|
Post #1
28 Sep 2005, 22:23
Mieszkańcy małego miasteczka zgromadzili się na ceremonii pogrzebowej starego maga, mojego mistrza, choć raczej nie było tu żadnego człowieka, który by przyszedł z powodu żalu za starcem, raczej z ciekawości, w końcu palono jedną z najbardziej tajemniczych i ekscentrycznych osób w wiosce, lub też z bojaźni przed jego uczniem – nawet, jeśli był on tak nie dokształcony jak Tenia, która to dopiero zaczęła terminarz u niemal już zupełnie zdziecinniałego i od dawna zniedołężniałego starca.
Teraz została zupełnie sama, gdy była młodsza miała przyjaciół, ale wszyscy odsunęli się od niej, kiedy opuściło ją szczęście. Od śmierci jej Ojca wszyscy uważali ją za istotę przynoszącą pecha, nie nadająca się na przyjaciela dla nikogo. Gdy ostatni z mieszkańców odszedł z irytowany, ponieważ podczas całej uroczystości nie wystąpiło żadne dziwne lub tajemnicze zjawisko, Tenia również ruszyła w drogę powrotną do domu. Wspinając się na szczyt zastanawiała się, czy ona sama naprawdę smuci się z powodu śmierci Tenebra i stwierdziła ku swojemu zaniepokojeniu, że nie jest pewna, czy żałuje starca, czy tylko martwi się własna przyszłością. Jako uczennica Maga dziedziczyła wszystko, co do niego należało, chyba, że mistrz zapisał coś komuś innemu, lecz z tego, co wiedziała starzec nie miał rodziny czy przyjaciół wiec wszystko należało teraz do niej. Co prawda nie stanowiło to wielkiej pociechy. Mag nie był bogaty. Miał niewielki skrawek ziemi, nazbyt bagnistej, by nadawał się do uprawy, domek wraz z całym dobytkiem i to wszystko. Przynajmniej nie zostałam bez dachu nad głową, tak samo jak w tedy, gdy umarł ojciec, pomyślała. A w domku znajdował się zapas ziół i ,magiczne sprzęty mistrza w tym jego księga zaklęć, w której to, Tenia pokładała nadzieje. Kiedy udało jej się w końcu przekonać starego czarodzieja by przyjął ją na ucznia, chociaż każdy, kto byłby na wpół ślepy od razu by poznał, że ma, co najmniej 15 lat, a nie maksymalnie dopuszczalne 13, Tenia myślała, że zapewniła sobie byt. Oczekiwała, że spokojnie spędzi swoje dni zarabiając na chleb jako małomiasteczkowy czarodziej sprzedając napoje miłosne i odczynianiem uroków, tak jak jej mistrz. Została wprowadzona we wstępne tajniki magii i przyswoiła sobie pierwsze zaklęcie bez trudu, gdy po całych miesiącach przygotowań stary mag uznał wreszcie, że jest gotowa. Tania opanowała pierwsze zaklęcie dokładnie i ponad wszelką wątpliwość. Ćwiczyła dotąd, aż była wstanie wykonać je w sposób doskonały bez chwili zastanowienia; dopiero wtedy Teneber uznał, że je umie i obiecał nauczyć ją następnego zaklęcia w ciągu najbliższego miesiąca. Z niecierpliwością Tenia oczekiwała dalszej nauki, a tym czasem staruszek umarł dwa dni temu we śnie zostawiając Teni dom, Księgę zaklęć, a także słoiki, pudełeczka i najrozmaitsze tajemnicze przedmioty oraz znajomość tylko jednego zaklecia – umiejętność rozpalania ognia. Teni musiała przyznać, iż rozpalenie ognia w każdych warunkach, nie zależnie od tego jak bardzo mokre jest paliwo jest bardzo użyteczne, a z czasem również odkryła, czego jej starzec nie powiedział, że przy odrobinie skupienia jest wstanie użyć zaklęcia jako broni. Mimo swojej niewątpliwej użyteczności z tego zaklęcia nie dało się utrzymać, wiec zostaje jej jedno: musi się jak najszybciej nauczyć więcej zaklęć i zdobyć sobie markę jako nowy czarodziej miasteczka. Na szczęście miała księgę Tenebra. Ale przyśpieszając kroku na wzgórzu uznała, że mogą być najrozmaitsze powody, dla których nie będzie wstanie jej użyć. Czy mistrz ją napisał w jakimś tajnym języku? Księga była stara, wiec może jej karty nie nadawały się już do użycia, a mag mógł odtwarzać to, co już znał. Nie chciała marnować czasu. Otworzy księgę od razu jak wróci. Z niecierpliwością przebiegła przez podwórko, otworzyła zasuwę i weszła do domu. Rozejrzała się jak była by tu pierwszy raz. Jej wąskie łóżko, w zasadzie raczej kozetka, którego już nie będzie używała stało w jednym kącie; po drugiej stronie znajdowało się stare łóżko Maga, które teraz ma zamiar zająć, a w końcach pokoju znajdowały się dwa paleniska. Przechodząc przez pokuj zatrzymała się i spojrzała w lustro, w sumie przez ostatnie dwa lata nic się nie zmieniła, no może poza tym, że zaokrągliła się tu i tam, i urosła te parę centymetrów, lecz poza tym te same rude włosy, krótko ścięte, szczupła twarz, przyjazna z wyglądu i życzliwa, brązowe oczy, drobnej budowy. W sumie całkiem nie brzydka, lecz nie można by było nazwać ja piękną czy nawet ładna no może trochę powyżej przeciętnej. Idąc dalej w kierunku księgi ominęła duży drewniany stół, który to był warsztatem Maga. Stanąwszy przed pulpitem dotknęła ręką księgi, przetarła z niej kurz, i zaczęła ją badać. Była wielka, gruba, oprawiona w niebiesko szare aluminiowe płyty, a czarny znak runiczny zdobił jej okładkę, lecz Tenia nie potrafiła go odczytać. Sięgnęła ręką by otworzyć księgę, ale się zawahała jakby związana starym zakazem mistrza, z niepewnością otworzyła księgę, gdy bez żadnego ostrzeżenia czarna runa na okładce eksplodowała jej w twarz, wyrzucając w różne strony pomarańczowe iskry. Tenia zaskoczona w pierwszej chwili zrobiła krok do tyłu, gapiąc się na dymiącą, poczerniałą okładkę księgi zaklęć, Jak się wydawało starzec umieścił zaklęcie ochronne na wypadek kradzieży, aby odstraszyć złodzieja. Chwile później Tenia poczuła zapach dymu i zdała sobie sprawę, że iskry nie były iluzją. Zdziwiona rozejrzała się po dookoła; rozrzucone iskry gasły na klepisku, jedna przypaliła blat stołu, ale wyglądało na to, że nie zrobiła żadnej szkody. Tylko dlaczego czuła dym?? Pociągnęła ponownie nosem, a następnie spojrzała w górę, skąd dobiegł ją cichy trzask, i zobaczyła, że jeden z ognistych pocisków trafił dach, słoma zajęła się błyskawicznie. Bliska paniki, rozejrzała się gwałtownie w poszukiwaniu jakiegoś sposobu ugaszenia ognia, zanim się rozprzestrzeni. Nie pofatygowała się do studni po wodę i teraz nie miała jej pod ręką, by zalać płomienie, a droga do studni zajmie jej tyle czasu, że spali się cały dach. Porwała z pobliskiej półki starą szatę Tenebra, ale nie sięgnęła nią tak wysoko, aby móc zdławić ogień. Wspięła się na stół owijając przed ramie szatą: gdy sięgała do góry noga od stołu się pod nią złamała i poleciała z powrotem na podłogę, potoczyła się na bok nie doznając żadnego uszczerbku i poderwała się od razu na nogi szukając czegoś, na co mogłaby się wspiąć, lecz nie znalazła nic, krzesła był stanowczo za niskie. Musiała jednak coś zrobić, bo domek był całym jej dobytkiem. Choć w zasadzie była magiem, patrząc ja jak płomienie liżą strop kilka stóp ponad jej głową była całkowicie bezradna. Widok szalejących płomieni wpędził ja w ostateczną desperację i przyszłą jej do głowy szalona myśl. Była magiem i znała zaklęcie, jedno co prawda, ale za to związane z ogniem, czyż przysłowie nie mówi, że ogień należy zwalczać ogniem?? Cisnęła zaklęciem w stronę płomieni. Eksplozja, jaką wywołała, była olbrzymia. Pól dachu poszło w drzazgi, a siła wybuch powaliła i ogłuszyła Tenię. Kiedy wróciła do przytomności cały dom stał w płomieniach, a płonące odłamki padały na wszystkie strony. W panice, zapominają o wszelkich próbach ratowania dobytku i myśląc jedynie o własnej skórze, wybiegła na dwór wzywając dziko pomocy......... |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |