|
Post #1
30 Sep 2005, 20:33
Kobieta
Rasa:Człowiek Klasa:Mag Imie: Narlien Swallownest Wiek: 18 Wzrost: 179 Cm Waga: 55 Kg Włosy: Czarno brązowe, proste Oczy: Purpurowe, lekko skośne Karnacja: Ciemna Idąc gościncem zauważam wysoką młodą kobietę. Jej Krok zdradza , że jest pełna wigoru i sił życiowych.Jej niesamowite oczy sa koloru kwitnących fiołków a piekny makijaż podkresla jej lekko skośne rozmarzone oczy. Me oczy padaja na jej maly zaaokraglony nosek i piekna gladka twarzyczke. Jej brwi sa koloru najprawdziwszego węgla co w połaczeniu z jej oczami wywiera naprawde niezapomniane wrazenie. Włosy tej istoty przywodza na myśl leśne jezioro w ktorym odbijaj sie promienie letniego śłońca, siegajace jej do ramion czynia z niej naprawde wspaniale zjawisko. Gdy mineła mnie do mych zmysłów dotarł niesamowity zapach mięty.jeszcze przez dluzsza chwilę patrzyłem jak Jej niesamowita postać powoli znika z gościńca. Historia Narlien Spisana przez maga Aderash'a Falconwing'a Narlien'a urodzila sie w Northshire. Ojcem jej byl Nocny elf ktory pomogl pewnej karawanie gdy napadla ja grupa orkow prawie 20 lat temu.Ojciec mial na imie Narsin Swallownest i byl dowodca oddzilu patrolujacego glowne goscince. Jego uroda byla wyjatkowa nawet wsrod jego rasy tak wiec matka Narlieny ktora byla w tej karawanie zakochala sie w tym dumnym wojowniku i postanowila przylaczyc sie do jego grupu. Narsin przystal na to poniewaz widzial w tej kobiecie siłe i charakter a byla ona takze nie brzydką niewiasta jak na standardy ludzi. Nazywala sie Narobisto i bylka corka mysliwego potrafila obchodzic sie dobrze z lukiem jak i sprawnie wladac mieczem , a pod czujnym okiem Narsina opanowala te umiejetnosci do perfekcji. Dało jej to stala pozycje w jego grupie. Odnosili wiele zwyciestw. Coraz bardziej sie do siebie zblizali mimo krytycznych uwag i docinkow przyjaciol Narsina... Gdy pewnej nocy ich oddzial napadla banda Orkow wszyscy zostali zaabici oprocz rodzicow Narlieny... Elf zostal ciezko ranny i Narobiso opiekowala sie nim. Zaszyli sie w bezpiecznym miejscu w lesie i ukrywali sie tam prawie przez miesiac w czasie ktorego Narsin odzyskal pełnie sil a Narobisto stała sie brzemienna... Elf zaprowadzil ukochna do swego domu w Northshire gdzie opiekowal sie nia jak przystalo na mezczyzne. Czas płynął im wolno cieszyli sie ze swojego towarzystwa i spokoju. Na zime pobrali sie, wesele bylo skoromne mloda para nie potrzebowala niczego wiecej niz siebie.Gdy nadszedł czas narodzin Narsin poslal po kapłana. Porod byl bardzo trudny i dlugi Narobisto stracila wiele sil ale urodzila Córke. Nazwali ja Narlien. Niestety Nrobisto nie odzyskiwała sił po porodzie wrecz przeciwnie, byla coraz słabsza. Nie umniejszało to jednak jej szcześcia z powodu córki ktora byla naprawde piekna i wesołą istota. Natomiast Narsin byl mocno zaniepokojony i prosil o pomoc kaplanow magow nawet druidow... nikt nie wiedzial czemu Narobisto traci siły, fizycznie bylo wszystko wporzadku... tylko ja Aderash Falconwing wyczulem, ze cos jest nie tak z aura magiczna otaczjacą matkę i corkę. Postanowiłem zbadac dogłebniej to zjawisko i zostalem z rodzina. W koncu doszedłem do wniosku ze Narobisto i Narlien sa połaczone specyficzna "więźą mocy" ktora wysysała calą energie z Matki i przekazywalo ja Córce! Dlatego Dziewczynka nie chorowala i byla pelna wigoru, a takze posiadala wielki potencjał mocy magicznych ktore... jak ja to wtedy powiedzialem hmm "Przy dobrych checiach i dobremu szkoleniu moze stac sie jedna z najpoteżniejszych Czarodziejka w tej czesci Azeroth ale wszystko bedzie zależało tylko od niej i jej checi". Niestety nie potrafilem zerwac tej więźi i moglem tylko przyglądać sie powolnej śmierci tej mlodej kobiety.Obiecałem, ze wroce do nich gdy dziewczynka osiagnie wiek w ktorym bede mogl ja zaczac wtajemniczac w arkana magii. Narobisto zmarla niecaly miesiac pozniej przekazawszy reszte swoich sil córce ktora nieswiadomie ja zabijała. Narsin długo nie potrafil sie otrzasnac po smierci ukochanej a nawet zaczoł obwiniac swa córke. Na szczescie wiadomosc o smierci Narobisto dotarla do mnie szybko i nie dotrzymując swojego słowa i przyjechałem jakis czas po smierci matki Narlien. pomoglem otrząsnac sie Narsinowi z otepienia i powiedzialem, ze teraz ma tylko ja i jej musi przekazac cala swoja milosc, dobroc, wiedze a takze gdy juz podrosnie zdbac o jej wykształcenie i trening. Zostal jeszcze pare dni potem wrocil do swoich spraw z obietnica powrotu. Tak mijały lata mała Narlien wyroslła na ładna pełna życia dziewczynke.Narsin zatrudnił dobrych nauczycieli ktorzy dbali o jej wykształcenie. W wieku 5 lat Ojciec podzielił sie z nią historią jej dziecinstwa. Nic nie wspomnial o mnie uznał ze po takim czasie zapomnialem o swej obietnicy, chcial ja wyszkolic na łowce... Ich treningi zczynały sie zawsze zabawa w ktorej pozwalal córce wygrac nabrac pewnosci siebie. Podczas biegów po lesie uczył ja jak przetrwac w dziczy nauczył ja strzelac z luku, władac mieczem, tropic zwierzyne i ukrywac sie przed nieporzadanym wzrokiem( co potem wykorzystywala gdy chciala uniknac szczegolnie ciezkiej Lekcji ze mna...). Poswiecał jej każdą chwile swojego dlugiego życia. W wieku 8 lat Narlien zgubila sie w lesie i gdy nastala noc dzieki naukom ojca znalazła schronienie w drzewach lecz los chcial, ze ta noc nie bedzie szczesliwa dla mlodziutkiej Półelfki pogoda gwałtownie sie pogarszała, wiał lodowaty silny wiatr, deszcz chłostal jej twarz niczym bicz. Przestraszona, wyziebiona i samotna Narlien zaczeła czuć gniew z powodu swojej Bezradnosci. Gniew ten w połaczeniu z przerażeniem nabieral coraz wiekszej sily, az w koncu doszło do czegos czego nie potrafiła zrozumiec poczuła przypływ niesamowitej mocy i nawiedzilo ja tajemnicze słowo gdy je wypowiedziala otoczyła ja błekitna kula energii i po chwili znalazła sie twarza w twarz z niemłodym juz człowiekiem.Byłem to ja .Stałem osłupiały w pozycji obronnej wypowiedzialem slowo mocy które ujawniło mi tożsamość mego nie oczekiwanego goscia. Spedziłem z nia reszte nocy na rozmowie opowiedziala mi wtedy co sie zdarzyło w lesie. Nastepnego dnia wyruszyliśmy w droge do jej domu w ktorym czekal zdenerwowany Narsin. W podziece za uratowanie jego najwiekszego skarbu chcial oddac mi wszystko lecz gdy powiedzialeml ze to ona sie do mnie teleportowala w sposob niewyjasniony bo nikt nie potrafi sie teleportowac w konkretne miejsce bez żadnego punktu zaczepienia, elf spytał sie czy nie mogł bym zaczac jej szkolenia. Nie odrazu sie zgodziłen uznawał, ze jest za młoda i ze potrzebuje jeszcze miłosci ojca, ale Narsin nalegał mowil, że jej nieokiełznaba moc moze sprowadzic na nia kłopoty i niebezpieczenstwo. Tak wiec przystałen na prośbę elfa i zabrałem swa nowa uczennice do siebie. Podczas pozegnania Ojca z córka elf dal jej Pierścien ktory nalezał do jego rodziny od pokolen i wyjasnil jej ze ma on ukryta moc ktora byc moze kiedys zdoła poznac.Wyjasnił jej ze on nie moze jej powiedziec o tej specjalnej mocy i ze musi to zrobic sama. Mnie natomiast przestrzegł przed identyfikacja tego Pierścienia , bo tylko Ktos z jego rodu jest w stanie zrobic to bez konsekfencji. Przez kolejne 5 lat Narlien uczyła sie , poznawała kultury wielkiego swiata, Przepisywała ksiegi magiczne z taka latwoscia i takim zapałem , ze skrycie zazdrosciłem tego entuzjazmu. Pod moim czujnym okiem stawała sie coraz potężniejsza, inteligentniejsza, bardziej dociekliwa. Tak jak z ojcem trenowala w lesie tak ze bawiła sie poprzez wielogodzinne dyskusje na wybrany przez nia temat. W wieku 16 lat Postanowiłem przedstawic ją pewnnej czarodziejce ktora miala zadbac o nia i przeszkolic ja na swoj sposob. Pamietam jak dzis to pozegnanie razem płakalismy bylem dla niej najlepszyn przyjacielem i nauczycielem . Pojechła z Jesica Sandcrawler do jej siedziby. Jesica i Narlien bardzo szybko sie zaprzyjaznily. Czarodziejka nie mogla patrzec na zaniedbana nastolatke postanowiła zadbac o jej wyglad i nauczyła ją manier i etykiety, pokazła jej swaja kolekcje perfum i innych dziwnych rzeczy ktorych JA meżczyzna nie potrafie ogarnąć. Miesiace lecialy im na zabawie ale i na ciagłej nauce Narien najlepiej przyswajała wiedze podczas niewinnych zabaw. Poznaly wielu arystokratow i innych zamoznych ludzi. Narlien nabywala ogłady i z dnia na dzien robiła sie coraz piekniejsza. W koncu nadeszła chwila w ktorej musiala opuscic bezpieczene miejsce jakim byl dom Jesicy. Tak wiec w wieku 18 lat dopiero zaczyeła sie jej prawdziwa przygoda w ktorej przyszłosc bedize zalezała tylko od niej i nawet ona nie wie co czeka ja w przyszłosci. Wyruszyła do Elwynn Forest w poszukiwaniu... no własnie w poszukiwaniu czego? Narsin Ja i Jesica spotkalismy sie zeby powspominac spędzone z nia lata. Mielismy rożne zdania na jej temat ale w jednym sie zgadzalismy.Jezeli tylko Bedzie chciałą osiagnie wszystko co tylko postanowi, a jej charakter i chec zycia pozwoli jej otoczyc sie zaufanymi przyjaciółmi. Mam nadzieje ze bedzie przysyłala jakies listy ze swoich przygód to bede mogł dokonczyc historie tej wspanialej Kobiety , mojej uczennicy i najlepszej przyjaciółki... Niech Bogowie maja ja w Swej opiece a Matka natura nie pozwoli zrobic jej krzywdy Aderash Falconwing Ps. Wszelkie zbierznosci imion bohaterow sa przypadkowe. Wymyslałem sam z głowy a jak wiadomo czasem (czesto) sie pomysly ludzi powtarzaja 😊 ps2. wybaczcie tez tzw literowki sprawdzalem tekst 3x ale czlowiek jest tylko czlowiekiem i popelnia bledy 😉 #################################################### [ Dodano: 2005-10-10, 04:43 ] Ahh Kochana Narlien wkoncu przyslala list do swojego Starego przyjaciela... zobaczmy co w nim pisze Kochany Mistrzu Aderashu Moj przyjacielu, wybacz, ze nie pisalam tak dlugo. Opisze ci tutaj moje przygody jakie przezylam od naszego ostatniego spotkania... Gdy doszlam do Northshire odrazu rzucil mi sie w oczy wielki (wtedy myslalam ze to jest wielki ) Zamek! Przed brama bawily sie dzieci ,krzataly kobiety, Kupcy stali na bazarach i zakrzykiwali sie nawzajem probujac sprzedac swoje towary. Bylam oszolomiona ale wzielam sie w garsc i zaczelam rozmowe z kapitanem strazy. On mi polecil miejsce na nocleg i kazal przyjsc jak wypoczne po podrozy. Mialam od ciebie troche srebrnikow wiec jakos sobie poradzilam. Nastepnego dnia zglosilam sie do kapitana on mi opowiedzial o northshire i dreczacych go klopotach wyjasnil mi sytuacje z Horda , ze duzo zolnierzy wyslali na front i sa niedobory w ludziach. Postanowilam sie zglosic na ochotnika do pomocy. NO nie krec tak glowa! wiem, ze krecisz glowa teraz!! Sam mowiles ze musze nabierac doswiadczenia i rozwijac swoj talent!! Wiec teraz nie marudz. Tak wiec przez pare dni pracowalam dla kapitana, Moim pierwszym zadaniem bylo pozbycie sie sfory wilkow przesladujacych okolicznych wiesniakow.Z moja moca poszlo jak z platka dostalam pierwsze pieniadze. Nastepne zadania byly juz ambitniejsze jak oczysczenie kopalni z koboldow czy obrona mieszkancow przed okolicznymi bandytami. Kapitan darzyl mnie coraz wiekszym szacnunkiem i wkoncu przedstawil mnie Kasztelanowi zamku northshire.Poprosil mnie on o dostarczenie wiadomosci do burmistrz Goldshire mowil , ze jestem jedyna zaufana osoba ktora mu zostala... dal mi do zrozumienia, ze nie musze sie spieszyc z dostrczeniem tej wiadosci. Tak wiec dostalam bardzo odpowiedzialne zadanie , lecz najpierw postanowalam skonczyc swoja robote u kapitana.... Pewnego dnia po sluzbie przechadzalam sie po okolicznych farmach moja uwage zwrocila placzaca farmerka spytlam grzecznie co ja trapi i czy nie mogla bym jej pomoc. Kobieta bardzo sie ucieszyla i wyznala mi ze ma problem z plantacja winogron... czy nie mogla bym odzyskac zbioru ktory bandyci zabrali. Jako ze Ojciec nauczyl mnie, ze potrzebujacym sie zawsze pomaga odrazu ruszylam do boju! odbilam z wielkim trudem jej plantacje i dostalam za to wspanialej roboty recznie robiony plaszcz w kolorze moich oczu! Nastepego dnia zdalam raport kapitanowi, mocno sie zaniepokoil tym ze bandyci stali sie az tak zuchwali postanowilismy odnalezc herszta ich bandy i raz na zawsze skonczyc z tym problemem! Wiele godzin szukalismy go wkoncu znalezlismy... Bitwa byla bardzo zacieta i krwawa wiele ran odnioslam podczas tej potyczki ale wkoncu chodzilo tu o dobro bezbronnych ludzi!! Wiem wiem znowu myslisz pewnie sobie, ze za wczesnie mnie pusciliscie w swiat , ze nie jestem gotowa ale spojrz na to z mojej perspektywy jak bym nie nabywala sily byc moze kiedys to Ja padla bym ich ofiara i skonczyla gdzies w rowie! No wracajac do mojej opowiesci...Podczas tej misji pomagal mi pewien Mezczyzna w moim wieku bardzo przystojny i honorowy, takze szkolil sie w arkanach magi jego imie brzmialo Verliks. naprawde razem sie swietnie dogadywalismy ale podczas tej wyprawy Verliks Zostal smiertelnie ranny... w chwili smierci wyznal mi ze napewno spotkamy sie jeszcze w innym zyciu.. Po tym zdarzeniu postaniowilam Opuscic Northshire i udac sie do Goldshire wykonac zdanie dla kasztelana... Kapitan wraz z mieszkancami ofiarowali mi wspaniala laske na droge byla lekko nasycon magiczna energia wyczuwalam to doskonale. Podziekowawszy wszystkim ruszylam w droge... Droga nie byla dluga ale szlam powoli zafascynowana krajobrazami ktore mnie otaczaly. Drugiego... a moze to byl juz trzeci dzien podrozy no nie wazne natomiast wazne, ze na zboczu gory zauwazylam ladna Chatke postanowilam tam pojsc moze przyda sie mieszkanca moja pomoc. W Chatce zastalam stare malzensto. Jak sie pozniej okazalo byli Zielarzami! Ich praca bardzo mnie zafascynowala i obiecalam im ze wroce do nich jak tylko dostarcze wiadomosc. Wkoncu dotarlam do Goldshire odrazu nie zwlekajac poszlam do burmistrza dac mu wiadomosc... Jak sie okazalo w wiadomosci tej Kasztelan NorthShire bardzo mnie chwalil i polecal a takze pisal o zarzegnanym kryzysie z bandytami. Przespalam sie w lokalnym zajezdzie i z samego rana Porzegnalam sie z burmistrzem lecz wczesniej powiedzialam ze wroce za pare dni wspomoc jego miasto. Wrocilam do zielarzy i poprosilam zeby mnie nauczyli podstaw zielarstwa. Przez 3 dni razem chodzilismy po lasach pokazywali mi wszystkie ziola jakie byly w okolicy jak je zbierac i rozpoznawac.Tak wiec widzisz mistrzu teraz jestem zielarka. Opuscilam ich Dom po 5 pracowitych dniach i wrocilam do goldshire. Nie bede cie zanudzac opisami zadan ktore robilam dla burmistrza powiem ci tylko tyle, ze nauczylam sie naprawde duzo spedzilam tu prawie miesiac Za zarobione pieniadze kupilam sobie dobrej jakosci sprzet i gdy juz nic nie bylo do roboty w miescie postanowilam udac sie do naszej stolicy.Stormwind. Ahh... Mistrzu!! Stormwind Jakie to jest Piekne i Majestatyczne miasto! A jakie Ogromne!! Czulam sie taka mala i bezsilna... Pamietam opowiesci Jesicy o Stormwind nie wiezylam jej ale teraz widze, ze kazde jej slowo bylo prawda! Z jej opowiesci pamietam, ze jest tu takze dzielnica magow.Moje kroki odrazu skierowaly mnie do wiezy magow. Byla niesamowita piekna i grozna. Na jej szczyt mozna sie bylo dostac tylko Brama magiczna. W wiezy spedzilam bardzo duzo czasu. Uczylam sie nowych zaklec, czytalam o wieklich miastach naszego swiata i rozmawialam z ich mieszkancami Elfami i Krasnoludami !! Wspaniale z nich istoty pelne Sily i Wytrwałosci jak krasnoludy lub piekne Elfy pelne wdzieku i madrosci. W wiezy i okolicach spedzialam prawie 3 miesiace... ach ten czas tak szybko leci... Podczas moich co tygodniowych wyprawach nad Lustrzane Jezioro Poznalam Przystojnego Mezczyzne o Imieniu Vero... cos mnie w nim zaintrygowalo jak bym go juz gdzies znala... dlugo i duzo razem rozmawialismy, ale ja dalej mialam wrazenie ze skads go znam... Pewnej nocy nawiedzil mnie przedziwny sen a w tym snie byl Verliks na lozu smierci mowiacy "napewno spotkamy sie jeszcze w innym zyciu" i od tej pory wiedzialam ze Vero ma w sobie czastke Verliksa...Coraz czesciej sie spotykalismy i nasze uczucie wzmagalo sie. Wiesz mistrzu mysle ze z tego uczucia moze cos wykielkowac , ale to czas pokarze. Vero Jest Warlockiem Krawcem. Pewnego dnia powiedzial ze jak uszyje dla mnie suknie to bedzie gotowy sie ze man ozenic. Wtedy myslalam, ze zartuje ale tereaz widze prawde, nie zartowal. Razem chodzilismy na polowania , oczyszczalismy pobliskie tereny z wszelkiego plugastwa doskonale sie rozumiemy... Przyzywal specjalnie dla mnie swojego Impa z ktorym sie zawsze swietnie sie bawilam. Pewnie sobie teraz myslisz "phi Warlock coz to za towarzystwo dla porzadnej dziewczyny" ale mowie ci nie jest taki jak pewnie myslisz. Vero wraz ze swoim przyjacielem Verkallem zostali wezwani do Westfall wiec narazie jestem znowu sama, postanowilam udac sie do Ironforge Krasnoludzkiej stolicy o ktorej tyle czytalam. Zwiedzalam pare dni ich stolice ale szybko zaczelam sie nudzic. Jak zapewne wiesz krasnoludy lubuja sie bardziej w broni niz magi tak wiec postanowilam zbadac ich kraine , poznac nowe gatunki zwierzat jak i zapoznac sie z potworami zyjacymi w ich stronach.Bylam nawet w ich najwiekszej kopalni ktora pomoglam oczyscic z podlych stworow koboldo podobnych... pewnego dnia gdy wedrowalam po gorach natrafilam na slady Olbrzymiego Yeti. W swojej arogancji postanowilam isc za tym monstrum Gdy trafilam na jego jaskinie a wszedzie do okola byla krew i kosci. Uznalam ze musze zaczac dzialac. Tak tutaj sie z toba Zgodze Mistrzu nie bylam wystarczajaco silna i dzialalam jak zwykle zbyt pochopnie bez zaplanowania calej sytuacji, moje czary splywaly po nim jak po kaczce wtedy to pierwszy raz doswiadczylam tak przenikliwego bolu jakim jest SMIERC...tak Mistrzu umarlam Gdyby nie to ze w poblizu przechodzily Krasnoludy i uslyszaly walke pewinie nie napisala bym tego listu. Krasnoludy zorientowawzsy sie w sytuacji zabili Yeti a mnie zabrali do Poteznego kaplana ktory mnie wskrzesil i leczyl przez dlugi czas. Nie martw sie jestem juz w pelni sprawna i bardziej doswiadczona niz wtedy.Teraz nie boje sie smierci tylko bolu z nia zwiazanego. Kaplan ten uswiadomil mnie , ze jezeli ktos ma silnego ducha i lotny umysl potrafi wrecz sam sie wskrzesic!! No ale zostawmy ten nieprzyjemny temat... Opowiem ci Jak Poznalam pewnego Gnoma. Otoz po odzyskaniu pelni sil Przechadzalam sie Głownym traktem i wtem moj wzrok przyciagnela osobliwa scena... z Oberzy wybiegl mlody gnom wrecz dziecko z Ogromnym Kawałkem baraniny uciekajacy w moja strone a chwile za nim wybieglo kilkoro ludzi w tym rozpoznalam mojego znajomego Oberzyste ktory dostarczal mi wspaniale posilki gdy lezalam w niemocy... dorwali biednego gnoma i przygwozdzili go do ziemi postanowilam ruszyc mu z pomoca wkoncu co by zlego nie zrobil nie pozwole go zabic na moich oczach. WIEM CO TERAZ MYSLISZ znam cie mistrzu! nie zapominaj...ale ty mnie tez znasz i wiesz ze zawsze staje po stronie slabszych. tak wiec dotarlam akurat w pore gdy jeden z ludzi chcial go pchnac nozem... Powstrzymalam go słowem mocy. I dalam reszcie grzecznei do zrozumienia ze ten Gnom jest pod moja protekcja. Zarzadalam wyjasnien czemu go linczuja na srodku goscinca... i z tego co powiedzial mi oberrzysta gnom zamowil olbrzymie ilosci jadla i nie majac czym zaplacic zaczol grac w kosci... a kosci byly szlifowane. Spojrzalam uwaznie na tego malego gnoma w te jego niesamowicie swiecace niebieskie niczym lod oczy, zobaczylam w nich niesamowita inteligencie i zywotnosc chwilowa koncentracja pozwolila dostrzec takze spora aure magiczna otaczajaca jego mala postac.Po chwili zastanowienia postanowilam splacic jego dlugi wobec tych ludzi i poszlismy do mojego malego mieszkanka w Ironforge. Gnom ma na Imie Gozu z tego co sie dowiedzialam zostal wygnany ze swojego miasta za jakis eksperyment. Ale narazie nie chce za bardoz o tym mowic.. wiem ze niema nikogo bliskiego i jest tak jak sie spodziwalam Bardzo mlodym gnomem bo ma 17 lat a jak wiadomo gnomy osiagaja dojrzalosc w wieku 40 lat. Od Tego czasu minelo moze dwa tygodnie z Gozu sie teraz prawie nie rozstajemy ucze go podstawowych zaklec, koncentracji panowania nad soba i wszystkeigo czego Ty mnie uczyles..ale mysle , ze on na maga sie nie nadaje zbyt pochopny (jeszcze bardziej odemnie) ale napewno zostanie Kims ale to juz od neigo zalezy. No wiec Mistrzu koncze ten list mam nadzieje ze szybko uda mi sie napisac nastepny Pamietaj Nigdy cie nie zapomne i bede pisala moze sie kiedys jeszcze spotkamy, Twoja Droga Przyjaciołka i Uczennica Narlien Swallownest ahh i zapomniala bym mistrzu Gozu cie pozdrawia ____________ a tutaj Link do Histori mojego przyjaciela Gozu 😊 Historia Gnoma Gozu |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |