|
Post #1
03 Oct 2005, 13:35
YARPEN ZIGRIN
Góry... Tu się urodziłem. Dobry kawał czasu temu. Wiele go już minęło od kiedy po raz pierwszy zszedłem do kopalni... Lata cięzkiej pracy w tych przeklętych wąskich korytarzach! Każdy musi to przejść powtarzam to sobie co noc, ale to nie daje nic! Mordercza praca w mrocznych tunelach gorąc mieszający się z zimnem, pył i te cholerne gobliny! Okaleczeni, wycieńczeni współtowarzysze niedoli ledwo żywi: kopiący, wiercący narażający własne życie dla starszyzny. Taka polityka mówią. Na pohybel tym starym zaschłym gburom! Ale to już minęło. Skończył się okres mego zniewolenia i przetrwałem! Przeszedłem 20 letnia próbę. Zostałem wyróniony i przydzielony, aby rozpoczęcia szkolenie. Kim zostane? To mój wybór tylko mój! Mój pierwszy wybór! Jak tylko dostane ekwipunek opuszcze to przeklęte miejsce i wyniose się stąd na zawsze! Jeszcze tylko rok szkolenia. Kowalstwo, metalurgia, szlifierstwo. W barakach poducze się troche gotowania, a mój przyjaciel Kaghar traper pokazał mi już jak przyczaić się na zwierza czy też łowić ryby. Uda mi się na pewno. Mieszkam w tym brudnym baraku, nikt tu nie sprząta, szczuy grasują, przynajmniej strawa jest przyzwoita. Piwo! To nektar bogów! Tyle się o nim nasłuchałem w kopalni, ale tam nigdy mi go nie dano! Tutaj jest tak powszechne! To cudowny napój! Pomaga mi w chwilach zwątpienia, kiedy jest bardzo ciężko. Niedawno mój kapitan kazał mi wybrać się z Kagharem na polowanie. Zaczailiśmy się na przełeczym, ale zamiast pięknego tłustego niedźwiedzia dostrzegliśmy grupke orków! Jakiś zwiad czy coś takiego... Kiedy zdalismy relacje powstało wielkie poruszenie w obozie. Wszyscy nagle stali się nerwowi i czujni. Coś się święci pomyślałem. Pewnie jakiś rajd hordy na nasze posterunki. Będzie gorąco... Nie musiałem długo czekać na potwierdzenie mych domysłów. 2 dni od zobaczenia zwiadu zaatakowało nas komando orków i trolli! Wkradli się nocą i dokonali rzeźi. Jednak stwiliśmy opór. Do cholery stawiliśmy, a te parszywe ścierwa popamiętają nas jescze dlugo. Szczęk oręża, świst bełtów i kul. Łuna pożaru rozjaśniająca nocne niebo. Zapach oznu w powietrzu kiedy to kule ognia rozrywały na kawałki naszych wrogów! Wielu zginęło. Z obozu liczącego 500 bród pozostało nas 46... Pogrzebanie pobratymców zajęło nam ponad tydzień. Rozpoczeliśmy odbudowe. Wtedy powrócił nasz goniec z informacją, że tego typu napady miały miejsce w całym łańcuchu górskim, a starszyzna odmawia nam pomocy ze względu na zagrożenie stolicy! Tego było zbyt wiele skrzyknelismy wszystkich chłopa i po naradzie postanowiliśmy że przeniesiemy obóz zdala od kopalni.. Zresztą i tak nie było nikogo kto by w niej pracował... I tak rozpoczęła się moja wędrówka zostałem mianowany skautem. Podczas jednej z wypraw aby zbadać gościniec, wstyd się przyznać zabłądziłem. Teraz kiedy o tym mysle to nie mógł być pzypadek. W trakcie śnieżnej zawieruchy zgubiłem droge i klucząc z ręką chroniącą oczy przed zimnem i lodem między drzewami dotarłem na polane. Gdzie wszystko nagle ucichło. Zapanowała cisza a drobne płatki śniegu powoli opadały na puchową pierzynę. Brocząc po pas w śniegu i burząc nieskalaną mozaikę dobrnąłem do wrót, które prowadziły w głąb ziemi. Ostrożnie uchyliłem i zobaczyłem korytarz, a właściwie tunel. Podążając nim dośćdługo dotarłem do okrągłej komnaty gdzie pośrodku znajdowała się duża dymarka i piec kowalski, Na ścianach były wieszaki na broń. Troche węgla i rudy znajdowało się w składzie przy wejsciu. Kuźnia była stara i osobliwa. Kiedy przyjżałem się kilku pozostałym wyrobom stiwerdziłem iż jest to kawał dobrej roboty. W rogu była skrzynia. Adbiłem kłódke toporem. Zapiski, pergaminy, księgi, skórzane woluminy. Starożytne runy. Przepisy! Dokładne opisy jak wykonaćpradawną krasnoludzką broń! Musze je przestudiować! Z beczułką miodku oczywiście. Bardzo się przydadzą, osiągne mistrzostwo! Jak na krasnoluda pzystało Yarpen ma już swoje lata. Słusznego jak na przedstawiciela swojej rasy wzrostu ma badzo krępą budowe. Broda sięga już pasa co wskazuje na dojżałość, a wręcz pewne już doświadczenie. Długie,gęste kudły dorównują długością brodzie. Może nie byłoby to wyjątkowe uczesanie gdyby nie ciemno rudy kolor zarostu i czupryny. Ulubioną bronią Yarpena sątopory. Oczywiście tylko te wyrabiane w Iron Forge! Inne to zabawki. Jego Wernax to nie byle co. Broń przekazywana z pokolenia na pokolenie w naszej rodzinie. Piękny dwuręczny topór. podwójne ostrze pokryte satorytnymi runami, wykrzywione w spoób znany tylko starożytnym kowalom. W środku jest piękny rubin. Styl, dębowy oczywiscie obleczony skórą knura, wysłużony idealnie leży w rękach. Dyffryn Ogień... Ja płonę. Moja skóra się zwęgla! Gorąco! Nie boli? Ja płonę i nie czuję bólu. Mrok. Jestem płomieniem! Czuje jego moc. Energie, która przepełnia mojezniekształcone ciało. Moc czuje ją! W końcu mi się udało okiełznąłem żywioł! Czystą magie! Teraz moge wywrzeć zemste! Popamiętją mnie! Wygnany z mojego domu pzez moich towarzyszy, teraz wrogów, śmiertelnych wrogów. Przeklęta wylęgarnia złośliwych, wrednych szmat! Nigdy więcej! Mdleję... Co za ból... Głowa, pęka! Wszystko piecze. Czuje moc. Powoli otwieam oczy. Leżę a podłodze. Wycieńczony poparzony, ale świadomy. Świadomy mojej mocy! Po trzech dniachodpoczynku mogę już sam chodzić. Czuje się znacznie lepiej. Zbieram swój ekwipunek. Kostur, księga i stara wysłużona już szata. Wędrówka jest długa. Męcząca, przez pustynie i stepy. Gorący wiatr piecze mój niedoskonały organizm. Widzę,żar leje mi się na twarz, ale to chyba nie hchalucynacja. Osiedle. Wioska. Tak to musi być to! Jestem już blisko... Z trudem otwieam drzwi... Ciepło ten kojący przypływ ciepła i ... mocy! Czuje ją przepływa przezemnie! Stąpam już pewnie i ochoczo. Kupuje pajde ze smalcem i piwo. Dziś bedę spał w wygodnym łóżku, odpoczne. Jutro wyuszam znów. Gdzie? Tam gdzie prowadzi mnie moc! |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |