📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Historia Fel
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 04 Oct 2005, 15:11
Rozdział I

Księżycowa spokojna noc, w karczmie pod zielonym koniem, trwała biesiada. Zmęczenie po dniu ciężkiej pracy dawało się we znaki, jednak duży łyk piwa stawiał na nogi i wprowadzał
w błogi stan. Tej nocy karczma pękała od naporu ucztujących, było bardzo spokojnie
i panowała bardzo miła atmosfera.
Nagle powietrze dookoła zostało rozerwane przeraźliwym jękiem, zapanowała niesamowita duszność w otoczeniu. Nagle wszystko ucichło i zapanowała błoga cisza. Biesiadnicy byli przerażeni, nie wiedzieli, co robić... karczma była na otwartej przestrzeni, więc niebezpieczeństwo mogło się czaić wszędzie. Jeden z obecnych nagle wstał z krzesła
i gwałtownie zaczął cofać się do tyłu, spowodował takie zamieszanie, że przykuł uwagę wszystkich. Przeraziła go postać siedząca naprzeciw... miała czarne szaty i kaptur na głowie. Na pierwszy rzut oka nic nadzwyczajnego z wyjątkiem dłoni, była mocno nagnita, a na palcu umieszczony był pierścień, który promieniał zielonym światłem wypełniając otoczenie. Jedno było pewne był to nieumarły, ale co on tu robił w karczmie pełnej wrogów. Jeden z obecnych krasnoludów wyciągnął topór i ruszył w kierunku przeciwnika, w momencie, gdy broń znalazła się nad jego głową, siły odmówiły posłuszeństwa i topór padł na ziemie.
W tym momencie potężny czarodziej (siedzący dotąd niezauważony) wstał z krzesła i zaczął rzucać czar, potężny pyroblast poleciał w kierunku nieznajomego, który zrobił prosty gest ręką
i czar uleciał w bok robiąc duży otwór w ścianie.
Przeraziło to wszystkich czuli teraz, że są bezradni. Tajemnicza postać zdjęła kaptur ukazując swoją twarz, była ohydna przegnita i opuchnięta pełna ropiejących ran, wszyscy byli sparaliżowani, tylko czarodziej przełamał strach i rzekł.
-Czego tu szukasz? Wracaj skąd przybyłeś i nie prowokuj?
-To ty mnie nie prowokuj, czyż to nie karczma gdzie zawsze snują się opowieści?
-Mów, co masz do powiedzenia i odejdź póki jeszcze możesz.
-Przybyłem, aby was ostrzec, mam do opowiedzenia historie kogoś, kogo bardzo dobrze znasz magu, przygotujcie się na historie życia, Feliandry a raczej Fel, bo teraz tak się zwie.
-Feliandra, co się stało, jaka Fel nie rozumiem, o nie...
-Tak magu została spaczona i nawrócona, teraz kapłanka Fel pomaga nam.
-O nie to nie może być prawda.
-A jednak.
Posłaniec rzucił w kierunku maga amulet, starzec dokładnie go obejrzał, już wiedział, że posłaniec nie żartuje. Zasmucony Mag spojrzał na biesiadników, którzy patrzyli na niego ze zdziwieniem. Wyprostował się dumnie i rzekł:
-Feliandra była jednym z najbardziej utalentowanych magów, jakich te ziemie widziały, wielu
z was nic o niej nie wie, ponieważ żyła jeszcze przed drugim, armagedonem.
Była jedną z pierwszych, którzy przybyli do Mrocznych Wrót po pierwszym armagedonie.
Pamiętam, gdy ją zobaczyłem po raz pierwszy, do mojej wieży przyszła kobieta średniego wzrostu o bardzo delikatnej budowie ciała, mogłoby się wydawać, że jest tak delikatna, iż wiatr mógłby ją przewrócić, jednak to tylko pozory.
-Witaj magu
-Nie przeszkadzaj pracuje nad bardzo ważną recepturą
-Przyszłam prosić o
-Nie widzisz, że jestem zajęty
Byłem bardzo zajęty całymi dniami, próbowałem opracować nowy czar, lecz brakowało mi jednego składnika, byłem bardzo zdenerwowany, już miałem ją wyrzucić, gdy zobaczyłem wyciągniętą rękę, w której była biała sakiewka.
-Co to jest??
-To, czego szukasz magu.
-A skąd ty możesz wiedzieć, czego mi potrzeba.
-Tego powiedzieć nie mogę
Do dziś nie wiem skąd wiedziała, a jeszcze większą zagadką było to skąd ona wzięła ten składnik.
Bez najmniejszego zastanawiania wziąłem ją pod opiekę i uczyłem tego, co umiałem. Była pilną uczennicą i po pewnym czasie zacząłem dostrzegać, że mnie przewyższa w niektórych dziedzinach, jednak nie byłem zazdrosny, byłem dumny.
Dni biegły nieubłaganie, Feliandra była dobrze przygotowana, hmm dobrze to mało powiedziane. Dołączyła do grupy podróżników i razem z nimi przemierzała odległe krainy. Ich bohaterskie wyprawy rozchodziły się po całym królestwie, pieśni na ich cześć rozbrzmiewały po górach i dolinach.
Lecz szczęście nie mogło trwać wiecznie, miejscowy wieszcz przepowiadał tragedie kolejne nadejście armagedonu, wielu go wyśmiało jednak ja wiedziałem, że ma nastąpić coś złego, ruszyłem na poszukiwanie dziewczyny i jej towarzyszy.
Czas upływał nieubłaganie, na niebie i w wodzie pojawiały się kolejne znaki, które wieszcz przepowiedział. Napotkałem rannego paladyna, który leżał na drodze ciężko ranny. Nie mogłem nic poradzić na jego cierpienie, jednak dał mi mapę i pokazał gdzie Feliandra może się znajdować. Trochę mnie przerażał jej cel podróży, były to katakumby, znajdujące się pod miastem nieumarłych.
Dotarłem do wejścia w podziemia, schodząc w duł czułem, że powietrze robi się coraz bardziej ciężkie. Nagle dobiegły mnie odgłosy walki, pobiegłem ile sił w nogach, nagle moim oczom ukazał się obraz, którego nie zapomnę do końca życia... kilku towarzyszy leżało martwych, Feliandra słaniała się na nogach miała pokaleczone ciało... wraz z czteroma przyjaciółmi walczyła dzielnie z potężnym lichem,
...nie zastanawiając się długo wskoczyłem w wir walki... pokonaliśmy wroga z wielkim trudem. Szczęście ze zwycięstwa częściowo ukoiło ból po stracie kilku towarzyszy. Feliandra była mocno poturbowana, mówiła, że nic jej nie będzie prawda jednak okazała się bardziej bolesna, po wyjściu z katakumb dziewczyna upadła na ziemię. Podbiegłem do niej i zobaczyłem w jej oczach, cierpienie, nie mogłem jej pomóc.
Jej przyjaciele próbowali różnych zaklęć leczących jednak o dziwo pogrążało ją to w większej agonii. Nie wiedziałem, co robić dziewczyna mówiła, żebym uciekał, czym prędzej, dała mi runę teleportacji i powiedziała:
-Uciekajcie, czym prędzej ta runa teleportuje do bram Mrocznych Wrót, uciekajcie zagłada jest blisko, ja nie mam już siły żeby się tam przenieść.
-Przeteleportuje tam nas wszystkich.
-Możesz teleportować tylko pięć osób, ja i tak nie dam rady.
Gdy chciałem jej odpowiedzieć zobaczyłem śmierć w jej oczach już nie żyła.
Przeniosłem siebie i czterech przyjaciół Feliandry do bramy Mrocznych Wrót...a gdy ją przekraczaliśmy niebo było czerwone, a dookoła panował chaos.
Odeszliśmy na niewielką odległość, gdy armagedon spustoszył wszystko, co znajdowało się
w środku MW. Byłem pewien, że Feliandry odeszła z tego świata na zawsze?

W tym momencie oczy w wszystkich słuchaczy przeniósły się na nieumarłego, który do tej pory siedział cicho i słuchał opowiadań maga.
-Tak Feliandry już nie ma, jest Fel. Dziewczyna wraz z kompanami przyszła po swoje przeznaczenie, co prawda zabiliście wielkiego licha jednak zanim został pokonany
opętał dusze Feliandry, nie umarła lecz się obudziła. Po tym jak ją zostawiliście, nieumarłe sługi przeniosły ciało do kaplicy która znajdowała się pod katakumbami. Było to tak głęboko że siła armagedonu nie dotarła. Mistrz kazał mi czuwać przy niej przez wiele dni. Leżała na ziemi trawiona bólem jej ciało gniło a resztki ludzkości uchodziły z niej coraz szybciej, stan agonii w którym się znajdowała hartował ją i wzmacniał. Ciągle powtarzał się jej sen jak ją zostawiliście, nabrała przez to nienawiści do was szczególnie do ciebie magu.
Twarz starca posmutniała?
-Ale ona kazała mi uciekać i jak chciałem jej pomóc?
-Nasz pan ubarwił tą sytuację, dzięki temu Fel czuje do was a szczególnie do ciebie szczyptę nienawiści.
-Nieee?
Mag poderwał się do ataku wypuścił w stronę nieznanego serię pocisków lecz te zamiast zranić odbiły się i powaliły starca na ziemię.
-Mam nadzieje że nikt nie wpadnie na podobne pomysły?
Wszyscy byli w szoku i nikt nie zamierzał nawet krzywo spojrzeć na nieumarłego?
-Więc mogę kontynuować mą opowieść?
Gdy była gotowa wyjść z ukrycia w niczym nie przypominała dawnej siebie. Gdy skończył się armagedon i świat został odbudowany, przyprowadziłem ją przed oblicze najwyższego, kazał mi zaczekać na zewnątrz, siedziałem na kamiennych schodach przez sześć dni i sześć nocy. Obudziłem się mój pan rzekł:
-Od dziś twoją panią będzie Fel słuchaj jej i rób wszystko co ci karze.
-Ale najwyższy ty jesteś moim jedynym panem, nie rozumiem dlaczego ona ma mieć władzę nade mną. Ona dopiero co zawitała wśród nas to ona powinna być moją służącą.
-Milcz i bądź jej posłuszny, będę cię obserwował?
-Tak panie.
Wtedy zamknęły się wielkie drzwi, patrzyłem na Fel i wydawało mi się jakbym ją znał od wieków, jej twarz już kiedyś ją widziałem ale gdzie? Moja pani kazała mi abym zaprowadził ją do najwyższego kapłana, wykonałem pierwszy rozkaz z wielką niechęcią. Otworzyłem wielkie drzwi świątyni...
Wielki kapłan jak nas tylko zobaczył od razu podszedł do Fel.
-Witaj kapłanko teraz będziesz pod moją opieką.
-Najwyższy wszystko mi pokazał.
-Wiem Fel, chodź za mną, a ty zaczekaj na zewnątrz.
Posłusznie opuściłem świątynie, usiadłem na kamiennych schodach i czekałem w ciszy, rozmyślając o sytuacji w której się znalazłem.
Byłem zły że jakaś dziewka staje w naszych szeregach, a po paru dniach jest moją panią.
To nie do pomyślenia coś jest nie tak, ale co, szykuje się coś wielkiego czuje to w kościach?
Siedziałem sześć dni i sześć nocy, moja pani wyszła, zamknęła drzwi, kazała mi wstać
i podążać za sobą. Nosiłem jej ekwipunek przez wiele dni nie rozmawialiśmy ze sobą. Moje myśli wciąż krążyły wokół osoby mojej pani kim ona właściwie jest.
Obudził mnie przeraźliwy wrzask, moim oczom ukazał się młody człowiek z odciętą prawą dłonią która przed chwilą mocno trzymała miecz. Moja pani podeszła do niego mocno przycisnęła do ziemi?
-Błagam oszczędź mnie.
-Mów jaki był cel waszej wyprawy.
-Nie mogę powiedzieć, błagam?
W tym momencie Fel wyciągała sztylet i zrobiła głęboką szramę w policzku.
-Aaaa?
-Ja mam czas a twój się wnet skończy zacznij mówić?
-Wyruszyliśmy z fortu na południu naszym zadaniem było przygotowanie terenu pod inwazję.
-Hahaha głupcy, teraz będziesz umierał w wielkiej agonii.
Fel cięła powoli ciało swojej zdobyczy, gdy mężczyzna nie miał już sił krzyczeć moja pani kazała wziąć rynsztunek i ruszać w dalszą drogę. Wokół zobaczyłem jeszcze kilka ciał.
Tego dnia przekroczyliśmy ziemie nieumarłych. Powinienem zacząć obawiać się o własne życie, jednak przy Fel czułem dziwny spokój.
Minęły trzy dni odkąd przekroczyliśmy granice, minęliśmy kilka wiosek lecz teraz stanęliśmy przed warownym miastem. Dookoła było pełno strażników, maszyn oblężniczych, młody wojownik mówił prawdę o przygotowaniach do oblężenia.
-Rzucę na nas zaklęcie które ochroni nas przed wzrokiem prostych strażników jednak uważaj żeby nie zbliżać się zbytnio do paladynów i magów bo jedynie oni mogą nas zdemaskować.
-Tak pani rozumiem.
-Chodź za mną i trzymaj się blisko.
Minęliśmy kilka ulic, strażników była cała masa na szczęście nas nie zauważyli. Nagle z pobliskiej tawerny wyszedł mag zataczał się w naszą stronę, Fel wyjęła sztylet i mocno go zacisnęła.
-Ale te trunki mają mocne hik, patrzcie nieumarli po ulicach chodzą hik.
-Teraz mieliśmy szczęście pośpieszmy się?
Przeszliśmy kawałek i znaleźliśmy się przed główną wierzą, o dziwo nie było przy niej strażników, wszyscy byli zajęci przy pomaganiu do inwazji. Wbiegliśmy pośpiesznie na drugie piętro, w pokoju było całkowicie ciemno. Fel podeszła do wielkiego łoża w którym smacznie spał główny dowódca, wlała ostrożnie niebieską substancję do jego ust.
-Teraz nieumarli mogą spać spokojnie, nasz główny cel został osiągnięty.
-Wiec możemy już wracać?
-Nie mam tu jeszcze jedną rzecz do zrobienia.
Wyszliśmy z wieży i jeszcze z większym pośpiechem podążaliśmy w kierunku świątyni.
Bardziej przypominała dużą kaplicę niż świątynię, nikogo nie było wszyscy albo spali ucztowali w tawernach, lub też pomagali w przygotowaniach do inwazji. Ostrożnie schodziliśmy w dół świątyni, schody były strome i wąskie. Gdy schody się skończyły rozpoczął się długi korytarz. Grube pajęczyny świadczyły o tym iż od dawna nikt tędy nie przechodził. Korytarz się skończył
i pokazała się kamienna ściana. Fel podeszła i przyłożyła lewą rękę do ściany, po wypowiedzeniu tajemnych słów kamienny blok osunął się na bok.
Weszliśmy do środka jednak moja pani złapała mnie za ramię i kazała się stąd nie ruszać. Wzięła swoją laskę w dłoń i ruszyła schodami na niższy poziom. Podszedłem do krawędzi
i spojrzałem w dół. Stał tam wielki mag promieniał światłem słonecznym jak tylko na niego spojrzałem poczułem ból w oczach. Fel stanęła naprzeciw potężnego przeciwnika?
-Witaj Feliandro a raczej Fel.
-Co za powitanie nie spodziewałam się spotkać tutaj nikogo a zwłaszcza takiej legendy jak ty.
-Hmm legendą jeszcze nie jestem mój pomnik w Storm Wind nie został postawiony. Udało mi się przetrwać wszystkie armagedony, ponieważ moim przeznaczeniem przez te wszystkie lata było zostać strażnikiem tej świętej laski królów.
-Cały czas myślałam że to tylko mrzonka bowiem żaden śmiertelnik nie może przejść pierwszych schodów, lecz teraz wiem że to prawda.
-Więc przyszłaś tu tylko z czystej ciekawości? Wiesz że nie możesz się ze mną równać?
-Tak sądzisz, jednak jest jedna rzecz o której nie wiesz, najwyższy przekazał mi część swej mocy.
-Odejdź a pozwolę ci żyć, chociaż ciężko to życiem nazwać.
-O nie zaszłam tak daleko, nie odejdę stąd bez artefaktu.
-Więc będę zmuszony skończyć z uprzejmością?
-Ja też giń!!!
Fel rzuciła się na przeciwnika jednak mag zrobił szybki unik. Komnata rozbłysła światłem rzucanych czarów, a ściany groźnie drżały. Bitwa toczyła się parę długich godzin, a szala zwycięstwa przechlała się raz w jedną a raz w drugą stronę. Leżałem plackiem na ziemi i bałem się ruszyć. Próbowałem zmienić pozycje bo jakbym musiał uciekać to bym się nie podniósł, nagle przez nieuwagę trąciłem miecz który spadł w dół. Upadł tuż za magiem robiąc dużo hałasu. Zaskoczony i zdezorientowany mag obrócił głowę do tyłu, żeby sprawdzić co to za nowe zagrożenie. W tym momencie sztylet Fel powirował w jego stronę, próbował zrobić unik, lecz zmęczenie walką mu na to nie pozwoliło. Ostrze wbiło się w gardło, mag próbował się bronić, atakował z nieziemską zawziętością, wiedział że jak szybko nie skończy walki to zostanie pokonany. Fel teraz skupiła całą swą uwagę na obronie, wyczuła ogromne zdenerwowanie maga, popełniał on teraz masę błędów które Fel doskonale wykorzystywała.
Końcem swojej laski trąciła wbity sztylet, mag zgiął się z bólu, sztylet padł na ziemie, a szyja
w której tkwił obficie zaczęła krwawić. Mag jeszcze przez jakiś czas zataczał się na nogach, nagle upadł na kolana.
-Ehhh bądź przeklęta.
-Mówiłam ci że nie odejdę bez laski królów.
-Niee?
-Nic nie poradzisz jesteś już martwy tylko moja chęć oglądania twego dogorywania utrzymuje cię przy życiu?
Fel podeszła do kamiennego stołu na którym leżała święta laska królów. Moja pani wzięła ją do rąk, stanęła przed strażnikiem i dokończyła jego żywot. Teraz gdy na nią paczyłem czułem wielki respekt i szacunek, już wiedziałem, że pójdę za nią wszędzie. Gdy wychodziliśmy
z świątyni było jeszcze ciemno jednak lada moment miał nastać dzień. Wydostaliśmy się w ten sam sposób co przyszliśmy, Fel była wyczerpana gdy odeszliśmy na niewielką odległość znalazłem bezpieczne miejsce. Moja pani położyła się na ziemi, ja czuwałem i obserwowałem ludzi którzy kończyli przygotowania do inwazji.
Nagle dostrzegłem postać dowódcy któremu Fel wlała do ust tajemniczą miksturę. Był bardzo sfrustrowany kazał ludziom powrócić do starych zajęć, a maszyny oblężnicze poskładać i z powrotem dać do fortu. Zrozumiałem iż jego dusza była już w rękach najwyższego. Zapewniło nam to spokój na dłuższy czas. Fel obudziła się po paru godzinach, promieniała szyderczym uśmiechem, była zadowolona z powodzenia misji. Wyglądała przerażająco święta laska królów dodawał jej niewiarygodną moc.
-Powstań mój wierny sługo. Misja zakończona jednak mam dla ciebie jeszcze jedno zadanie.
-Wszystko co karzesz pani.
-Słuchaj uważnie, daje ci mapę na której masz zaznaczony cel twojej podróży, jest to tawerna na pustkowiu. Bądź ostrożny podróżuj tylko i wyłącznie pod osłoną nocy. Siódmego dnia tego miesiąca będzie w niej mag który będzie miał błękitne szaty opowiedz mu co widziałeś, niech wie że go wkrótce odwiedzę w jego starej wieży. Nie obawiaj się go bowiem na ten czas przekażę ci część swej mocy która cię ochroni. Ja wracam do najwyższego wzywa mnie?

Ucztujący byli zarazem zafascynowani jak i przerażeni opowieścią nieznajomego, czarodziej nadal leżał na ziemi jednak wszystko słyszał.
-Magu przygotuj się na nadchodzący koniec?
-Mój koniec przyjdzie jeśli takie przeznaczenie.
Po wypowiedzeniu tych słów nieumarły zniknął w ten sam sposób co się pojawił jaka będzie przyszłość? Tego nie wie nik?

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026