|
Post #1
09 Oct 2005, 18:14
Dargon
Wygląd: Wielki, potężnie zbudowany Tauren,, jego szeroko otwarte oczy ciągle niespokojnie spoglądają po wszystkich wokoło, na plecach nosi olbrzymi dwuręczny miecz a zamiast hełmu olbrzymi łeb wilka. …Wychowałem się w wiosce Kenth’al, mieszczącej się w lesie wśród niebezpiecznych zwierząt, lecz z dala od traktu, którym mogliby przybyć obcy. Mój ojciec zginął, gdy byłem jeszcze bardzo młody, więc nie pamiętam go prawie wcale. Śmierć poniósł na bitwie oddając życie za swojego przyjaciela Ursha’ka, który nie mając własnego potomstwa i czując się odpowiedzialnym za śmierć mego ojca stał się moim mistrzem. Był to największy wojownik w naszej wiosce, po długim czasie nauki posługiwania się bronią i taktyki wojennej Urshak podjął decyzję o wyruszeniu we dwójkę do lasu abym mógł uczyć się jak przetrwać w praktyce. Radziłem sobie dobrze z oporządzaniem zwierząt i z polowaniem na nie, wuj wiele opowiadał mi o naszej historii, o moim ojcu oraz o bitwach, jakie razem przeżyli. Co jakiś czas zachodziliśmy do wioski, aby zobaczyć jak ma się moja matka i reszta Taurenów. Dowiedzieliśmy się, że od jakiegoś czasu wioska nękana jest przez bestie, która zabiła już dwójkę wojowników. Postanowiliśmy wyruszyć, aby znaleźć i zabić bestię. Urshak stwierdził, że będzie to dobry test na wojownika. Wyruszyliśmy tuż po zmierzchu, – bo jak się dowiedzieliśmy wszelka aktywność bestii zaczynała się w nocy. Wyruszyliśmy do najdzikszej części lasu, w której nie tylko ta bestia mogła stać się naszym zmartwieniem. Chodziliśmy wiele godzin nim trafiliśmy na ślady olbrzymich łap, wyglądały jak ślady wilka, tylko były 5 razy większe. Przygotowaliśmy broń, zauważyłem jakieś 50 stóp przed nami wielka białą bestia rozrywa ciało dzika. Mamy przewagę, właśnie je, zaskoczymy go – powiedział wuj. Rozdzieliliśmy się, aby zwiększyć nasze szanse. Poszedłem z lewej strony, Urshak z prawej, od strony skalnej ściany gór. Gdy usłyszałem umówiony okrzyk rzuciłem się do walki, w tym czasie wuj leżał plecami do ziemi a wielki wilk przygniatał go pazurami, któryś z nich krwawił, zamachnąłem się mieczem i ugodziłem bestie w kark, wydała z siebie przeraźliwy skowyt i obróciła się w moją stronę, ranna, lecz ciągle żądna krwi. Odciągnąłem jej uwagę na, tyle, że wuj zdążył wstać i sięgnąć po swój topór, bestia przewróciła mnie mocnym uderzeniem ogromnej łapy, w tym czasie wuj ugodził ją w bok – nie widziałem jeszcze tak żywotnej bestii, nie czekając na jej kolejną reakcję, którą zapewne byłoby zatopienie we mnie swoich pazurów wziąłem miecz i leżąc wbiłem go w podbrzusze zwierzaka, całe jego ciało zadrżało i po chwili zwaliło się z hukiem na ziemię (oczywiście nadal tam leżałem…). Po zaleczeniu ran zabraliśmy się do powrotu, wuj podszedł do martwego zwierza i jednym ruchem topora odciął mu głowę, rzucił ją w moją stronę i powiedział, to niezłe trofeum.. Twoje pierwsze…. Po powrocie od wioski wojownicy przyjęli mnie do swojego grona, matka była dumna a reszta dziękowała za zabicie bestii, nie byłą to tylko moja zasługa, lecz wuj rozpowiedział wszystko w ten sposób jakbym to tylko ja przyczynił się do śmierci stwora. Wuj rzekł do mnie, że jestem już gotów, nie wiedziałem, na co.. nie musiałem długo czekać na odpowiedź, byłem gotów na wyruszenie w świat, aby zdobyć doświadczenia w bitwach i podszkolić swoje umiejętności… Obiecałem matce, że będę ich odwiedzał tak często jak to tylko możliwe i wyruszyłem w nieznane… |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |