📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Thorsten Gavallard
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 09 Oct 2005, 19:36
Idziesz leśną drogą prowadzącą z nikąd donikąd. Podziwiasz nie zmącony niczym, leśny krajobraz, do momentu kiedy nieomal nie potykasz się o leżące na drodze zwłoki. Ciało, skromnie ubrane, na plecach ma dlugi, krwawy ślad cięcia czymś wyjątkowo ostrym, leży w kałuży krwi i błota. Bije od niego straszliwy smród oznaczający, że zalega na drodze juz kilka dni. Trącasz je czubkiem buta i przewracasz na plecy. Skrzyżowanymi rękoma kurczowo przyciska do piersi jakis przedmiot. Wiedziony ciekawością, przełamując obrzydzenie, wyrywasz mu z objęć cienką, prymitywnie oprawioną książkę. Zaglądasz do środka i wesoło pogwizdując ruszasz w dalszą drogę. Śmierć już dawno przestała być dla Ciebie czymś szokującym... takie parszywe czasy...

ROZDZIAŁ 1: Wstęp

Witaj Wędrowcze. Fakt, że jesteś w stanie to przeczytać oznacza,że ja już nie żyję. Moje ciało zaś gnije w jakimś płytkim, bezimiennym grobie, jakich pełno na bezdrożach ziem rozciągających się za Mrocznymi Wrotami. Nie wiem, co mogło mnie zabić... może mechanizm niedostrzeżonej w porę pułapki, może krwiożercze bestie, które zaskoczyły mnie podczas obozowania w górach, a może to właśnie TY, Wędrowcze...nie wiem. Ale na pewno jestem martwy, bo inne możliwości utraty tego woluminu mogę z pewnością odrzucić. Dlaczego?... Nie wiesz?... Naprawdę jeszcze się nie domyśliłeś, co trzymasz w rękach? Dobrze, niech zatem tak będzie, rozwieję Twe wątpliwości. Jest to prywatny dziennik Thorstena Gavallarda- Sługi Światła, Młota na Hordę, Miecza w Rękach Bogów!...
... Miecz w Rękach Bogów... Tak mnie nazywali. Dlatego właśnie żaden człowiek, niziołek czy ( nie dopuśćcie bogowie) elf nie byłby w stanie ukraść mi moich zapisków...
( dalej tekst staje się nieczytelny- rozciągnięty, koślawy, jakby pisany w pośpiechu. Czytasz dalej od następnego akapitu:)
Dzięki tej lekturze jasnym stanie się dla Ciebie wiele tajemniczych zaginięć osób i przedmiotów na przestrzeni niemalże dwóch wieków, a które stały się za moją sprawą.
( dalsza część tego akapitu jest wyblakła i rozmazana. Nie sposób odczytać, co zostało tam napisane.)
Przez ten pamiętnik chce przekazać swą wiedzę tym, którzy po mnie przyjdą. Tak, jak mistrz każdego innego rzemiosła chcę zostać zapamiętany. Pozostawię, więc światu swych uczniów tak, jak w twych dłoniach zostawiam wszystkie swoje sekrety, które uczyniły ze mnie tego, kim byłem. Ty zostałeś wybrany, przeze mnie i przez los, na jednego z nich, bo skoro udało Ci się zdobyć mój pamiętnik, nawet zabijając mnie, to jesteś tego godzien. Tedy czytaj uważnie, zobacz wskazówki i ucz się na moich błędach..., bo pierwszą zasadą Tańca Wojny jakiej musisz się nauczyć to: „Nie powtarzaj błędów tych, których zabiły one przed Tobą”...





ROZDZIAŁ 2: O mej osobie słów parę


Kim jestem... nie wiem. Nie pamiętam. Powiedzieli mi, krasnoludem to dlatego sie od nich różnię...
(Następnych kilka stron jest puste. Nie zapisane... jakby celowo...)
Kim byłem... nie wiem. Nie pamiętam. Nie pamiętam nic... Tylko koszmary... ale tych nie chcę pamiętać.
(Tu znowu sytuacja się powtarza. Jedno zdanie a następnie przerwa, jakby dla podkreślenia dziur w pamięci... )
Kim się stałem - to wiem. Wiem co ze mnie zrobili... Kto Oni? Moi Mistrzowie oczywiście...
(Dalej tekst jest zamazany przez krew i błoto, nie da się odczytać co zostalo tam zapisane... )


(...) (Następne strony są powyrywane. Czytasz dalej dopiero w następnych rozdziałach...) (...)





ROZDZIAŁ 5: Oni, bo o nich też wiedza się Ci należy



Kim byli... nie wiem. Wyglądali jak... ludzie. Mój trening tyle ile ludzkie pokolenie potrzebuje żeby urodzić sie, dojrzeć i umrzeć, a oni nie starzeli się..., nie chorowali..., nie umierali... Nie wiem kim byli..., ale odeszli. Zostawili mnie. Bo jak się tutaj znalazłem... nie wiem. Stałem w Sali... Mówli do mnie... Nie pamiętam dokładnie co. To twoja ostatnia lekcja mówili... a ja nie zapamiętałem co... Potem znalazłem się tutaj. Znalazłem inne krasnoludy. Mówiły, że musiałem przekroczyć Mrocze Wrota by się tu znaleść... Ja nic nie przekraczałem! Stałem, zakręciło mi się w głowie, chyba upadłem na posadzkę... a jak się podniosłem stałem na śniegu. Teraz wiesz o nich tyle co ja... Nawet ich imion nie znałem...

(Dalej tekst jest nie do odczytania, a kartki na których jest spisany, nadpalone przez co powstała spora wyrwa w tekście. Możesz sobie tylko wyobrażać jak wiele informacji było tam zawarte...)


ROZDZIAŁ 23: Nauki mych Mistrzów przeze mnie spisane byś chociaż część mej wiedzy pojąć mógł


Mistrzowie mówili i mówili... Przez te wystkie lata nic tylko słowa... Nie odpowiadali na pytania. Po prostu mówili... Godzinami do znudzenia powtarzali to, co mialem zapamiętać. Nie mówil jak mieli na imię... Do mnie zwracali się Thorsten, więc i ja zacząłem używać tego imienia...
Nie wiem gdzie byłem... Cóż za przedziwna akademia gościła mnie w swych podwojach... Znałem tylko swą skromną izbę, prosty korytarzyk oraz Salę gdzie pobierałem nauki. Nie widziałem też innych studentów... byłem tylko ja... a dni mijały mi w ciszy oraz samotności...
(Dalsza część tego tekstu jest rozmyta i niemożliwa do odcyfrowania...)
Mistrzowie mówili mi wiele rzeczy, z których skromną tylko część ja chciałbym przekazać Tobie...
Nie walcz za Dobro i Zło... walcz za prwdę... prawdziwą... nieskalaną...
Bądź Tarczą dla tych co mają słuszność a mieczem na ich wrogów...
Kochaj i szanuj tych co na twe uczucia zasługują... a zdeptaj w wgnieć w ziemię tych, którzy nie zasługują by żyć... tak mówili... mówili wiele rzeczy a to tylko część z prawd jakie mi wpoili...

1 Niech będą błogosławieni silni, albowiem do nich należeć będzie ziemia - niech będą przeklęci słabi, albowiem odziedziczą jarzmo!

2 Niech będą błogosławieni potężni, albowiem inni oddadzą im cześć - niech będą przeklęci maluczcy, ponieważ zostaną wymazani z pamięci!

3 Niech będą błogosławieni śmiali, albowiem staną się panami świata - niech będą przeklęci tchórze, albowiem zostaną rozdeptani końskimi kopytami!

4 Niech będą błogosławieni zwycięscy, albowiem zwycięstwo jest podstawą prawa - niech będą przeklęci pokonani, ponieważ będą na zawsze poddanymi!

5 Niech będą błogosławieni żelaznoręcy, albowiem nieudolni będą przed nimi umykać - niech będą przeklęci ubodzy duchem, albowiem będzie się ich opluwać!

6 Niech będzie błogosławiony człowiek posiadający wrogów, albowiem uczynią go bohaterem - niech będzie przeklęty czyniący dobro innym, którzy w zamian za to szydzą z niego, albowiem będzie wzgardzony!

7 Niech będą po trzykroć przeklęci słabi, którzy poprzez swoja niepewność są niegodziwi, albowiem będą służyć i cierpieć!


(Na tym książka się kończy...)





Specjalne podziękowania dla mnie 😀 i pana Antona Szandora LaVeya, autora czarnej biblii, który użyczył mi ideologii 😀

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026