|
Post #1
10 Oct 2005, 14:10
Człowiecze, mężczyzna
Wzrost: 186 cm (dwie beczki piwa bez ćwiartki) Waga: 88 kg (dwa wory pszenicy bez połowy łuta) Oczy: Szkliste, szafirowe Karnacja: Latynoska Inne: Blizna pod łopatką Opis: Przemyślane spokojne, stoickie ruchy. Wyrafinowane gesty, ale bez snobizmu. Szarmancki uwodziciel. Włosy długie, opadające na ramiona. Dobrze jeździ na koniach. Kocha zwierzęta i potrafi się z nimi w pewien sposób porozumieć. Historia: Gwarna i wesoła atmosfera, jaka zwykła bywać w ścianach jakże znakomitej karczmy Silverpeak dziś była nieco inna, tajemnicza. Rzadko goszczono tutaj przyjezdnych, i nie żywiono do takich zbytniej ochoty, jednak jak nakazywały dobre maniery i zwyczaje, nikt nieznajomemu w drogę nie wchodził. Noc jednak była to wyjątkowa i z innego powodu, dziś było przesilenie zimowe, które tutaj huczno obchodzono. Takwięc piwo lalo się rzeka, a jadła wciąż ubyć nie mogło. A stary Thomas Petrucky kończył swe coroczne opowieści o swych przygodach. - I wtedy nie miałem pojęcia, co robić-powiedział przerażonym głosem-wtrącono mnie do najczarniejszego lochu, jaki tylko mogliście sobie wyobrazić, a ja miałem tylko stara drewnianą łychę i półmisek czegoś, czym orki nazywały żarciem-mówił to z tak wielkim obrzydzenie, że patrzący na niego krzywili się w grymasie-ale Orkowie nie pomyśleli o jednym! Że stary Petrucky nie tak łatwo poddaje skórę! O nie! A w ciemności czuje się jak kret w swej norze! Kiedy wpadł po mnie Ork, co by pewnie mnie na rzeźnie zaprowadzić, ja się mu skryłem, szybko wyskoczyłem na zewnątrz-ciągnoł podekscytowany –i zatrzasnąłem go w jego własnym lochu ot, co?!-Grupka młodzików, która w ten tylko jeden dzień w roku miała tu prawo wejścia podskoczyła z zachwytu- I tak stary Petrucky pokazał tym łabdukom! Zaczęły się wiwaty i gromkie brawa. - Brawo Tom! - Jesteś najlepszy! Tylko jedna osoba, ta ubrana w czarną zieleń, wyglądała jakby ciemny Ork i cuchnący loch nie zrobił na nim specjalnego wrażenia. Powziął tylko swój kufel i dopił kolejne piwo. Gdy nagle Tom się do niego zwrócił - A Ty przybyszu!? Wyglądacie mi na takiego, co to nie trudni się bynajmniej kupiectwem. Jak Cię zwą? Nieznajomy zrzucił kaptur z głowy. - Me imię bynajmniej jest przeklęte tam, skąd pochodzę, tu jednak niema owe znaczenia-odpowiedzał ze spokojem godnym królom. - My jednak mamy tu swe zwyczaje, a tym dobrym jest taki, by wiedzieć, do kogo gębę otwieram-rozległy się śmiechy-Jam jest Thomas Petrucky - Moje imię to Atalante El - Co Cię sprowadza do nas? - Czas…-powiedział, spoglądając przez okno w stronę księżyca-mój najlepszy przyjaciel. -, Co Ty pleciesz? - Zostanie ze mną aż po kres dni moich, i trwać będzie wiecznie, a ja modle się codziennie, by czas nie zapomniał i dał mi żyć wiecznie…Chcecie usłyszeć prawdziwą historie? Bez orków w roli głównej, bez ciemnych lochów, smoków i innych gadów… - Pewnie, u nas każdy, kto może i chce, powiedzieć powinien - Urodziłem się w bogatej rodzinie, mój ojciec, Baron ziemski obracał się w dobrobycie. Miał dwóch synów. Był on wielkim tyranem. Chłopów swych traktował jak zwierzynę, nie dbając o nic jak tylko swe własne dobro. Podzielił on swe ziemie na trzy części. Główna największą dla siebie, i dwie mniejsze równe dla synów. Pierwszy syn, starszy, poszedł w ślady ojcowskie, tyranią zdobywając fortunę leczy drugi, chciał nie fortuny, lecz szczęścia, nie tylko dla siebie, ale i swych podwładnych. Co rok Cała trójka podliczała swe majątki i sumowała by opłacić armie, które broniły ziemi? Gdy pewnego roku ma ziemia przyniosła straty, Ojciec z bratem wpadli w furie. Wyzwali mnie do oddania ziemi, czego ja zrobić ze względu na lud swój nie chciałem. Uzbroiłem swych poddanych w to, co mieli pod ręką. Jednak Armie ojca i brata były liczniejsze i lepiej walczące… Urządzili sobie prawdziwą rzeź. Palili domy i kościoły, zabijali dzieci a kobiety pierwej gwałcili. Gdy zobaczyli mnie do pojedynku wyzwał mnie mój ojciec, jednak brat ze swej chciwości poprosił go, aby to on mógł ze mną walczyć. Niechciałem tego, nie chciałem żeby przelała się krew braterska, jednak on nie dał mi wyboru. Walka była długa i męcząca, jednak udało mi się pokonać brata…Gdy ojciec ujrzał go konającego, wydał rozkaz, aby mnie napiętnowano i wyrzucono z kraju. A do swych sprzymierzeńców wysłał listy gończe za mną… Zrobił ze mnie wieczną zwierzynę, która chować się musi przed całym światem… |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |