|
Post #1
10 Oct 2005, 20:22
Ciemne, wręcz kruczoczarne włosy, spadały na zmęczone rąbaniem drewna ramiona Hronaia. Zmarszczone,podrapane i spococne czoło przykrywała mu czarna husta, z dużą runą, która znaczyła po prostu H. Wydaje się proste ale dawna tradycja klanu Martwej Kosy, z której pochodzi ten samotny ork, nakazuje noszenie czarnej husty z pierwszą literą swojego imienia.W przypadku takich samych imion, litery malowano róznymi kolorami, a w czasach panowania w Wiosce Kosy ojca Hronaia-Drarbaga-kolory oznaczały nawet stopień w wiosce. Młody ork nosił czerwoną literę-znak syna wodza wioski(wódz nosił biało czarną hustę). Młody ork miał szerokie jak na jego wiek ramiona, długie nogi i czarne krzaczaste brwi. Oczy miał bladozielone, ukazujące wiele trosk, które doświadczyły przyszłego buntownika.
Hronai został wygnany ze swej wioski przez własnego ojca, za złamanie najważniejszego prawa, którym był nakaz bycia samotnikiem. Ktokolwiek pomagał komuś w pracy ciężkiej, czy też lekkiej, musiał pogodzić się z surowymi zasadami swojego władcy(jedynym wyjątkiem były małe dzieci, które wychowywane były do 12 roku życia, dalej musiały radzić sobie same). Takim właśnie sposobem syn Drarbaga został wygnany-nie mógł dłużej znieść samotności. Czasami, gdy Hronai ciął i rąbał drzewa w lesie(według prawa, każdy w wieku 16 lat musiał zbudować sobie swój włąsny dom), spotykał wędrowców, najczęściej taurenów, czasami również trollów, słuchał ich opowieści o dalekich zakątkach Azerotu, o wspaniałych wodzach, wielkich wojwonikach. Napotkani wędrowcy opowiadali mu o wspaniałych więziach braterskich orków, trolli i taurenów, dowiedział się jak honorowi i waleczni są wojownicy klanu Czarnej Skały. Te wszystkie słowa zbuntowany ork zapamiętał i i do wyruszenia w podróż przygotowywał się. W końcu nadszedł ten dzień, dzień, w którym młody bohater wyrusza w nieznane, nie zdając sobie sprawy jak bardzo trudna, i męcząca będzie to podróż. On nawet nie wiedział gdzie dokładnie ma się udać, kogo szukać i zadawał sobie pytanie - Czy naprawdę warto? - ork przypomniał sobie dni spędzone w lesie, w pracy, i w głebi duszy odpowiedział sobie "warto!". Hronai wyruszył, zostawiając za sobą swój dom i własnego ojca, lecz ciężka praca nie poszła na marne-był silny, wiedział co to znaczy ból, umiał go stłumić, zachować zimną krew. Nauczył się cierpliwości i wielu innych umiejętności potrzebnych, by przetrwać samemu w dzikiej i jak się później okazało pełnej niebezpieczeństw dżungli. Drugiego dnia, młody wędrowiec obudził się pod drzewem wypoczęty. Ruszył dalej. Kilka mil dalej znalazł mały strumyczek. Korzystając z okazji zmył brud ze swego ciała,a także zdjął czarnoczerwoną hustę z głowy mówiąć do siebie: - Nie jestem już jednym z nich!- po czym wytrwale zaczął iść naprzód. Po kilku męczących dniach wędrówki, młody ork miał pierwsze poważne zmartwienie-zaczynało brakowac mu jedzenia. Poddając pierwszej próbie swą siłę-postanowił coś upolować. Po raz pierwszy od początku swej tułaczki Hronaiowi dopisało szczęście i po raz pierwszy zabił stworzenie-napotkał bowiem małego furbolga-samotny zwierz, widocznie zgubił się w lesie. Widząc orka, zwierze stanęło nisko na swych owłosionych łapskach-przybrało pozycję bojową. Hronai nie atakował, ale gdy burczenie w brzuchu przypomniało mu o straszliwym głodzie, chwycił gruby kij leżący na ziemi. Furbolg zaatakował, ale był zbyt wolny by zaszkodzić przeciwnikowi- ten uniknął ostrych pazurów i złamał drewniany kij na głowie agresora. Ten otumaniony nie mógł nic zrobić, jedynie poddać się gdy silny drwal podbiegł do niego i swymi potężnymi ramionami skręcił mu kark(przynajmniej umarł szybko,a zwycięzca pojedynku mógł wpisać na swoje konto pierwszą ofiarę :hyhy: ). Jednak dopiero po chwili Hronai uświadomił sobie że nie ma czym rozniecić ognia, ani nie ma noża aby obedrzeć zdobycz ze skóry, a nawet nie ma w czym go ugotować. Orkowi pociemniało w głowie, ale i tym razem szczęście mu dopisało-zza drzew wyłoniła się nagle mała grupa orków-wojowników, sądząc po wyglądzie doświadczonych w boju, bowiem nosili ciężkie żelazne zbroje, dwóch z nich miało przypiętych do pasa stalowy miecz, a pozostałych trzech niosło na ramionach ciężkie, zardzeiwałe orkowe topory. Widząc ich Hronaiowi serce zabiło żywiej i zaraz też podbiegł do nich z prawą ręką w górze, na znak pokoju. Dowódca grupy, trzymający w ręku tarczę z godłem klanu Wojennej Pieśni, noszący błyszczącą, platynową zbroję odezwał się: - Kim jesteś młody orku?- na co Hronai odpowiedział: - Jam jest Hronai, syn Drarbaga, wodza klanu Martwej Kosy i szukam pomocy. - Ja za to jestem Narag, dowódca grupy zwiadowczo-bojowej z klanu Wojennej Pieśni i właśnie wracam z moimi żołnierzami z polowania, niestety nieskutecznego.- odparł. Dla młodego, wędrownego orka była to wyśmienita okazja na poznanie nowych przyjaciół i być może przepustka do lepszego świata. Nie wahając się Hronai odparł: - Mogę zaradzić waszemu problemowi- rzekł z uśmiechem- upolowałem właśnie małego furbolga, lecz nie mam narzędzi by go przygotować do jedzenia. - A więc jesteś naszym zbawicielem,a my twoim, bo tak się akurat skłąda, że mamy wszystkie niezbędne narzędzia, których ty nie posiadasz. - Chętnie podzielę się z wami zdobyczą, ale pod jednym warunkiem-zabierzecie mnie do głównej siedziby klanu Wojennej Pieśni-rzekł stanowczo wędrowiec, na co Narag odparł ze śmiechem: - Jak sobie życzysz młody orku, i tak idziemy w żądanym przez ciebie kierunku, tak więc nie ma problemu - odpowiedział i oboje podali sobie ręce na znak zawartej przyjaźni. Przewodnik grupy zadał jeszcze jedno pytanie: - Nie widzę u ciebie żadnego uzbrojenia,powiedz mi zatem jak zabiłeś furbolga? Hronai odpowiedział krótko: - Własnymi rękami - na co starszy z orków odparł: - Niezwykle musisz być silny młody wojowniku, przedstawie cię moim przełożonym, być może ofiarują ci jakieś wyposażenie. Doprawdy imponujesz mi Hronaiu. - Dziękuję, ale nie traćmy czasu, zapada zmrok, lepiej nie chodzić w nocy po dżungli. - Masz rację, ruszajmy. Hronai ruszył ciężkim, równym krokiem za Naragiem, który wiódł ich do nowego domu. Tak oto Hronai zaczął prawdziwe życie, życie wojownika, który zyskał prawdziwe i szczere poparcie klanu Wojennej Pieśni. |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |