📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Donn
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 11 Oct 2005, 17:28
Imię: Donn
Rasa: Krasnolud
Klasa: Paladyn
Wzrost: 1,50 m
Waga: 65 kg
Wlosy: Rude
Oczy: Zielone
Wiek: 56

Nazywam się Donn i jestem Paladynem walczącym ku chwale Miedziobrodych. Moja historia zaczyna się w mieście Kytuas gdzie bylem wychowywany przez zadufanego w sobie ojca i wiecznie znerwicawaną matkę. Ojciec uważal się za ideal "prawdziwego" krasnoluda i nie byl zadowolony, że jego potomek nie jest dokladnie jego odwzorowaniem. Dlatego po moim urodzeniu chcial mnie najpierw utopić w wannie podczas kąpieli. Na szczęście okazalo się, że jestem wytrzymalszy niż na to wskazywalo i przezylem. Gdy zauważl to, postanowil mnie wychować na bezwzględnego wojonika z zasadami "prawdziwego" krasnoluda. Moje dzieciństwo polegalo na udawaniu tego, że interesuje się pasją ojca i użeraniem się z mamą, która twierdzila, że za rądla zaraz wyskoczy troll, a w wannie siedzi Niedźwiedź (pewnie dlatwego nigdy się nie myla...). Pewnego dnia kiedy ojciec pokazywal mi "najlepsze" chwyty, a ja tymczsem potakiwalem ochoczo glową uslyszalem dziwny świst... o dzilo to byla krowa! Krowa po prosu zleciala z nieba i zmiażdżyla nogi mojego ojczyma. Ku zmartwieniu jego nie mógl już w żaden sposób walczyć, a krowa okazala się zbyt żylasta, żeby ją zjeść. Dlatego też mój tata po kilku dniach popelnil samobójstwo, gdyż twierdzil, że nogi stanowią część jego duszy, a bez duszy daleko nie ujdziesz. Tak więc zostalem sam z mamą, która po śmierci papy dostala z ubezpieczenia majątek. Jednak nie wydala go na to, żeby żyć jak królowa tylko postanowila się zahibernować. "Przyszlość, synku, przyszlość!" - powtarzala. Jednak nie wyglądalo to tak jak chciala, bo po prostu grpa gnomskich magów, którym zaplacila za tą usluge zrzucila jej na glowe bryle lodu. Tak więc co począć. Zostalem sam w domu. Dokladnie to nie sam, bo odkrylem, że jedna z paranoi mamy byla pradziwa. A mianowicie mieliśmy calkiem sporego niedźwiedzia, który zabunkrowal się w lazience. Przez rok żyliśmy z miśkiem w zgodzie, ale po tym okresie futrzak postanowil powiększyć swoje terytorium i wypędzil mnie z mieszkania. Tak więc kolene dni swojego życie spędzilem na ulicy jako żebrak. Moje życie zmienila Helga - sprzedawczyni mięsa, który powiedziala, że odstraszam jej klinetów i poszczula mnie psami. Uciekając natrafilem na zakon paladynów, gdzie byly jedyne otworzone drzwi i wolne wejście. Wbieglem i ukrylem się gdy zaczepil mnie brat Groom. Powiedzial, że znaleźć tu miejsce może każdy, ale musi przestrzegać rygorystycznych zasad zakonu. Myśle "Co mi szkodzi?". Jednak nie każdego przyjmowali. Przed wstępem trzeba bylo sie zmierzyć z bandą rozszalabych miśkow. Dla mnie - zwyklego parobka bylo to nieosiągalne. Specjalnie, zę bylem uzbrojony tylko w deskę z gwoździem. No to stalem na arenie i trzęslem portkami, gdy wypuścili niedźwiedzie. Rzucily sie na mnie i no... poczulem ból i jak życie odemnie odchodzi. Obudzilem sie w lecznicy gdzie zostalem wskrzyszony przez Grooma. Powiedzialm, że mnie jednak przyjmą, bo nie mogą pozwolić, żeby na ulicach szwędalo się więcej takich zawszonych żebraków. I tak stalem się Paladynem, a wlaściwie studentem... Moim nauczycielem byl Gloish - podstarzaly Paladyn, który mial obsesje na byciu religijnym i gdy okazywaleś jaką kolwiek oznakę negatywności, nawet najmniejszej mogles sie spodziewac, ze oberwiesz jego mlotem. Uczyl nas to co powinien paladyn wiedziec i nie raz dostalem od niego w zęby. Od niego nauczylem się podstaw praw i zasad jakie mnie obowiązują. Moja nauhka nie byla dluga i nie posiadlem ogromnej wiedzy. Bylo tak ,ponieważ zakon nie stać bylo na takich jak ja, czyli co nie placili czynszu. Na szczęście nie prubowali mnie utopić jak papa, tylko zaczeli gadać, o jakiejś pielgrzymce i misji, i żebym wyprowadzil sie do wieczora. I tak wylądowalem na śniegu gdzieś na pólnocy Azerothu...

Spoglądasz na uśmiechniętego krasnoluda o dlugiej, rudej brodzie, z której każdy przedstawiciel jego rasy bylby dumny. Jego zielone oczy wskazują na to, że umie cieszyć się z cżycia. Mimo, że nie wygląda na otylego co pewnien czas odbija mu się. Jego kartoflasty nos wzbudza w tobie chichot, którym Donn wydaje się nie przejmować.

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026