|
Post #1
13 Oct 2005, 22:56
Imię: Zirki
Nazwisko: Krążek Rasa: Gnom Klasa: Wojownik Płeć: Mężczyzna Wiek:25 wiosen Wzrost: 93 cm Waga: 65 ale zwykł liczyć z toporem wiec 70 Opis: Jeden z nielicznych przedstawicieli tej szlachetnej rasy przekraczający barierę 90 cm wzrostu. Od zawsze tłumaczy ze wyrósł tak duży, aby zrobić miejsce dla ciągle powiększającego się brzuszyska. Jego barczysta postura i zadziwiająca masa, budziła od zawsze lęk wśród przedstawicieli swej rasy. Miała jednak swoje wady: duże dłonie nie potrafiły odpowiednio zręcznie złapać małego śrubokrętu, a energia z jedzonka starczała na potrzeby jego mięśni nie docierając do części mózgu odpowiedzialnej za pomyślunek. Jego niegdyś w miarę ładnej twarzy osobliwego uroku dodaje krzywiutki, często łamany nos i liczne blizny będące pamiątką najdawniejszych przygód. Jedynie oczy przypominały Zirkiego z dzieciństwa, śliczne, zieloniutkie, lecz kto się teraz w nie zapatrzy może stracić głowę na ich punkcie. ( W dosłownym tego słowa znaczeniu) Rozdział pierwszy – „Powitanie” …. Przeszywający chłód zbudził młodego trapera, zdecydowanie zbyt wcześnie tego ranka. Wszędobylskie robale i wilgotna mgła dobijały i tak paskudny nastrój. Szybkim spojrzeniem objął to, co pozostało z jego niegdyś głodnej przygód drużyny. - Kapłanka leżąca na skrawku koca. Widać zasnęła do końca walcząc o powstrzymanie krwawienia Magusa. Ten tuż obok z rozdziawionymi ustami, jak gdyby proszącymi jeszcze niedawno o łatwą śmierć. Niedaleko przy ognisku śpiąca z zagryzionymi zębami z bólu, skulona sylwetka krasnala. Tylko porzucony niedaleko kirys mógł wskazywać, iż musiał być on wojownikiem. Na roztrzaskanej tarczy, poprzez ślady krwi przedzierały się resztki barw jego boga. Paladyn, słowo tak dumnie określające jego służbę, za nic nie przypominało jego aktualny wizerunek. – Swoim wzrokiem chciał objąć również pozostałą dwójkę kompani, nie dopuszczając do myśli wydarzeń wczorajszego dnia. Ostatniego niestety dla jego przyjaciół… Szybko odrzucił czarne myśli i postanowił zastanowić się nad ich położeniem. Wczoraj starli się w boju z kontrabandą orków, niestety fatalnie przeliczyli się ze swoimi siłami. Zamiast prostego szybkiego ataku pobojowisko zamieniło się w rzeź. Straciwszy jednego z towarzyszy rozpoczęli rozpaczliwą ucieczkę, kolejny przyjaciel poświęcił się by zabezpieczyć ich odwrót. Nie pamiętał jak długo biegli, i chyba tylko ogromna chęć przeżycia pozwoliła im zgubić pościg. Teraz wiem, że jesteśmy gdzieś na odludziu w zbożu. Reszta drużyny jest przy mnie. Czy żyją…, boję się myśleć inaczej, … ból ran nie pozwala mi sprawdzić. Obudzę ich, zapytam?... Nie, niech… niech jeszcze trochę wypoczną … ja również. … …Obudził go ponownie słaby głos kapłanki. Jest już późne popołudnie, słońce chyli się ku zachodowi, mimo cichego tonu wyczuł, iż ostrzega on o niebezpieczeństwie. Odruchowo chwycił łuk i spojrzał w kierunku przez nią wskazanym. W międzyczasie zorientował się ,że mag stoi chwiejnie na nogach przygotowany do obrony. Krasnolud ledwie jest w stanie się poruszać. A on, … czemu jest tak słaby, iż nie może napiąć łuku. … Jego zmysły były zmącone. Nie mógł im wierzyć do końca. Był tego pewien. Szczególnie w momencie, gdy jego zmęczony wzrok dostrzegł odblask broni, która wydała mu się lewitować w ich kierunku. Ponad łanami zbóż, delikatnie burząc ich kompozycję. Zamknął oczy otrząsnął się chcąc pozbyć się natarczywych omamów. Nie chciał usłyszeć słów… Jego myśli przerwał głos paladyna: „ Mówiłem psiamać ażeby nie nocować w pobliżu tych chendożonych kurhanów.” … A jednak legendy o eterycznych artefaktach chroniących starożytne, dawno zapomniane miejsca okazały się prawdą. Lecz dlaczego teraz, gdy znajdują się w najfatalniejszym z możliwych położeń. Bez szans na obronę…. Czuł, że to koniec. Zginą zapomniani przez wszystkich i tylko szum zboża zapłacze nad ich końcem. Broń nieustępliwie zmniejszała dzielący ich dystans. Z łzami w oczach zastanawiał się czy lepszym wyjściem jest żegnać się z bliskimi czy skończyć ze sobą, by nie widzieć okrutnych, ostatnich chwil jego przyjaciół…. Kątem oka dostrzegł magusa rzucającego ostatkiem sił desperackie zaklęcie, od którego miały zależeć ich następne sekundy. Kilka migoczących barw opuszczających jego ręce … uderzenie i cisza…………………………. .........którą przerwało kontrzaklęcie: „Ja ci dam te twoje zawszone magikowe sztuczki przeklęty czapkodzieju. Za chwilę równie sprawnie jak je wytworzyłeś wepchnę ci je w żyć tam gdzie ich miejsce…” - wypowiedziane jednym tchem przez??? …Trzonek zbliżającego się topora??? Kontrzaklecie wywołało jedną, niespodziewaną pewnie przez autora reakcję. Nikt z drużyny nie drgnął ze zdumienia … dopóki z łanów zboża nie wyłoniła się sylwetka … ...bardzo niska sylwetka „Moje imię Zirki Krążek” – wysapała - „psiamać w moich stronach inaczej wita się przyjaciół niosących pomoc i interesujące nowiny”… |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |