📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Jorum-Krasnolud hunter
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 15 Oct 2005, 19:43
Imię:Jorum
Wzrost:125 cm (2.5 strzelby)
waga:130kg (1młody niedźwiedź)
wiek: 80 lat
oczy: czarne, matowe
włosy: szare potargane
karnacja:Jasna

Krzepki, siwowłosy krasnolud z potarganymi włosami i brodą. Ubrany w gruby, wykonany z niedźwiedźiej skóry strój. Bez przerwy poprawia swoją broń i sprawdza czy amunucja leży na swoim miejscu. Lubi polować na zwierzęta i majsterkować przy różnych urządzeniach, zwłaszcza przy broniach palnych. Gdy spoglądasz na jego twarz widzisz głębokie zmarszczki i ciemne matowe oczy, najwyraźniej zycie w dziczy odcisnęło na nim swoje piętno.Jegó ruchy świadczą o tym, że należał kiedyś do dużej grupy w której panowała dyscyplina.



Historia postaci:
Jorum jak każdy młody krasnolud kochał walczyć. A jeszce bardziej od walki lubiał wypić piwo w karczmie i pogawędzić z kolegami o przyszłości. No właśnie przyszłość. Każdy z młodych krasnoludów miał inną wizję. Ale każda z nich kończyła sie tym, że zasłyną w wielkich bitwach.
Z okrzykiem na ustach spadną na wrogów i w bohaterskiej walce zwyciężą przeciwników, powrócą do domów i będą opowiadać o swych chwalebnych czynach wnukom...
-Jorum! Wracaj do ćwiczenień ty darmozjadzie!
Ach marzenia, szkoda, że rzadko się spełniają.
I tak przez dziesięć lat Jorum wstawał rano, biegł trenować walkę wszelakimi broniami(Także dystansowymi), wracał późnym wieczorem, jadł kolację i wykończony szedł spać.
Ale nad Khaz Modan nadciągnęły czarne chmury.Wrócili wrogowie sprzed lat-Trolle..
Dwudziestego dnia po krasnoludzkim świecie Bhendeg on stał tam wraz z nimi. Ubrany w gruby skórzany pancerz ze strzelbą w rękach i toporem przy pasie. Trolle niczym wściekła horda runęły na krasnoludzkie miasto, krzycząc złowieszczo. Juz pierwsze szeregi dobiegały do drewnianej palisady. On zrobił to co wszyscy. Przyłożył strzelbę do boku, wymierzył i strzelił. Pierwszy troll padł na wznak przygniatając innego. Powtórzył tę czynnosć jeszcze kilkanaście razy, powalając siedmiu, może ośmiu trolli. Nie miał czasu na ponowne przeładowanie. Trolle przebiły sie juz przez palisadę.
Setnik wydał rozkaz do szarży.
-Nareszcie-pomyślał.-Ruszę do walki jak moi koledzy, stanę się bohaterem i będę miał o czym opowiadać wnukom. Ruszył wraz z innymi wznosząc chóralny okrzyk. I nagle przeżył szok. Bitwa w niczym nie przypominała tego co on sobie wyobrażał. Nie było zwycięskich okrzyków, miast tego zewsząd otaczał go lament konających. Nie było bohaterskiej walki, tylko wielki zgiełk, w którym trzeba było rąbać i ciąć, pomimo tego że krew chlustała we wszystkie strony. Nie pamiętał kiedy maczuga wbiła mu się w brzuch i zgniotła kilka żeber, nie pamiętał kiedy zemdlał. Ostatnim obrazem w jego pamięci była wielka czerwona ciecz wylewająca się z jego brzucha.
Otworzył oczy. Zobaczył wnetrze małej, mysliwskiej chatki.
Próbował wstać. Głośno stęknął poczym opadł z głuchym łoskotem na materac.
-Leż chłopcze, dość juz wycierpiałeś-Usłyszał twardy głos swojego byłego instruktora.
-A jak bitwa? Wygraliśmy?
-A no tak wygraliśmy.- powiedział ze smutkiem instruktor
-Powinnismy się cieszyć! Jesteśmy bohaterami!
-Chodź chłopcze, pokaże ci coś.
Po tych słowach, podszedł do Joruma i pomógł mu wstać. Z mozołem szli przed chatkę.
Młody krasnolud przy kazdym kroku czuł otępiajacy bol, ale bardzo był ciekaw co szykuje dla niego towarzysz, totez szedł dalej.Stanęli na wzgórzu. Jorum stanął jakby rażony piorunem.
Pod wzgórzem widzał zgliszcza dolnej części miasta,a w nich całe góry zmasakrowanych krasnoludzkich żołnierzy, niektóre już płonęły, oświetlając krwawe plamy na ścianach i na podłodze. Spojrzał na boki. Widział setki rannych wciąż jęczących i zawodzących. Ci, którzy byli na nogach pomagali im jak mogli, u tych wyczuwał smutek,a troska o przetrwanie wyryła na nich trwałe piętno. Jorum zadał sobie pytanie. Czy warto było? Czy bez skrupółów będzie mógł z dumą kroczyć pośród swoich braci skoro jego bohaterstwo zostało okupione tyloma krasnoludzkimi istnieniami? Czy będzie mógł opowiadać swoim wnukom o tej bohaterskiej bitwie, pomijając opisy śmierci, zniszczeń i tego co po takowej walce następuje?
Czy od żywotu bohatera wojennego nie lepsza jest leśna chatka, łowy na dziki i stopień straznika lasów? Dłużej nie mógł wytrzymać. Zemdlał od bólu fizycznego i tego o całkiem innym podłożu.
prosze o opinie

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026