|
Post #1
16 Oct 2005, 15:01
Mężczyzna gnom
Wzrost: 100cm Waga: 40 kg Wiek: 30 lat Włosy: niebieskie Oczy: czerwone Karnacja: biały niczym mydło biały jeleń Nazywam sie Glim Garick i urodziłem sie eee kiedy to było? hmm 30 lat temu? tak tak 30 lat temu w Ironforge. Ojciec mój - Jebeddo był zwykłym inżynierem, ale zasłynał podczas obrony Gnomeregan, którego w koncu i tak nie udało nam się obronić. Po upadku naszego miasta rodzice przenieśli się do Ironforge. Mamusia Royway zawsze kochała zwierzęta, może dlatego zaczeła opiekować się mechanicznymi strusiami (hehe o ile to można opieka nazwać, tu wlać olej, tam dokręcić śrubke). Ja jednak wybrałem droge magii. Kiedyś będąc małym knypkiem bawiliśmy się z przyjaciołmi w berka, kiedy uciekając wpadłem na jakiegoś maga, niosącego sterte ksiażek. Kiedy już przestał mnie ochrzaniać, pomogłem mu pozbierać książki, po czym biegiem ruszył w strone biblioteki. Zaraz po jego zniknięciu zauważyłem, iż zapomniał jednej książki, która wpadła w dość mało widoczne miejsce. Już miałem ruszyć w strone biblioteki, ale usłyszałem niebiański głos mamusi "KOLACJAAA!!". Postanowiłem oddać książke jutro. Tej nocy nie mogłem zasnąć. Coś mnie męczyło. Nie pozwalało zasnąć. Chwyciłem więc książke. Na okładce widniał tytuł "Historia Magii". Zacząłem czytać.... i nawet nie zauważyłem kiedy zasnąłem. Rano mamuśka od razu zapytaąa mnie skąd mam to tomisko i kazała od razu lecieć ją oddać. Oczywiście zanim wypełzłem z łóżka, załatwiłem poranną toalete i zjadłem pożądne śniadanko mineło całkiem sporo czasu. Ruszyłem w strone Akademii Magi w Ironforge. Nie musiałem długo szukac ów maga, bo jakimś trafem spotkałem go przed samym wejściem do Akademii. Od razu wyciągnałem książke w jego strone, ale nie moglem wymówic ani słowa. Mag chwycił księge, sprawdził tytuł, zmierzył mnie wzrokiem i już się obracał kiedy wykrztusiłem z siebie zdanie. "Czy znał Pan Namfoodle'a Beren'a?". Mag obrócił sie. Zauważylem że jeden kącik jego ust poruszył się lekko w góre. Od razu przepytał mnie z książki. Oczywiście odpowiadałem jak z nut. Nastepnie zapytal mnie gdzie mieszkam, po czym sie pozegnal i zniknal gdzies za filarami Akademii. Wrocilem do domu jakby nigdy nic, troche smutny i normalnie spedzilem dzien. Nastepnego dnia Mag pojawil sie u mnie w domu. Od razu poprosil rodzicow na strone. Po dosc dlugiej rozmowie mag wyszedl na zewnatrz, a rodzice zaczeli sie ze mna zegnac, mamusia spakowala rzeczy, ojciec dawal mi pare rad. Po chwili zrozumialem. To byla przelomowa chwila w moim zyciu. Wyszedlem z domu po czym Mag powiedzial "Nazywam sie Namfoodle Beren, a teraz uczniu chwytaj swoj tobolek idziemy do Akademii." Niestety to wlasnie w Akademii nastepowalo moje dojzewanie. Niestety bo lubilem dowcipkowac i przez to nie raz prawie wylecialem z Akademii. Tu gdzies sie podrzucilo zabe, tam podmienilo ksiazki, tu kogos zamienila w slodka owieczke itd itp. Kiedys bladzac po korytarzach Akademii zapatrzony w lekture, ktora niedawno zaczalem, oderwalem na chwile wzrok i zobaczylam wysoka, piekna O WIELKI GARLE ŚWIETLISTOZŁOTY jaka ona byla piekna kobieta. Zamarłem w bezruchu. Popatrzyla sie na mnie, usmiechnela i odeszla. Byla czlowiekiem, ale ja nie przejmowal sie tym, przeciez nigdy nie wykazywalem sie zbytnia normalnoscia. Od tego czasu jakas bardziej zaczalem zwracac na siebie uwage. W komnacie postawilem lustro. Zaczalem polerowac moja lysinke, a resztke wlosow stawiac na sztorc, niebieskie wasy fikusnie zawijac, a szate pielegnowac. Szkoda, ze juz nigdy jej nie zobaczylem. Pewnego dnia z przyjaciolmi wybralismy sie do krasnoludzkiej karczmy. Oczywiscie od razu zaczelismy od mocnego krasnoludzkiego Ale. nawet nie pamietam kiedy odwazylem sie podniesc moja rozdzka, ktora w rzeczywistosci byla zwyklym zakrzywionym patykiem (prawdziwa rozdzke zostawialem pod lozkiem) spudnice barmanki. Oj jak bolało..... Nawet boli jak teraz mowie. Jej ostro zakonczony bucik wyladowal prosto na mojej pachwinie... Ałłłła... Chłopaki odniesli mnie do Akademii i lezalem tam z tydzien nie wychylajac nosa spod koldry. W tym czasie uszylem swoje pierwsze skarpetki z owieczkami, co zaoowocowalo nowa pasja. zaczylem doszywac rozne rzeczy do mojej szaty, dziergac torebki, haftowac wzorki. Igła i nitka to bylo nowe powolanie. Niedawno wpadlem na doskonaly pomysl, oczywiscie po opróżnieniu baryłki Ale. W nocy zakradlem sie do glownego holu Akademii. wspialem na wczesniej przygotowana drabine i na wielkim arrasie przedstawiajacym rektora Akademii, doszylem wąsy... Niestety zostalem przylapany i to przez wlasnego mistrza... Cale szczescie nie ujawnil mnie, bo prawdopodobnie wylecialbym z Akademii, kazal jak najszybciej sproc wasy, a kare poznalem nastepnego dnia. Zostalem oddelegowany do Anvilmar gdzie musialem pracowac na wlasna reke, wyslali mnie tam praktycznie bez niczego, a teraz wlasnie siedze kolo Yuriego Crackhelma i opowiadam mu jak to sie tutaj znalazlem. |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |