|
Post #1
31 Oct 2005, 12:57
Gohtar- krasnolud
Wzrost:160cm. Waga:95kg Włosy: Długie rude Oczy: Niebieskie Karnacja: ciemna Opis postaci Gohtar jest krasnoludem. Ma 95 lata. Sam o sobie mówi , że jest synem ziemi. Z pozoru jest on zwykłym krasnoludem- jest mały, krępy, nosi długą brodę co w przypadku krasnoluda jest powodem do dumy. Jednak kryje on w sobie niebywałą siłę i uporczywość w działaniu ,czego nauczyły go lata przepracowane w kopalniach Dun Morgoth. Jak każdy krasnolud jest arogancki i niezbyt uprzejmy, jednak potrafi on być wiernym przyjacielem i sojusznikiem. Jego największą wadą(ale jest to chyba przypadłość całej tej rasy) jest porywczość oraz żądza posiadania szczególnie złota. Nie ma on zbyt wielu przyjaciół. Rzemiosło i walka są jego żywiołem. Jego ulubiona bronią jest topór i młot , którymi potrafi władać z ogromną zręcznością. Najbardziej nienawidzi trolli ,z którymi stoczył wiele walk w podziemiach Gol’Bolar Quarry. Nie jest także pokojowo nastawiony do orków , których traktuje na równi z licznymi plugastwami panoszącymi się po świecie. Historia postaci Z kart księgi rodowej Gohtara Sam nie wiem czemu, ale podejrzewałem ,że tego dnia stanie się coś ważnego. Nie wierzę w przesądy, ale coś w tym jest ........., że na tym wielkim świecie zachodzą zjawiska , których nikt pojąć nie potrafi. Wierzę jednak ,że każdy krasnolud jest kowalem własnego losu he, he, he – im więcej wykopie tym lepiej będzie żyć. Zawsze chciałem podróżować i odkrywać nieznany mi świat by pojąć lepiej znaczenie tych świętych słów, jednak czasy oraz mój młody wiek ku temu przeszkodą. Jak co dzień z moimi braćmi pracowaliśmy w kopalniach Dun Morgoth. Ciężka to praca, lecz trzeba swoje zrobić, by w przyszłości trafić do elitarnych oddziałów strażników. Strażnicy są to krasnoludy cieszące się dość dużym szacunkiem wśród naszego społeczeństwa. Patrolują oni całe królestwo w poszukiwaniu oddziałów trolli i nieumarłych , których resztki panoszą się w tej pięknej krainie. Niektórzy z nich biorą udział w wyprawach na daleką północ, czym byłbym najbardziej zainteresowany. Toteż z każdym dniem pracuje w kopalni coraz ciężej by móc wkrótce wejść w szeregi tego zaszczytnego grona. Tego dnia podczas pracy w kopalni dowiedziałem się ,że znów doszło do walk z trollami i , że była to jedna z krwawszych potyczek. Zginęło bowiem paru doświadczonych strażników. Byłem tym bardzo przejęty, ponieważ znałem niektórych z nich , a niemożność dokonania zemsty potęgowała emocje. Czym prędzej udałem się do karczmy by dowiedzieć się czegoś więcej. Gdy wszedłem za moich pleców dobiegł głos: - Witaj młody Gohtarze. Był to Ohrin, stary przyjaciel mojego ojca. Niegdyś uczestniczył on w drugiej wojnie z Płonącym Legionem- stracił w niej jedno oko. Jednak pomimo swojego wieku nadal jest waleczny i silny jak dawniej. - Witaj Ohrinie. - Widzę , że tak samo niecierpliwisz się z powodu tej potyczki. - Czegoż te nikczemne trolle tu szukają?! Psiakrew, że też w przeszłości nie wybiliśmy ich do końca- odpowiedziałem z wściekłością. - Tak, masz racje- powiedział. - Jednak sytuacja jest trudna. Nasze oddziały są dość małe i ledwie jesteśmy w stanie utrzymać nasze granice. Nie mielibyśmy sił na nową wojnę. - A co z naszym dawnym przymierzem?!- krzyknąłem. - Elfy są zagrożone najazdem orków w Kalimdorze, a i ludzie nie są bezpieczni, Słyszałem, że w samym Stormwind są miejsca w których potajemnie działają słudzy księcia Arthasa. - Ohrinie złościsz mnie! Nie wierzę , że nasze plemię nie może się ponownie zebrać w siłę i wyruszyć raz jeszcze przeciw tym nikczemnym plugastwom. Wiem , że jest nas mało, ale nasze topory nie raz tłumiły zapędy naszych wrogów. - Widzę, że twoje serce przepełnia gniew i wola walki młody Gohtarze. Wiedz jednak , że niepohamowana złość i agresja posłały w czeluść wielu dobrych mężów naszego plemienia. - Nie matkuj mi Ohrinie! Czuje, że trzeba coś z tym zrobić. Nie mogę dłużej na to patrzeć. Siły wroga rosną w siłę, podczas gdy my siedzimy bezczynnie tracąc kolejne ziemie. - Gohtarze opamiętaj się przecież sam nic nie zdziałasz. Nie starczy tu nerwów i waleczności. Nieumarli czy trolle zabiją cię nim przekroczysz granice królestwa. - Nie powstrzymasz mnie Ohrinie! Pójdę na północ choćby sam! Już zbyt wiele przelało się krwi naszych braci. - Widzę więc , że nie dasz się przekonać. Serce masz waleczne lecz w głowie wyczuwam chaos. Prawie nie różnisz się niczym od pospolitego orka. - Nie nazywaj mnie tak, bo chociaż jestem młody to topór mój nie trafił jeszcze na równego sobie! - Nie wzburzaj się tak młody Gohtarze! Stawiasz się choć nie masz racji. Znam cię niemal od urodzenia, toteż pomogę ci. Słyszałem , że w porcie Menethil zbierają ochotników do oddziałów najemnych. Przybywają tam z całego Azeroth. Stamtąd odziały te kierowane są do tych krain , których ludność płaci w zamian za ochronę. Oczywiście oprócz pieniędzy można liczyć na łupy z licznych walk. Sądzę , że byłaby to bardziej rozsądna droga dla ciebie młody Gohtarze. - Wreszcie mówisz, jak krasnolud Ohrinie. Niech tak będzie. Świat nie może dłużej czekać. Wyruszam wiec do portu Menethil. Bywaj Ohrinie! - Uważaj na siebie młody Gohtarze. Port Menethil leży niedaleko Dun Morgoth, jednak zło opętało wiele istot tu żyjących. Niech twój topór będzie ci kompanem i przewodnikiem w tej trudnej drodze. Odwiedź nas kiedyś Gohtarze. Tak więc wyruszyłem w drogę swojego życia. Spełniło się moje największe marzenie - podróż. Nie wiedziałem jednak, czy jestem gotów do walki. Nie wiedziałem, czy będę potrafił poradzić sobie z trudami tej podróży , a co najgorsze nie wiedziałem, czy kiedykolwiek uda mi się powrócić do mojego ukochanego miasta Ironforge. Jednak szedłem przed siebie, w duchu powtarzając słowa , że każdy krasnolud jest kowalem swojego losu. 😊 |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |