📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Ralistin_Nieumarły
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 31 Oct 2005, 14:20
Wieczór...Ralistin przechadzal sie po ulicach Klairu.
To miasto przepełniało go odrazą, wstręt wypełniał jego całe ciało, cała atmosfera sprawiała, że miał ochote wyjac spod płaszcza dwa zakrzywione sztylety i urządzić rzeź. Zapewne zrobił by to gdyby nie wpajana mu od dziecka dyscyplina.
Na czoło spadłam mu kropla deszczu. Spojrzał do góry "deszcz" mrukną zachrypialym glosem i zaczą kierować sie w strone karczmy. Przemierzając szare uliczki miasta zauważył elfa rzucającego monety do drewnianej miski żebrzącego człowieka. Dwa szybkie kroki i elf chwycony za koszule laduje na ścianie. Wciąż wisząc w powetrzu wypuszcza z ręki monety.
-Po co wspierasz tego psiego syna? "krzykną przerarzonemu elfiemu młodzieńcowi w twarz"
-Bo..bo..on nie ma co jeśc..i on wydaje sie byc dobry "jąkając sie chlopak, wierzgał nogami w powietrzu"
-On i jemu podobni zagarneli nasze ziemie! oni palili wioski!"krzykną przewiercając elfa spojrzeniem czarnych oczu.
Widząc na twarzy strach spytał:
-bojisz się?widzisz mrok w tych oczach? a może rodzice nie opowiadali ci o mrocznych elfach? "mówiac to Ralistin uderzył elfa kolanem w brzuch. Chopak upadł na kolana i zanim zdąrzył wstać dostał kopniaka w szczęke.
-Twój ludzki przyjaciel uciekł, tylko to od nich dostaniesz "szepną mroczny elf" -samotność! "powiedział po czym odwrucił się zostawiając elfa w kałurzy krwi.

Noc...Ralistin bezpiecznie schowany przed jakimkolwiek światłem stał za marmurową kolumną. W ręku obracał kamyk.
Czekał. Po minucie usłyszał stąpanie, po rozmiarze cienia poznał że strażnikiem musi byc krasnolud. Wykrzywił usta w drapierznej parodi uśmiechu. Gdy krasnolud był juz przy kolumnie Ralistin wychylił sie z drubiej strony i rzucił kamyk za plecy krasnoluda. Tamten odwrucił się w strone hałasu. Duży bład "pomyslał Ralistin". I wprawnym ruchem wyją sztylet i niczym cień podsuną się za plecy strażnika. Głebokie cięcie w tętnice sprawło ,że ten nie mógł krzyknąć duszony własną krwią. Po chwili znikną w ściekach. Droga do ratusza stała otworem...

Starał się przesówać między kolumnami ale juz z drugiej strony grupa ludzi przechodzaca obok i zrozumiał że musi przedostać sie inaczej. Napewno nie tylnym wejściem "Przypomniało mu sie dlaczego nienawidzi tego miejsca mówią o nim Miastem jedności, Krasnoludy pracowaly w kopalniach, Elfy zaopatrywaniem w drewno a Ludzie ludzie zajmowali sie administracją. Wszystko w harmoni i pożądku. Ale nie wszysto się tu podobało. I dlatego tu był. Ralistin, Mroczny elf, skrytobujca, mistrz walki sztyletem...cichej walki.
-Stop! "zaszeptał do siebie"
-nie czas na myślenie
Szybkim krokiem zaszedł na tył ratusza. Spojrzał w góre. Okno! Napewno pokój sprzątacza albo kucharza. Wyją za pasa linke z haczykiem. Zakręcił ją nad głową i rzucił. Po chwili staną na wąskim gzymsie. "Zupełnie jak w domu, gdy skakałem po dzrewach. Pomyślał" Zapukał lekko w okno i odszedł pare kroków w bok.
-Co za ----- jedna rzu...."zdanie przerwały mu dwa cieżkie buty wlatujace na twarz.
Ralistin przeturlał sie po podlodze, wstał w ppozycji bojowej. Spojrzał na lerzącego człowieka. Nos wbity w mózg "dobrze" pomyślał. Wychylił się przez okno "przechwycił wciąz rozhuśtaną linke i zdjął. Zamkną okno, schował ciało pod łóżko i kucnął przy drzwiachnasłuchując "Cisza" delikatnie uchylił drzwi i wysuną sie na korytarz. Drzwi na drugim końcu powinny należeć do burmistrza. Poruszał się po korytarzu nasłuchując przy każdych drzwiach. Nagle odgłos za plecami. Coś jakby opadający kurz. Coś równie cichego. Odrucił się i spostrzegł wysoką, szczupłą postać o lekko spiczastych uszach trzymający w ręku sztylet. "Zawodowiec przeszło mu przez glowe" Wyją swój sztylet, chwycił go tak żeby klinga skierowana była w dół, ostrzem do przeciwnika i zaczą przyglądać sie stojącemu naprzeciw elfowi. Okrążali się, czasem tak blisko , że czyli cieplło swoich oddechów. Obaj wiedzieli , że trafili na godnego siebie przeciwnika tak samo wiedzieli, że walka na sztylety zawsze owocuje pracą. W tym sporcie ważne bylo by nie dostać razy która by zabiła tylko tak która zrani. No i oczywiście samemu zabić. Staneli naprzeciwko siebie. Ralistin czuł pot sciekający po plecach. I wtedy przeciwnik zaatakował. szybko jak błyskawica Mroczny elf z trudem wystawił własne ostrze aby sparować cięcie na wysokości gardła. Rozległ się dzwiek stali o stal. Ciche echo rozniosło sie po korytarzu. Znów zaczeli się okrąrzać. I tak w kółku atak, blok, okrarzanie się. atakowali na przemian i na przemian parowali. pchniecia ciecia ataki kontrataki wszystko w pełnej ciszy zakłuconej tylko przez syk zderzających się ostrzy. Taniec trwał nadal. Może trwał by całą noc gdyby nie zbieg okoliczności. poteżne kopniecie w piers cofneło Ralistina o pare kroków. Zgięty wpół starajac się złapać oddech zauwarzył uchylone drzwi. Te same z których wyszedł. I wtedy go oświeciło. Udając słabość chwycił się klamki jakby szykając oparcia. Elf widząc okazje do zadania ciosu rzucił się w stronę chwiejacego się Ralistina ze sztychem. Ten nie puszczając klamki odchylił się do tyłu odpychając jęke wroga tak by ustawic go twarzą do drzwi i pociągna za klamkę. głowa elfa odskoczyła do tylu uderzyła w ściane a sztylet wysuną się z dłoni. Ralistin przyklekną koło nieprzytomnego i szybkim ruchem skręcił mu kark. "Po co brudzić krwią tak piękny dywan pomyślał". Wepchną trupa do pokoju po czym ruszył w strone pokoju byrmistrza otarł czoło wierzchem dłoni gdzy spojrzał na nią zobaczył długą rane biegnącą przez całą dłoń.."Cóż pomyślał nikt nie mówił że bedzie łatwo". Otworzył dzrzwi. Pulchny człowiek stojący w niebieskiej pizami i śmiesznej czapce szepną:
-Akel to ty ?
-Nie odparł Ralistin ale mam na sobie troche jego krwi..choc niesadze aby byla rozmowna.
Za oknem lał deszcz co chwile niebo przecinała byskawica. Ralistin miał nadzieje że krwawa wiadomość którą tu zostawi dotrze do wszystkich. Zamkną drzwi...

Mroczna postać wychodzaca z ratusza zdawała się niezuwarzać strug chłodnego deszczy. Podazała w strone bram miasta. Przy boku miała pokaźną sakiewkę ze złotem. Ciekawe gdzie teraz poniesie nią los...
Mroczna postać szła
Deszcz padał
a ratusz teraz wymarły jest tak samo cichy jak wcześniej.

Po dwóch miesiącach ukrywania sie w kanałach i zaułkach miast złapali mnie i zakopali żywcem w ziemi niestety na tym się nieskończyło po dwóch godzinach leżenia bez powietrza pod ziemią wydobył mnie na świat żywych pan o imieniu Monhegan i za pomocą magii wskrzesił mnie lecz moje ciało rozpadało się dalej. I w taki oto sposub zaczeła się ma wędrówka w poszukiwaniu nowego ciała lub nowych warunków życiowych by me ciało nierozpadło się albo bym znalazł nowe .

Imię: Ralistin
Wiek: 126lat
Rasa: Mroczny Elf(nieumarły)
Profesja: Zabójca(Wojownik)
Wzrost: 177cm(dwa i pół Gnoma)
Waga: 60kg(wciarz chódnie)

Wygląd: Wysoki smukly męrzczyzna, Ciemne oczy, dziki wyraz twarzy, długie czrne włosy, dosc muskularny jak na elfa mrocznego. (wygląd elfa mrocznego)
Wysoki i koscisty zombiak z garbem na plecach, niewidzące oczy, wiecznie skrzywdzony wyraz twarzy, włosy poskręcane do góry z bólu, dość mało zarządów jak na nieumarłego elfa.

PS.prosze nieczepiac sie ortów poniewarz jestem dysortografem i niepotrafie napisac zbyt durzo bez ortów i niestety nieposiadam M.Worda który by mi te błędy poprawił.

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026