|
Post #1
08 Nov 2005, 16:51
Imię- Rothan
Rasa- Człowiek Wzrost- 185cm Waga- 82kg Włosy- Kruczoczarne Oczy- Brązowe Kolor skóry- Jasny Wiatr szumi nudząco w gałęziach drzew. Księżyc powoli zaczyna opadać ku horyzontowi odsłaniając do tej pory zacieniony szyld samotnej karczmy. Jej okna są jedynym i bardzo pocieszającym źródłem światła w zasięgu twego wzroku. Jesteś zbyt zmęczony na dalszą wędrówkę, kuszą cię dobiegające ze środka dźwięki. Beztroskie rozmowy, obijające się o siebie kufle z piwem a nawet żałosny bełkot jakiegoś pijaka wydają się być najmilszymi z możliwych odgłosów. Delikatnie otwierasz drzwi i wsuwasz się do środka przez nikogo niezauważony. Siadasz obolały przy barze i opierasz o blat swój sękaty kostur. Karczma jest pełna ludzi i innych stworzeń począwszy od gnomów a na elfach skończywszy. Wszyscy wydają się być nienaturalnie weseli. Jedyną osobą, która nie jest zajęta panującą wokół zabawą jest mężczyzna siedzący w rogu karczmy. Samotnie, z zamkniętymi oczami i nogami zarzuconymi na stół wydaje się być bardzo pochłonięty tym, nad czym prawdopodobnie rozmyśla. Zapomniałeś już o zmęczeniu, bólu w krzyżu i odmarzniętych dłoniach, teraz w pełnym skupieniu wyczekujesz jego następnego ruchu. Przez dłuższą chwile nic się nie dzieje. Twoja ciekawość wyraźnie słabnie wraz z tym jak ubywa zawartości kufla. Był pełny piwa, mimo, że go nie zamawiałeś. Oderwany już od tajemniczej postaci spoglądasz na prawo od siebie. Tuż przy tobie siedzi wielki jak dąb człek. Ubrany na czarno z kotwicą wytatuowaną na masywnym ramieniu. Dopiero teraz dotarło do ciebie czyj trunek wypiłeś. Postanawiasz szybko odejść nim mężczyzna skończy rozmowę, która trwa już od dłuższego czasu. Chwytasz kostur, prędko wstajesz i kierujesz się w stronę drzwi. Z nadzieją w sercu, iż nic się nie stanie dotykasz klamki. Zza twoich pleców słychać krzyk, wpadłeś... - Hej! Barman, ofermo! Gdzie moja gorzała!? - Mocny ochrypły głos przeraża cię jeszcze bardziej - Ślepyś głupcze? A kto wypił to piwo jak nie ty? - Barman wskazuje na pusty kufel Umięśniony mężczyzna odwraca wzrok w twoją stronę. W jego oczach widzisz wściekłość, szaleństwo. Wstaje i podchodzi po ciebie, słyszysz jak podłoga ugina się pod jego stopami. - Wypiłeś MOJE piwo! - Ja... ja... ja nie chciałem... - NIECHCIAŁEŚ? To ja ci teraz niechcący połamię rączki... Wyrywa ci z ręki kostur i łamie go wpół jedną dłonią. Bierze zamach. Jesteś zgubiony... Pięść z ogromną siłą mknie w twoją stronę. Słychać uderzenie. Nie czujesz bólu. Przerażony otwierasz oczy i widzisz jak mięśniak trzymając się za nadgarstek krzyczy z bólu. Szukając wzrokiem przyczyny zdarzenia zauważasz, iż obok ciebie stoi ów tajemniczy mężczyzna z kąta karczmy. Teraz widzisz go wyraźnie. W dłoni trzyma zamknięty w pochwie miecz. Ma czarne, potargane włosy i piwne oczy. Sprawia wrażenie młodego chłopca, mimo iż doskonale wiesz, że napewno jest dorosły. Mężczyzna lekko uśmiechnięty obserwuje skaczącego mięśniaka. - Idź już zanim mu przejdzie, i na przyszłość uważaj, w co się pakujesz. - Jak masz na imię dzielny wybawicielu? - Rothan... Idź już jak mówiłem! Skinąwszy głowa szybko opuszczasz karczmę... |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |