📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Hoggoth - Ork Wojownik
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 09 Nov 2005, 18:04
Wzrost: 2 m
Waga: 120 kg
Włosy: Długie , czarne
Oczy: Niebieskie
Karnacja: Jasna

Wstęp:

Znajdujesz się gdzieś na rozległym pustkowiu Kalimdoru, tu i ówdzie rosną niewielkie kępy zeschniętej trawy. Gdzieś w oddali słychać jakiś wrzask i łoskot, w tą ciemną lecz gwieździstą noc postanawiasz iść w kierunku zasłyszanych dźwięków. Powoli w miare zbliżania się do miejsca akcji, zauważasz że jest ono oświetlone nikłymi promieniami pochodni leżącej na ziemi. Ziemie Kalimdoru są czerwone od palącego słońca, lecz w tym miejscu czerwień maluje się o wiele jaskrawszymi barwami, w zasięgu pochodni leży również odcięta ręka, jakiegoś bliżej nieznanego humanoidalnego stwora. Stoisz w przerażeniu i z ciepłą myślą że oprawca tego nieszczęśnika już dawno odszedł, nadzieje jednak bywają płonne i to bardzo. Pochodnie podnosi ręka o sporych gabarytach, strach przelewa się po Twoich żyłach w oczekiwaniu na rozwój sytuacji, cofasz się kilka kroków, lecz zdajesz sobie sprawe że ucieczka jest raczej bezsensowna. Po całkiem niedługiej chwili staje przed Toba dumna postać rasy Orków, około dwumetrowy przedstawiciel tej szalonej i nieobliczanej rasy spogląda na Ciebie z gniewem. Jego długie, czarne włosy sięgają mu aż po ramiona, z przodu są splecione w dwa warkocze, spięte czerwonym materiałem z wyhaftowaną insygnią klanu. Oczy gniewnie spoglądające na Ciebie, z początku wydają się czerwone lecz po chwili wzrok łagodnieje a
spośród potężnych brwi ukazują Ci się niebieskie oczy dumnego wojownika. Wystające kły, są dość mocnym argumentem przeciwko siłowemu rozwiązaniu tego spotkania, potężny nos, a raczej nozdrza, które w pewnym momencie oddają ostatnie parsknięcie jako symbal ulgi po zakończonej walce. Postura tego orka na początku robi na Tobie spore
wrażenie, lecz spostrzegasz że wzasadzie nie różni się on niewiele od innych orków. Tkwiąc dalej w tym słodkim niebezpieczeństwie czekasz na rozstrzygnięcie.


Rozwinięcie:

- Czy Ty również chcesz mnie obrazić? - spytał mocnym barytonem ork, rzucając na Ciebie mocne spojrzenie.
- Nie yy... - wachasz się, po czole spływają Ci kropelki potu - Nie, nie ja tylko przechodziłem, chciałem wiedzieć
co tu się właściwie dzieje - odpowiadasz mocno zdenerwowanym głosem, ork to spostrzega z łatwością.
- Samotny człowiek, na pustkowiu, w nocy ... sam ... Wiesz o tym że ciekawość jest pierwszym stopniem do piekła ? - to
retoryczne pytanie w ustach a raczej gębie orka, dziwi Cie skąd on tak dobrze wlada mową ... Twoją mową...
- Tak wiem, lecz będąć wędrowcem, na tych pustkowiach każda istota i rzecz jest dla mnie ciekawostką wartą obejrzenia - odpowiadasz już nieco bardziej pewnie, spostrzegająć cienie inteligencji u stwora stojącego na przeciwko Ciebie liczysz po cichu na jakieś dyplomatyczne rozwiązanie tego spotkania.
- No tak wędrowiec ... człowiek na ziemiach orków ... szpieg ... a takich czeka niechybna śmierć. Czy też wiesz o tym? -
pyta z diabelską iskrą w oku, ork.
- Tak. Tzn... nie! Nie ja nie jestem szpiegiem, tylko wędrowcem, przybyłem tu by opisać te piękne krajobrazy i zwierzęta tu
żyjące. - dzięki tej szczerości zyskujesz nieco szacunku u orka, gdyż najwyraźniej wie on o Tobie troche więcej niż Ty o nim.
Ork zaczyna się śmiać, wyciąga z martwego ciałą swój topór i zakłada go za pas na plecach.
- Ciekawscy ludzie, poświęcacie się swojej pasji pomimo tego iż może was tu czekać tylko śmierć. Wiem kim jesteś i po co tu przybyles, a takze od ilu dni tu jestes. Nie zabije Cie pomimo ze w mym zadaniu wchodzi i taka opcja, jestes za slaby by cie zabic, nawet pomimo twojej pasji ktorej osobiście nierozumiem. Śledziłem Cie odkąd tylko przybyłeś z północnych fortów na tym swoim małym stateczku. Stąd do morza i Twojego statku jest około 20 dni drogi, tyle szedłeś z tymi swoimi zapasami które, jak widze Ci sie skonczyly. Nieprzeżyjesz i tak wiecej niz 2 dni, albo Cię coś zabije albo zdechniesz z wycieńczenia, sam się wplątałeś, jesli jednak dotrzesz do najbliższej wioski i pokażesz na ile Cie stać to może Ci pomogę dotrzeć dalej. Mnie też ciekawi mój wróg, czyli Wy ... ludzie. - Długi monolog nie był przerwany, widać ten ork zbyt bardzo rozkochał się we własnej dewiacji na temat zatracania nadzei u innych, zdałeś sobie sprawe ze swojej beznadziejnej sytuacji i ciekawości, która Cie w nia wpędziła.
Ork śmiejąc się , rzucił pochodnie na ziemie i odszedł w nieprzeniknione ciemności. Był wychowany od małego w dość ciekawy i nowy jak dla orków sposób, z dumą i szacunkiem staczał walke z każdym przeciwnikiem od małego. Tak był uczony, wiedział również że najlepszą drogą do pokonania przeciwnika jest jego dogłębne poznanie. Teraz kończąc ostatnie powieżone mu przez ojca zadanie mógł rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu, tzn. zostać wojownikiem i ruszyć swoją ścieżką, która sam sobie będzie mógł obrać. Wiedział że człowiek, którego przed chwilą zostawił, obdarty z własnej nadziei i pozostawiony z żałosną prawdą, będzie biegł przed siebie tak długo aż nie padnie z wycieńczenia lub też od ukąszenia skorpiona,których w okolicy pełno. Jeśli jednak jest silny to wytrzyma i obierze właściwą , droge a co za tym idzie - przeżyje.

Zakończenie:

Po 2 dniach od tego wydarzenia, gdzieś na skraju pustyni przy skalistych wzniesieniach, grupka pustynnych sępów rozszarpywała nieco już obgniłe zwłoki człowieka, leżał w takiej pozycji jakby jedyną cenną rzeczą jaką miał była niewielka książka,która trzymał niemalże całym ciałem. Była to książka opisująca, zwierzęta i rośliny, rysunek po rysunku z dokładnymi opisami, wszystko dokładnie spisane, warte wiele lecz czy warto było poświęcić całe swoje życie na ten marny kawałek papieru? I to pytanie postawił sobie ork, ten sam który rozmawiał z tym człowiekiem 2 dni temu, stał na wzniesieniu wraz ze swoim
ojcem.


Umysł i cechy:
Uwielbiał walke, kochał swą rasę i wierzył w siłę honoru. Dumny ork, który chce zostać wojownikiem. Traktuje z szacunkiem wrogów, walcząc może zginąć lecz i wiele się nauczyć. Złośliwy dla słabszych, pogardliwy, igrający sobie z ich inteligencji. Nie zabije słabszego chyba iż ten będzie się sam tego domagał w taki czy inny sposób. Nie lubił jednak swej
pewnej cechy, otóż orkowie łatwo wpadali w furie wściekłości, opanował to i stał się wyrafinowanym siepaczem. Stara się ominąć stereotyp bezmyślnego orka, wprowadza coś więcej w nudne pełne nienawiści życie orka. Nie interesuje go jednak nic poza walką i poza swoją rasą, liczy się tylko to walka dla rasy, jednostka dla ogółu.

Coś odemnie:
Nie wiem jak to jest z tymi kontami, dostałem sprzeczne informacje. Jeśli nie zakładacie, to trudno, przynajmniej dla chcących będzie coś do poczytania. Moim zamiarem jest stworzenie postaci w swej prostocie dość skomplikowanej, czy mi się to uda ocenicie sami, o ile w ogóle będzie co oceniać. Wiem że opis niejako narzuca wizerunek, ale to raczej ma pełnić funkcje bardziej barwnego opisu. Dziękuje i pozdrawiam.

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026