📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Sothlin
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 14 Nov 2005, 17:29
Imię: Sothlin
Rasa: Krasnolud
Klasa: Paladyn
Wiek: 106 lat
Wzrost: 140cm
Waga: 120kg
Kolor oczu: Piwne
Włosy: Długie brązowo-siwe

Urodziłem się jako drugi w dosyc zamożnej rodzinie krasnoludzkiej. Z pokolenia na pokolenie jeden z członków rodziny wstępował do zakonu Paladynów. NIestety ten zaszczyt mnie nie spotkał, wielki i potężnm paladynem i obrońcą świątyni Wielkiego Dysofa. Anghar czyli mój starszy brat był ze mną skłócony i kiedy on trafił do zakonu nasze kontakty się zerwały, a ja próbowałem udowodnic, że to ja zasługiwałem na miejsce w zakonie. Anghar szczycił się swoją pozycją, mimo że przyjęcie go do zakonu nie było sprawą jego umiejętności.Po pewnym czasie pogodziłe się z tą decyzją i zaczołem pracę jako pomocnik mojego ojca, który wykuwał narzędzia pracy dla okolicznych górnków. Potem nastały ciężkie czasy, mój ojciec zaczął chorować, a ja z matką i swoim bratem nie radziliśmy sobie z interesami ojca. Wkrótce nasz ojciec zmarł, to był ciężki moment w naszym życiu. Postanowiliśmy sprzedać warsztat ojca. Pieniądze jednak nie wystarczały, pracowałem za marne pieniądze jako najemnik w pobliskich wioskach. Postanowiłem, że wyjade i zarobie grosza aby nasza rodzina nigdy więcej nie borykała się z problemami. Jeździłem od wioskido wioski w poszukiwnaiu jakiejś najemnej pracy. Trafiały się małe robótki, ale nadal to niebyła praca, za którą można utrzymac rodzinę. Postanowiłem wybrać się do Zhufbar. Chodząc po różnych karczmach natrafiałem na wielu dziwnych osobników, jednak żaden nie miał mi nic do zaoferowania. Znudzony bezowocnymi poszukiwaniami postanowiłem powrócić do rodzinnej wioski, z nadzieją, że coś się wydarzy...

Jakoś udało nam sie przeżyć do końca tego roku, jednak coraz trudniej zawiązac nam koniec z końcem. Wraz z moim bratem Verhistem wyruszylismy w koleją podroż w poszukiwaniu pracy. Tym razem za nasz głowny cel obralśmy miasto Kislev, które jest ogromne, a co za tym idze szansa na zdobycie pieniędzy jeszcze większa (przynajmniej według nas). Podczas wędrówki napotakliśmy bandę rabusiów. Nie chcieliśmy kłopotów, byliśmy w stanie oddać im część naszego majątku, aby zostawili nas wolno. Im jednak to nie wystarczyło, chcieli zabrać nam wszystko co mieliśmy przy sobie. Bylismy w trudnej sytuacji, przytłoczei ilością wrogów, ale na nasze szczęście grupa strażników z pobliskiego miasta. Udało nam się rozprawic ze wszystkimi napastnikami. Tylko jednemu z nich udało sie uciec, a reszta leżała nieprzytomna. Kiedy chcieliśy związać i oddać ich w ręce prawa zobaczyłem cos nieprawdopodobnego! Jednym z nich był... Mój brat, Anghar. początkowo nie mogłem w to uwierzyć, jednak Verhist dostrzegł na jego szyji znak naszej rodziny. Wszystkich bandytów, łącznie z moim bratem dostarczyliśmy do więzienia które znajdowało się mieśćie Kislev do którego juz wcześniej podążaliśmy...

Kislev to wilekie miasto skupiąjące ludzi wszytskich profesji i ras. Przypadkiem spotakliśmy nawet innym paladynów z zakonu Wielkiego Dysofa. Opowiedzieli nam o "wyczynach" mojego brata który haniebnie zbeszcześcił relikwie Dysofa, i został wydalony z zakonu....

Oto częśc mojej bardzo powikłanej historii która zmieniła na dobre moje życie.

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026