|
Post #1
14 Nov 2005, 19:25
Rasa: Gnom
Imię: Succus Płeć: Mężczyzna Wzrost: Pół człowieka (96 cm) Waga: Beczka gnomiego wina (25 kg) Oczy: Palone krasnoludzkie piwo Włosy: Srebrne jak elfie wino księżycowe Gdy spoglądasz na tego średniego wzrostu gnoma, zauważasz manierkę zwisającą u szyi, po zachowaniu tego grubiutkiego gnoma jesteś prawie pewny, że w manierce nie znajduje się woda... Gnom porusza się chwiejnym krokiem majacząc coś równie chwiejnym językiem, po szatach wnioskujesz, że jest to mag. Od razu zastanawiasz jakim sposobem tak zalany czarodziej może korzystać ze swych sztuk magicznych... raczej nie jest to łatwe, a na pewno nie zawsze mu to wychodzi, otóż jest to początkujący mag, spoglądając ponownie na pulchny brzuszek, zauważasz że jest to raczej "mięsień piwny" spowodowany nadmiernym piciem alkoholu, aniżeli jedzeniem. Zapytany o pochodzenie gnom opowiada historie... "Dawno, dawno temu za wieloma rzekami, za siedmioma górami żył sobie... ekhmmm... to nie to historia" mówi drapiąc się po głowie "Jeszcze raz... Pochodzę z gnomiej wioski o niewielkiej liczbie mieszkańców, ale baaardzo wielkiej winnicy... mniejsza z tym. Opowiem od początku, więc jak każdy gnom moi rodzice lubili eksperymentować, co widać po moim imieniu, wymyślili je tak, żeby od jednej i od drugiej strony czytało się je tak samo, z resztą dzięki temu nie zapomniałem jeszcze jak się nazywam... ale mniejsza z tym... dorastałem w wiosce korzystając z uroków winnicy, jednocześnie pracując jako uczeń pewnego maga, niestety ten nie miał o mnie dobrego zdania, uważał, że przez moje upodobanie do alkoholu nie nauczę się niczego... ja jednak się nie przejmowałem i starałem się przychodzić trzeźwy na lekcje, uczyłem się tak parę ładnych lat, umiałem już podstawowe sztuczki magiczne, kiedy zdarzyła się rzecz straszna... o tym, może później... więc jak w każde sobotnie popołudnie chodziłem do winnicy upuścić stamtąd trochę trunku, piłem tak kilka godzin kiedy wreszcie zasnąłem, kiedy obudziłem się i wyszedłem z piwnicy zauważyłem, że wujek Gucianno leży w kałuży krwi, na początku myślałem, że to nowy rodzaj wina.. ale mniejsza z tym, wiec gdy podszedłem bliżej zobaczyłem ślad po ranie mieczem, rozejrzałem się dookoła i moim oczom ukazał się straszny widok - wszędzie leżały zakrwawione ciała, rozpoznałem tez tam mojego mistrza i rodziców, okazało się, że to orki splądrowały wioskę, zrozpaczony biegłem przed siebie aż dotarłem do wioski krasnoludów, moje nogi zaniosły mnie do tawerny, gdzie wydałem swoje oszczędności na alkohol, żeby zapomnieć o tym wszystkim, jednak nie udawało mi się, dlatego znalazłem pracę jako listonosz, żeby moc kupić więcej tego cudownego środka, macie tu niezłe piwo, no i do tej pory próbuje zapomnieć, na razie nie wychodzi, ale mam nadzieję, że po następnych paru hektolitrach piwa wreszcie się uda... a może zemsta byłaby lepsza?..." tu nagle gnom urywa i wpada w zadumę... |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |