📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Redthorn... i wystarczy
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 15 Nov 2005, 23:11
Czołem, orki z bawołem, śmierdzą pod stołem! Jam jezd Wielki, Nieustraszony, Niezwycieżony i Nieustraszony (to jużem mówił chyba?) Krasnolud Redthorn! Na kolana głuptoki, ja mówie!

...zaraz, jak ja żem mioł to ująć? Tak z cyferkomi, z boku... no dobra:

1. Imie: Redthorn i wystarczy
2. Płeć: Krasnolud
3. Rasa: Krasnolud
4. Szczep: yyy.... krasnolud?
5. Wiek: jokbym sie uciął to bym mioł do pasa, czyli na wosze to jezd 52
6. Wzrost: NIE JEZDEM KURDUPEL, wała wam (on wcale nie ma kompleksów na tym punkcie - przyp. tłum. ;)
7. Waga: prawie tyle co dzik
8. Skóra: brudna, a jak się umyjem to taka normalna, trochu bladawa
9. Włosy: rude kołtuny a broda jezd do piersi i troche postrzępiona, bom ciął siekiera.
10. Profesja: Wojownik
11. Nie myśl żem jezd głupi!

Psia mać z tym, no co, krasnoluda nie widziołes? A kawały to sie o nos opowiada, co? Guknij tu, na moja siekierke, co ją za pazuchą mom. Podoba się, nie? Żem długo musiał takiego mołojca prerswa... przekonynwać coby mi ją dla własnego bezpieczeństwa oddoł. Piknie błyszczy. Lubie jak się błyszczy, szkoda ze kolczuga już zaśniedziała, cholerny świat.
Ej ty parchu jeden, w zad twoja chędożona mać, dupska sie ruszyć nie chce?

Lekko ociężały krasnolud, w śmiesznych zielonkawych portkach wystających spod kolczugi, chwiejąc sie na boki powędrował do szynkwasu, gdzie żywo gestykulował i od czasu do czasu tłukł cynowym kuflem o blat. Po paru chwilach powrócił stawiając na stole dwa świeżo napełnione, pachnące mocnym korzennym piwem.

No smarku, znoj moje dobre serce, tylko się nie opij, bo nie bedę cię do mamusi dźwigał. Ten tucznik szynkarz potrafi jednok wydobyć pinte dobrego piwska, jeno frajerom leje szczyny. Zaraz no, o czymże my to mieli dysputować?
Nie, roboty ni mom żadnej. Nikt mnie nic nie uczył, a żem leń to, psiakrew, nic nie umiem. Tyle co drewno rąbać i w ryj przylać potrafię. Zdarza się czosem jakie 'zlecenie' - tego i tego obić trochu, tamtego przez Lewy Piarg poprowadzić, onemu rude pokazać. Tyle potrafie. Raz to żem nawet krowy gnał, sturba jego suka. Zawsze to jokiś grosz. A moze chcesz mi doć jakies zlecenie? Dyć ja zowsze chetny...

Redthorn wyszczerzył swe pożółkłe zęby, a z jego ust wionęło smrodem z najgłębrzej piwnicy browaru. Następnie wyjął z zanadrza mały, błyszczący przedmiot, potarł o porty i znowu pokazał zęby.

Popatrz no, to żem znalazł przedwczoroj, ale nie myśl że ci opowiem kaj. Wiesz co to? Samorodek. O! Nie błyskaj tak oczami, prędzej szczezne niż ci dam. Hahaha, ale mosz głupią mine teraz. Jeśliś by był chetny kilofem pomachać, to jutro o brzasku czekaj przy wschodniej bramie. Nie chcesz? To pies ci morde lizal! Cos ty byś chciał? Histoyje moją poznać? A po kiego czorta? Pismak zafajdany! Jużci, żebym cie stołkiem po łbie nie zdzielił. Jak wszystkie krasnoludy wyszedłem z ziemi i już! Wziąłem toporek i żem poszedł w świat, ot co.

Tutaj, moim obowiązkiem jako narratora, będzie krótkie przedstawienie paru faktów, których Red sam nie opowie, choćby nie wiem jak był pijany. Otoż naprawdę nazywa się Surs Rudogłowy, a ponieważ bardzo mu sie to nie podoba, wymyślił sobie nowe miano, mające w jego mniemaniu wprawiać w podziw innych. Myślał i myslał (co czesto idzie mu cieżko, chociaż on sam tak nie twierdzi) i zostało na Red (bo jest rudy) i Thorn (miało wzbudzać w zachwyt krasnoludki a strach sprowadzać na wrogów). Efekt tego połączenia oceńcie sami. Bohater nasz urodził się (tak! urodził się, na skutek harców taty i mamy! czy jest tu jeszcze ktoś kto myśli że krasnoludy wychodzą z ziemi albo lepione są z gliny?) w zwykłej krasnoludzkiej rodzinie. Niestety, nikt w dzieciństwie nie zabił mu rodziców i nie spalił wioski, a on sam nie stał się zaciekłym mścicielem, łowcą orczych głów i tak dalej jak to w klechdach bursaki zapisują. W rzeczy samej, jego smarkate lata były nudne i ciągneły się jak flaki z olejem. Jak każdy gówniarz musiał pomagać w warsztacie, a gdy ukończył 20 lat posłano go na komplety rzemieślnicze. Orłem nigdy to on nie był, za to cholernym leniem, co dość często kończyło się łojeniem jego tyłka, a ostateczne wylotem z wszelkich zajęć kształcących. Do jednego tylko zawsze był pierwszy - tłuczenia po ryjach kolegów (najczęściej młodszych, bo od starszych to sam dostawał). No i mówiąc krótko nic nie wyrosło z naszego sympatycznego acz gburowatego przyjaciela. Od tamtej pory ima się różnych zajęć, byle można było zarobić na dobre krasnoludzkie piwo.

Jeszcze tu jesteś, sflądrysynie jeden? Won, mowię, co mi tu bedziesz głowe zawracał! Chce się dziś porządnie zabawić, bo jutro opuszczam wioske, być może na dłuższy czas. Dostałem dobre zlecenie na wyrycie z ziemi większej ilości tych błyszczących grudek. Jak nie chcesz mi pomoć to bierz zad w troki i niech cie tu nie widze. Znajde kogos lepszego, kto nie pyta a robi. Żegnam nieuprzejmie! Co za czasy, łajno nie chłopy, smarkateria...

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026