📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Baghnag kolejne poprawione opowiadanie
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 16 Nov 2005, 21:23
Imie: Baghnag
Płeć: Meżczyzna
Rasa: Ork
Profesja: wojownik
Wiek: 45
Wzrost: 2m 10cm (wzrost troche wyrośniętego orka)
Waga: 140 (waga dojrzałego orka)
Oczy: zielone
Włosy: czarne
Karnacja: zielona


Na twarzy Baghnag’a malował się spokój. W głębi duszy przygotowywał się na nadchodzącą walkę. Potężne mięśnie napinały się i rozluźniały przygotowując się do nieuniknionej, ale jakże oczekiwanej walki.
Podróżował już niemal od miesiąca. Opuściwszy swoja rodzinna wioskę Elemore w wysokich górach zdecydował podążyć na wschód, aby dostać się na statek, który zawiezie go do Kalimdoru, ziemi orków. Sam do końca nie rozumiał swojej decyzji o odejściu. Może skłoniło go do tego pragnienie przygody, poznania nowej krainy. Jeżeli była to chęć przygody to dla niego taka odpowiedz była wystarczająca. Byle przed siebie nie oglądając się za przeszłością. Był już prawie u kresu swej wędrówki. Pół dnia drogi i znalazłby się na brzegu morza gdzie czekał na niego okręt. Ale na jego drodze stanął kolejny wróg. Nieumarli. Dokładnie trzy szkielety stające na jego drodze do nowego świata. Dla Baghnag’a walka nie była pierwszyzną, co to to nie, uwielbiał walczyć. Walka była jego życiem. Nie raz dowodził swojego męstwa i tym razem nie mogło być inaczej. Zaczął zbliżać się do przeciwników mając w pamięci, iż szkielety wcześniej niezaatakowane nie zaatakują pierwsze. Tym razem było inaczej. W tym samym momencie wszyscy trzej nieumarli rzucili się na orka. Już w tym momencie Bagh wiedział, że coś jest nie tak. Zdjął z pleców swój ogromny dwuręczny topór. Dzieliła ich odległość około 50 metrów, ale Bagh nie miał zamiaru czekać aż wróg sam do niego podejdzie. Rzucił się na nadbiegające szkielety z taką furią, że zwykły człowiek na sam jego widok obróciłby się na pięcie i uciekł. Ale szkielety nic sobie nie robiły z jego wściekłości. Pierwszy nieumarły oddzielił się nieco od dwóch pozostałych wyprzedzając je co jak się okazało było jego największym błędem. Bagh, będąc na pełnej prędkości, zrobił wymach posyłając nieumarłego w kawałkach parę metrów dalej. Gdyby szkielety mogły myśleć to z pewnością wiedziałyby, że najgłupszą rzeczą na świecie, jaką można zrobić podczas walki z orkiem jest stanąć mu na drodze gdy ten szarżuje na Ciebie. Na szczęście szkielety o tym nie wiedziały, co tylko ułatwiło Bagh’owi usunięcie ich z horyzontu. Potężnym cięciem wręcz zdmuchnął oba kościeje z powierzchni ziemi. Wszystkie kościeje zostały pokonane, ale Ork wiedział, że coś jest nie tak. Szkielety nie atakują same, chyba że cos lub ktoś nimi kieruje. Domysły Bagh’a sprawdziły się po chwili. Około stu metrów dalej ludzki mag rozproszył czar niewidzialności zarazem kończąc wypowiadanie magicznej inkantacji. Ork oczywiście nie zdawał sobie sprawy co szykuje na niego mag do momentu aż nie ujrzał pędzącej w jego stronę ognistej kuli. Jedyną rzeczą, jaką zdążył zrobić było uchylenie się przed kulą. Bagh miał tym razem wiele szczęścia gdyż mag po prostu chybił celu. Kula minęła go o centymetry lekko oparzając jego skórę. Na nieszczęście uderzyła w kamienie znajdujące się parę metrów za plecami orka. Eksplozja odrzuciła Bagh’a do przodu powalając go na ziemie. Otrząśnięcie się po eksplozji zajęło orkowi kilka sekund ale to wystarczyło magowi aby zacząć kolejną inkantację. Bagh napiął wszystkie mięśnie przygotowując się na kolejny atak. Ale ten nie nastąpił. Zamiast tego usłyszał za sobą chrzęst kości. Obracając się powoli ujrzał jak nieumarli dosłownie składają się na nowo w całość, aby po chwili stanąć w gotowości do kolejnej walki. Bagh wiedział, iż walka z nimi mija się z celem gdyż będzie wystawiony na atak maga. W ułamku sekundy podjął decyzję. Zaczął szarżować na maga. Jego potężne nogi skracały dystans do maga bardzo szybko. W tym samym czasie mag rozpoczął kolejne zawołanie. Będąc około 30 metrów od maga Bagh mógł zrobić tylko jedną rzecz aby uratować swoją skóre przed kolejnym atakiem kuli ognia lub innego czasu, który mógł do powalić. Robiąc potężny wymach rzucił swoim toporem w maga. Dla człowieka taki rzut byłby nie możliwy. Topr pewnie nie przeleciałby kliku metrów. Ale nie dla orka. Topór z ogromną prędkością przeciął powietrze zbliżając się do przeciwnika. Mag ujrzał nadlatującą broń w ostatniej chwili, ale było już za późno aby się przed nią uchylić. Potężne uderzenie niemal wyrwało jemu rękę odrzucając go tym samym o parę metrów do tyłu. Powalony mag był zbyt oszołomiony aby móc cokolwiek zrobić, tym bardziej zatrzymać rozszalałego orka który dosłownie wbił się w niego. Bagh dorwał maga gniotąc go w stalowym uścisku. Dopiero teraz sobie przypomniał, że szkielety nadal są za nim zbliżając się do niego. Pomysł nasunął mu się niemal od razu. Unosząc maga w powietrzu cisnął nim w nadbiegających umarłych. W tym samym momencie podniósł swój topór i rzucił się w kierunku wrogów. Mag wpadł na dwa najbliższe kościeje przewracając je na ziemie co dało orkowi czas aby zbliżyć się do nich. Szkielet, który pozostał na nogach został powalony jako pierwszy morderczym cięciem. Pozostałe dwa szkielety nie zdarzyły się jeszcze podnieść gdy stanął nad nimi Bagh. Nie zastanawiając się długo wykonał dwa potężne zamachy dosłownie wbijając szkielety w glebę. Leżący mag najprawdopodobniej leżał już martwy, ale Bahg nie zamierzał tego sprawdzać. Potężnym uderzeniem przepołowił maga na pół tym samym upewniając się, że mag na pewno nie żyje. Przeszukał jego ciało znajdując trochę złota, kilka pierścieni a następnie odwracając się na pięcie odszedł ku celowi swojej wędrówki.

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026