📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Darvon Cloude
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 17 Nov 2005, 21:34
Imię: Darvon
Nazwisko Klanowe: Cloude
Rasa: krasnolud
Klasa: Paladyn
Wzrost: 153 cm
Waga: 76 kg
Karnacja: jasna cera
Włosy: srebrne, z pozaplatanymi waroczykami. We włosach liczne zęby zwierząt, rzemyki.
Kolor oczu: zielono-brązowe
Wiek: 54 lata

Cechy charakteru: Darvon jest postacią niezwykle otwartą, ufną i łatwowierną, co przysparza mu wielu kłopotów. Ma wielkie serce, dzięki któremu stara się pomagać innym. Za co zazwyczaj może liczyć na wynagrodzenie tej szczodrości. Przejawia skłonności do częstego korzystania z usług wszelkich karcz, zajazdów.
Ceni sobie szczerość. Najbardziej drażnią go osoby dwulicowe oraz nieumarlaki.
W swojej dobroći jest osobą porywczą. Jako członek bractwa Paladynów, stara się opanować jednak emocje z różnym skutkiem. Wsławił się w bitwach karczemnych, za co poniósł strate kilku zębów oraz części swoich włosów.
Kocha sztukę. Zwłaszcza jarmarczno-biesiadne sprośne piosenki, które często wykonuje (zwłaszcza po spożyciu swojego ulubionego ciemnego piwa).


Historia Darvona

Pewnien górnik Magrin Cloude z osady położnej o ok. 250 mil od Ironforge zwanej Talament, zakochał się bez pamięci w pięknej krasnoludzce Irmamindzie. Jak można było przewidzieć, ona odwzajemniła to uczucie i zaraz po hucznym, suto zakrapianym weselisku narodziło im się dziecko. Syn, które zostało nazwane Darvon. Niesety matka dziecka umarła niedługo potem z powodu komplikacji porodowych. Magrin po stracie swojej żony zaczął się staczać w tamtejszej tawernie "Pod bryłką Mithrillu", gdzie notabene warzono najlepsze piwo na całych terenach przymierza. Ileż to razy Darvon będzie wracał do tych chwil spędzonych przy kuflu ze swoją hanzą. Ale po koleji. W czasie jak Magrin staczał się na dno, przepijając cały maątek rodziny, Darvon trafił pod opiek€ncze skrzydła tamtejszego kapłana-elfa Sirata, który przygarnął krasnoluda do siebie prubując weń wpoić podstawy sztuki magicznej.
Ale krasnolud, im starszy, tym bardziej pociągała go biała broń- miecze, topory a nade wszystko bojowe młoty. Nie raz słyszał od bajarza, który na święto Selune przybywał do osady, aby bajać krasnoludom, o chwale Muradina- największego krasnoludzkiego bohatera, który do perfekcji opanował sztukę władania tym orężem.
Sirat próbował wybić z głowy krasnoludowi naukę posługiwania się orężem, jednak pewnej pogodnej nocy kiedy, szedł z kolacją do swego podopiecznego zamiast jego, znalazł tylko list, w którym krasnolud przepraszał za ucieczkę i podziękował za opiekę. Zmroziło to krew w elfie, który widział w Darvonie mitycznego bohatera z dawnych przepowiedni, który miał połączyc rozsypane klany i utworzyć najwspanialszą armię. Ostatnią Armię przymierza rozwiązującą całkowicie problem Hordy oraz Legionu.
Tymczasem Darvon kroczył przez puszczę pokrywającą stoki zawsze zaśnieżonego szczytu Makadlia, co w starej mowie krasnoludów znaczyło tyle co Igielnik, napotkał na swej drodze stado wilków. Te nie mające pożywienia przez kilka z rzędów tygodni rzuciły się na wystraszonego krasnoluda, ten jednak pod wpływem strachu zdążył uaktwynić aurę chroniącą go przed atakami wilków. Tak zabezpieczony doszedł do polany, na której grupa elfów z krasnoludami śpiewała pieśni wojenne o dawnej chwale przmierza i chlubnych zwycięstwach połączonych sił ludzi i elfów.
Darvon zacwycił się ich obliczami- spokojnymi, ale poważnymi, skupionymi, na których blask ognia tańczył niczym nimfy rzeczne.
Ci pomogli mu w walce z wilkami i przyjęli do swego gorna.
Powoli wznosił się w górę hierarchi, aż w końcu został szefem tej hanzy. To właśńie tutaj nauczył się walki bronią. Wtedy też spędził najlepsze czasy swojej młodości krasnoludzkiej. Na wspólnych popijawach w oberżach, polowaniach na zwierzyne a czsem i bogu duch winnych mieszkańców okolicznych osad.
Zdarzyło się jednak kiedyś tak, że wpadli w zasadzkę podobej hanzy. Pech chciał, że ta druga nie znosiła konkurencji. Niczym tchórze zaczęli strzelać muszkietami w grupę przyjaciół, aż na placu boju zostało tylko 3 druchów:
Darvon, Elkind- elf, wyśmienity szermierz, oraz Rafis- łucznik, jakich mało w tych okolicach.
Kiedy wydawało się, że wszystko już jest skończone na arenę walki wjechało kilku zbrojnych na koniach. Wzieli na swe siodła 3 bohaterów, i ruszyli do zamku. Okazało sie, że byli to paladyni, szukający Darvona z polecenia Sirata. W zakonie paladyńskim dowiedział się, że może być bohaterem mającym zjednoczyć klany i poprowadzić je do zwycięstwa. Krasnolud rozmarzył się na takie słowa i przyjął przyrzeczenia paladyńskie. Wyruszył w podróz poszukiwania samego siebie i swojej przyszłości...
Tak oto wylądował w Dun Morogh z głową pełna nadzieji, ale i niepokojów....

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026