|
Post #1
20 Nov 2005, 15:12
Witaj najjaśniejszy Panie.
W liście tym chciałbym się przedstawić. Mam na imie Shanotr, lecz kiedyś byłem nazywany Arim, syn Orthima. Pochodzę z Lordaeron. Opowiem moją historię, bo jest to jednym z warunków koniecznych, aby przekroczyć Mroczne Wrota. Zacznę od początku. Nie będę pisać o matce, bo jej nie znałem i nie dowiedziałem się o niej wiele. Mój ojciec natomiast był świetnym kowalem w Lordaeron. Dlatego właśnie u niego wyposażało się wielu wojowników. Od najmłodszych lat uczył mnie wykuwania oręża i zbroi. Jako jego syn i pomocnik poznawałem wojowników, paladynów, łowców, a nawet zabójców i zawsze czegoś się od nich dowiedziałem, na temat ich stylu walki i broni jakiej używali. Z czasem, gdy poprosiłem, niektórzy z nich uczyli mnie władania mieczem. Byłem zafascynowany bronią i wszystkim, co było z nią związane. Muszę się pochwalić, iż w wieku 14 lat ojciec pozwolił mi po raz pierwszy zmierzyć się z Maltosem, jego przyjacielem. Walczyliśmy na miecze, bez zbroi. Ja oczywiście wybrałem mój ulubiony długi, lekko zakrzywiony sztylet. Pamiętałem przy tym dobrą radę jednego z klientów ojca: "zawsze wybieraj broń zważając na wygodę, a nie na jej groźny wygląd". Oczywiście, nie wygrałem tej walki. Nie miałem szans z bardzo dobrze wyszkolonym, 22 letnim paladynem, ale biłem się pierwszorzędnie, jak to określił mój ojciec. Dalsza część mojego życia miała upłynąć na treningu walki i zdobywaniu umiejętności kowalskich. Miałem stać się godnym następcą ojca i wspaniałym rzemieślnikiem. Pytanie, co jest we mnie wyjątkowego? Odpowiem, że niecałe 4 lata później zostałem zamordowany. Tamtego wieczoru wracałem z przyjęcia urodzinowego mojego znajomego Hemisa (zresztą syna Maltosa). Mrok nocy rozświetlały liczne latarnie i lampy, mimo to czułem się jakoś nieswojo. Myślałem, że ktoś mnie obserwuje. Gdy się obróciłem, nagle poczułem straszny, przenikliwy ból po lewej stronie szyji. Było to tak szokujące, że nie mogłem nic zrobić. Pamiętam jeszcze tylko krew na moich rękach, później była już tylko ciemność... Głeboki oddech. Nie wiem, jak to się stało, ale gdy otworzyłęm oczy, okazało się, żę jestem w ciasnym grobowcu. Pośród czaszek, kości i trumien płonęły małe świece. Było duszno i nieprzyjemnie zimno. Po chwili poczułem, że leżę w trumnie. Ręce miałem skrzyżowane na piersi, w prawej trzymałem mały sztylet. Wyglądało to tak, jakby ktoś wszedł do grobowca, otworzył pokrywę trumny i dał mi go do ręk. To nie było to samo zakrzywione ostrze, które dostałem od ojca. Trzymałem w ręce prosty i krótki sztylet, którego nigdy wcześniej nie widziałem. Dziwne - pomyślałem. Dlaczego znajduję się w tym miejscu? Zaraz jednak przypomniałem sobie historię mojej śmierci. Wydaje mi się, że jakiś łotr zabił mnie, aby zdobyć moje ubranie i kosztowną biżuterię. Może chodziło o coś innego? Chwila minęła... Zacząłem się zastanawiać, czemu żyję i jak to się w ogóle stało. Popatrzyłem na moje ręce: dłonie były jakby obdarte ze skóry, zakończone pazurami. Na łokciach bielały wystające kości, a całe ciało było zgniłe i brzydkie. Byłem pewien tylko jednego: chcę odnaleźć ojca. Najpierw muszę się dowiedzieć, gdzie jestem i o co w tym wszystkim chodzi. Wiem też, że nie mogę na razie pokazać się w Lordaeronie, bo zostanę natychmiast zabity. Teraz jestem przecież nieumarłym potworem. Boję się spojrzeć w lusro, jeśli takowe znajdę gdzieś w pobliżu. Boję się swojego wyglądu. Teraz jestem pewien jedynie tego, że krew ludzka na moich rękach przyniesie ukojenie, muszę nauczyć się zabijać, tak, aby nikt mnie nie rozpoznał. Czym się stałem? Muszę dowiedzieć się, jak długo leżałem pogrzebany w tych katakumbach i gdzie ja wogóle jestem. Na te pytania znajdę odpowiedź, jestem tego pewien, to tylko kwestia czasu. Czas jest nieważny, mam go aż nadto. Teraz jestem Shanotr. Zmieniam imię, aby nie odgadnięto, kim jestem. Oto właśnie moja historia. z poważaniem Shanotr krótki opis: imię: Shanotr rasa: nieumarły klasa: zabójca (łotr) wiek: 18(kiedy zostałem zamordowany) wzorst: 179 cm waga: 70 kg oczy: żółte porażające ostrym blaskiem włosy: lekko fioletowe opadające na ramiona cera: kolor zgiłego ciała Poruszam się niezauważenie, z gracją godną zabójcy, zgarbiony i nieustannie czujny. Jestem cieniem Arima. Jestem Shanotr. |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |