|
Post #1
20 Nov 2005, 20:50
Imię: Heineker
Rasa: Krasnolud Wiek: 125 lat Waga: 90kg Pochodzenie: Karaz-ak -Hahaha co powiedziałeś Elfie? Ty Wychudła brzydka istota, która nie zna na się sztuce wojennej!! - powiedział Heineker - barczysty krasnolud. -Wybacz Krasnoludzie, ale nie mam zamiaru się z Tobą kłócić... odchodzę. Bywaj... - odpowiedziała urocza Elfka. -I dobrze!! Nigdy za Wami nie przepadałem i nie zamierzam się z Wami do końca bratać. Żegnaj na wieki Krasnolud założył na plecy swój ogromny dwusieczny topór i udał się do karczmy na wieczorny miód pitny. ...po kilku godzinach...... -Tak bracie Krasnoludzie!! Wychowałem się w Karaz-ak. Tak, tak!! W tym samym, co mój młodszy brat Hiran. Razem wybieraliśmy się od dawien dawna do krain pełnych wstrętnych trolli i tych tak znienawidzonych przeze mnie elfich błaznów.. - powiedział Heineker.. -Jesteś bratem tego Hirana?? Pomógł nam w walce z tym wstrętnymi śnieżnymi wilkami, kiedy nawiedzały nasza spokojną... -- odrzekł rozmówca. -Tak tego samego. I nadal walczy tymi dwoma toporami. Nie wiem jak on wogóle potrafi kogoś zabić takim małym orężem. Toż prawie jak sztylet!! Ale cóż robi swoje a ja za żadne skarby nie zamienię swojego wspaniałego topora - wtrącił w połowie zdania. -Rozumiem Cię dobrze mój przyjacielu, proszę opowiedz jedną ze swych przygód z bratem Hiranem. - odrzekł towarzysz przy napitku. -Dobrze, ale zamów jeszcze jedną kolejkę, bo dawno nie zamoczyłem swojej siwej brody w tych trunku bogów. ....po kilku głębszych pociągnięciach z kufla.... -Wybraliśmy się z Hiranem do pobliskiego lasu po coś do jedzenia. Gdy poszedłem w pobliskie krzaki z naprzeciwka wyskoczył na Hirana olbrzymi brunatny niedźwiedź. -- pociąga kolejny siarczysty łyk z prawie pustego kufla-- Uderzył go najpierw jedną łapą, potem drugą. Zerwał mu prawie cała zbroje .Ten próbował skontrować atak, lecz nie wyszło mu to na dobre. Był kompletnie zdezorientowany w wirze walki. Chybił a na to tylko czekał paskudny zwierz. Uderzył go ponownie tym razem w hełm i młodego kompletnie ogłuszył. Na szczęście wróciłem i wpakowałem mu swój topór w rdzeń kręgosłupa. Wyobrażasz sobie?? Nie mogłem go z niego wyciągnąć. Tak się niefortunnie się wbił że dopiero go wyciągnęliśmy z Hiranem. Po kilku minutach konwulsji zdechł i mogliśmy bezpiecznie udać się na kolejny kufel.... |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |