📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

baddaimonion
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 21 Nov 2005, 23:58
OPIS POSTACI

mężczyzna

wzrost: odpowiedni dla elfa- 190cm
waga: lekki 85 kilogramowy
włosy: śnieżnobiałe
oczy: niebieskie świecące mocą duchów
karnacja: jasna
ruch: bezszelestny ale zwinny jak przystało na łowcę

I stoi przed wami dostojna postać. Włosy długie śnieżnobiałe spięte w kok. Wygodna fryzura-w sam raz dla łowcy. Jego oczy świecące i dumne, a jest w nich odrobina smutku i chęci zemsty. Zamyślony godzinami patrzący w jeden martwy punkt. Cóż go martwi…każdy kiedyś musi stawić czoła duchom przeszłości.

HISTORIA

Wieczne szczęście…hmmm. Czy w ogóle istnieje? Cóż ma na to powiedzieć młody łowca i tropiciel, myśliwy z kresów. Sierota wychowany przez dwoje obcych elfów.
Jedyne co pozostało to tylko zwój napisany przez swoich prawdziwych rodziców. Zwój nie odpieczętowany gdyż taka była ich ostatnia wola. Zwój chroniony zaklęciami których nie mogli przełamać żaden znawca magii. Przepowiednia głosiła tylko iż gdy daimonion osiągnie odpowiedni wiek będzie mu dane przebić się przez gąszcz runów i odkryć prawdę…a ten czas już się zbliża.
Daimonion był grzecznym chłopcem. Pracowitym i spokojnym, choć trochę zamkniętym w sobie. Od małego przyzwyczajonym do ciężkiej pracy. Cenił słowo przybranych rodziców jak swoich własnych, mimo że ich nigdy nie znał. Może właśnie dlatego bo ci przybrani byli jego całym światem. Zawsze marzył o tym by wielkim łowcą. Ale cóż z tego, marzenia nie są wszystkim…mimo to marzył dalej.
Zawsze był typem samotnika ale mimo to za swoje dobre serce otaczało go grono przyjaciół. Skromny nie wywyższający się nigdy…ale dumny i dostojny mimo swojego młodzieńczego wieku. Od zawsze każdy dostrzegał w nim dziwne ale wielkie moce.
Pewnego raz jako sześciolatek zagubił się w lesie. Wioska została postawiona w stan gotowości. Najlepsi łowcy, wojownicy, a także zwykli kobiety i mężczyźni przeczesywali las krok po kroku. Bez żadnego śladu życia małego daimoniona, ku wielkiej rozpaczy jego opiekunów zaprzestano poszukiwań. Rodziców siłą zabrano z lasu, w trosce o ich własne bezpieczeństwo. Gdy cała grupa poszukiwawcza oddala się już od lasu usłyszeli przeraźliwy ryk pantery. Wszyscy w panice znieruchomieli. Ich oczy były skierowane na skraj lasu…a tam! Daimonion siedzący za grzbiecie wielkiej srebrnej pantery. Wojownicy i łowcy pobiegli mu na ratunek. Hmmm, ratunek? Czy rzeczywiście należy tak nazwać wydarzenie w którym mały chłopiec siedzi na grzbiecie zwierzęcia i przyjacielsko poklepuje go po grzbiecie? Maluch zeskoczył z tygrysa a zwierze w mgnieniu oka zniknęła za drzewami. Nawet największym łowców nie udało się dosiąść tak wielkiego zwierzęcia! Wszyscy byli w szoku. Nikt nic nie mówił i o nic nie pytał. Oprócz starców. Tylko oni ciągle mówili mu o jakimś przeznaczeniu.
Dziś są urodzimy daimoniona. Przed chata wielki przyjęcie gdyż chłopiec osiągający 21-szy rok życia jest już prawdziwym mężczyzną. Daimonion po kilku godzinach spędzonych z rodzina i przyjaciółmi chciał trochę odetchnąć od hałasu. Poszedł na pobliska polane i przysiadł na kamieniu. Wtem usłyszał szelest liści, obrócił głowę i zobaczył stojącą za min postać. Gigantyczna i monstrualna persona wyraźnie ukrywała zbroje pod czarnym długim płaszczem. Daimonion wystraszył się myśląc ze to najemnik chcący się zabawić zarzynaniem małego chłopca. Wtem usłyszał głos:
- Znalazłem Cię daimonionie…byłem wiernym przyjacielem Twojego ojca. Dziś skończyłeś 21 lat i od dziś będziesz wypełniał swoją misję.
Chłopiec nie wiedział co zrobić. Leżał skamieniały ze strachu.
-Daj mi swój zwój-po czym wziąwszy go do ręki wypowiedział kilka zaklęć i oddal go daimonionowi-a teraz czytaj chłopcze co jest ci pisane.
Daimonion ani się nie obejrzał a wielki rycerz zniknął w mgnieniu oka. Usiadł spokojnie na kamieniu i zaczął czytać…
„Drogi synku, to my- Twoi rodzice. Czas byś odnalazł swoje przeznaczenie…
Poznaliśmy się gdy razem jako dowódcy oddziałów łowców płynęliśmy na kontynent orków. Mieliśmy z siłami przymierza trochę zapolować. Gdy pewnego razu dotarliśmy do jednego, bardzo małego miasta orków, napotkaliśmy wielki opór. Podejrzane że aż tak wielkie siły hordy stacjonowały w takiej mieścinie. Zebraliśmy najlepszych i zaufanych łowców i ruszyliśmy pod osłona nocy na zwiad. W jednej ze świątyń odnaleźliśmy to czego pilnowali. Wielki artefakt prastarych orków. Niestety wykradając go sprowadziliśmy na siebie wielkie nieszczęście. Artefakt swoją mocą zawsze przyciągał siły wroga, dlatego zawsze od tamtej pory musieliśmy podróżować w ukryciu. Osiedliliśmy się w jednej z wysp, na tej na której teraz się znajdujesz. Wiedliśmy przez te wszystkie lata niespokojne życie. Długo zastanawialiśmy się czy spłodzić potomka, w obawie o jego bezpieczeństwo. Jednak nasza wielka miłość i chęć posiadania godnego następcy, spowodowała że wydaliśmy na świat owoc naszego związku- Ciebie. W noc kiedy przyszli orkowie, oddaliśmy Cię pod opiekę twoim aktualnym opiekunom. To była cena za twoje życie. Gdy teraz to czytasz jesteśmy nieodwracalnie duchami, ale istniejemy. Czuwamy nad Tobą a nasi wierni łowcy przez te wszystkie lata doglądali przyszłego króla łowców i pogromcy orków. Masz nadprzyrodzone moce i możesz panować nad zwierzętami, znakomita celność łucznika i spryt w walce wręcz są twoimi atutami.
Wiesz co oznacza Twoje imię? Oznacza wewnętrzne sumie- dobre sumie. Od teraz nazywać się będziesz baddaimonion. Będziesz swoim dotychczasowym przeciwieństwem. Zuchwałym i bezlitosnym łowcą, tropicielem orków, taurenów i nieumarłych. Szkól się do pewnego poziomu na wyspie. Stwórz albo dołącz do gildii złożonej z samych przyjaciół…a później wyruszcie na wielki łowy wszechczasów. Taka jest nasza wola…”

Baddaimonion podniósł głowę do góry i krzyknął: narodził się nowy nocny elf…a teraz wyrusza zapolować…

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026