|
Post #1
22 Nov 2005, 18:00
Tej nocy nad koronami drzew całego Teldrassil ksieżyc świecił wyjątkowo jasno.
Młody Nocny Elf powoli zaczął odzyskiwac przytomność,nadal słyszał chaos,krzyk, dzwiek lecących strzał i odgłos łamiącego sie oręża.Fereanur,bo tak miał na imię owy elf wciąż nie wiedział czy znajduje się w środku wojennej zawieruchy, rozglądał sie po pomieszczeniu w krórym sie znajdował i powoli zaczął dochodzic do siebie. Teraz już wiedział że leży w miekkim łóżku i ciepłym przytulnym pokoju z otwartym oknem,z którego czuł bicie napływu świeżego powietrza. Leżąc i nie mająć sił aby utrzymać sie na nogach,które teraz miał wiotkie zaczął przypominać sobie obrazy z przeszłośći jakich doświadczyło go życie krótkie (liczył sobie dopiero 86 lat) lecz pełne dumy i poświęcenia. Elf przypominał sobie pewien obraz,który już prawdopodobnie pozostanie w jego pamięci na długo. Fereanur był zwykłym żołnierzem tak jak wiele setek innych elfów walczących w obronie Drzewa świata przed hordami nieumarłych. Przygotowując sie na odparcie fali nieumarłych Fereanur wraz z innymi towarzyszami umacniali swój posterunek wszyskim co mieli pod ręką.Wydawało by się że na posterunku panuje chaos lecz każdy elf miał wyznaczone swoje obowiązki. Gdy wszyscy skończyli przygotowania przysiedli aby trochę odetchnąć,lecz już po chwili rozległ sie krzyk: - Na stanowiska,wróg sie zbliża !!! Doniosnym głosem wykrzyczał dowódca oddziału w którym stacjonował Fereanur. Po chwili wszyscy znajdowali sie w szeregu ciasnym i zwartym,na przodzie stali wojownicy którzy mocno trzymali za klingi swoich mieczy a w szeregu za nimi znajdowały sie elfy o bystrym wzroku zgrabnie trzymając naprężone już cięciwy łuków i gotowe w każdej chwili do oddania strzału. Już po chwili elfowie zauwarzyli hordy i sztandary nadciągających w ich stronę przeklętych wojsk nieumarłych. - Na mój rozkaz !!! - Na mój rozkaz !!! Dwókrotnie wykrzyczał charyzmatyczny dowódca oddziału do elfów znajdujących sie pod jego dowodzeniem. Wróg był już coraz bliżej,Fereanur jeszcze bardziej zacisnął rece na klindze swojego miecza,od której zależało być może nie tylko jego ale i życie jego kompanów. - Wypuscić strzały !!! Rozkazał dowodzący. Pierwsza już salwa strzał,którą elfowie wypuscili była bardzo celna i położyła na ziemie wielu nieumarłych wojowmików. Lecz w oczach przeciwników nie było widać strachu,gdyż byli pozbawieni wszelkich uczuć. Ledwo elficcy łucznicy wystrzelili pierwszą salwę a poleciała już druga,równie celna jak pierwsza połozyła wielu wrogów. Przyszedł czas na wykazanie sie w walce wojowników,Fereanur wyczekał moment aż wróg podejdzie na tyle blisko by móc go trafić ostrzem miecza, a nastepnie ciął z całych sił przegniłe ciała przeklętych. Chodz nieumarłych było o wiele więcej niż strażników lasu,szereg nadal trzymał sie równo i ciasno.Fereanur machał mieczem rozpłatając kolejne ciała lecz liczba przeciwników o wiele przekraczała liczbę elfów. Młody elf rozglądnął sie dookała i zauważył że liczba jago sojuszników o wiele zmalała a w szeregu,który wydawał sie bardzo wytwały robiła sie coraz wieksza luka. - Do odwrotu !!! Usłyszawszy znajomy lecz zmęczony głos swojego dowódcy elfowie powoli zaczeli wycofywać się do posterunku,który znajdował się w lesie około jedną mile od nich. Po chwili Fereanur wraz z oddziałem,który zmniejszył sie już o ponad połowę znajdowali sie w sąsiednim posterunku. Teraz mieli chwilę wytchnienia i opatrzenia ran. Fereanur był lekko raniony w prawą nogę,lecz kapłani szybko zajęli sie jego niegroznym skaleczeniem. Dopiero po paru minutach elf zrozumiał że na tym posterunku również odniesiono poważne straty i rozpoczeto juz przygotowania do odparcia kolejnej watahy. Na choryzoncie było juz widac kolejnych zblizajacych sie przeciwników,elfowie poraz kolejny zajeli swoje miejsca w szeregu. Fereanur zauważył że tym razem nieumarli są uzbrojeni nie tylko w broń typu miecze, ale też w łuki i strzały umaczane w struciznie tak silnej że aż było widać skapywujacą ciecz z ostrza strzał.Wiedział że tym razem bedzie jeszcze trudniej,po chwili zaczął sie szturm na oblegany postrunek.Fereanur coraz bardziej zmeczony ciął swym mieczem wrogów którzy byli rozwscieczeni jeszcze bardziej. Elf poczuł po chwili silny ból,spojzał na swój bok, w boku tkwiła strzała której sie tak bardzo obawiał.Zachwiał sie i upadł na ziemię. Dalej widział juz tylko strzepy przeszłosci. Wyszedł z transu i zorientował sie że to wszystko juz mineło,wiedział ze znajduje sie Teldrassil i jest bezpieczny.Do pomieszczenia w którym lezał wszedła kapłanka i zobaczywsza że Fereanur jest przytomny bardzo sie ucieszyła.Młody elf wciąz nie wiedział jak sie tu znalazł i zadawał jej wiele pytań. Dowiedział sie że w czasie szturmu został trafiony zatrutą strzała i ledwo udało sie jego towarzyszom odciagnąc jego ciało w bezpieczne miejsce. Był nieprzytomny juz od długiego czasu i z kazdym dniem malała szansa na odratowanie go. Kapłanka opwiedziała mu ze Drzewo Świata zostało zniszczone ale było na tyle silne że zakwitło na nowo. Teraz Fereanur postanowił ponownie dobyć swego miecza,który długi juz czas leży schowany gdzies głęboko w zamknietej skrzyni i wyruszyc w świat by chronić las i szukać nowych przygód. Nocny Elf Wzrost: 180cm Waga: 70 kg Włosy: Ciemno-niebieskie Oczy: Jasno-świecące Karnacja: Ciemna niebieska |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |