📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Twyggy
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 23 Nov 2005, 20:26
Imie: Twyggy
Rasa: Czlowiek
Klasa: Paladyn
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19 lat
Wzrost: 186cm
Waga: 86kg
Oczy: szmaragdowe
Włosy: z kazdym dniem coraz dłuższe
Cel: Walka w imie najpotężniejszej siły, jaką jest miłość!!!


Dziś gdy przestałem już wierzyć w wszystko co wydawało się pewne na tym świecie, odkrywam nową droge, i wiem że jedyne co moge zrobić by nie zatracić sie w poczuciu beznadziejności i niespełnienia, to przejść przez mroczne wrota, z kąd nie ma już odwrotu, lecz gdzie zarazem istnieje nowy świat... ale czy lepszy, czy piekniejszy od tego gdzie spedziłem ostatnie 19 lat? Nie wiem... wiem tylko, ze jestem w stanie zrobić wszystko co bedzie tylko konieczne, by pozostawic w nim cząstke swej duszy, tą ostatnia cząstke która pozostała i która utrzymuje mnie przy życiu! Dobrze pamiętam ten dzień, mieliśmy sie spotkać na wrzosowisku, gdzie zwykle spędzaliśmy chwile razem, każda najmniejsza myśl o tym dniu, odradza we mnie tak okropny ból, jakby stado pędzących mustangów miało mnie stratować! Nigdy nie zapomne oczu jej ojca, ktory przybył o umówionej godzinie i oznajmił mi tą wiadomość... Bał sie mojej reakcji, bał sie stanąć przedemną i powiedzieć patrząc w oczy, Ona nie żyje!!!!!!
Nasze spotkanie nie miało być zwykłe, i rzeczywiście nie było. Ranka tegożsamego dnia widzieliśmy sie w karczmie, to było bardzo krótkie spotkanie, ledwo pamiętam ale widziałem w jej oczach łze... myślałem że smutno jej opuszczać to miejsce gdzie przecież spędziła tyle dni swego życia, ale ona przeczówała co sie stanie....
Pare dni wcześniej, rozmawialiśmy o naszej przyszłości, wiedzieliśmy że tu w Arkanie nie spotkana nas już nic, nie było tu dla nas przyszłości a i przeszłość nie była kolorowa, musieliśmy wyjechać, chcieliśmy założyć rodzine, odnaleźć kogoś kto uleczy moją piękną z jej choroby....
Urodziłem sie w Arkanie, bardzo rozciągłej terytorialnie wsi, gdzie wszyscy robili dokładnie to samo każdego dnia, wieczoru, nocy, praca w polu była jedyną rzęczą ktora pozwalała na jakiekolwiek życie, nikt nie robił nic poza nią, i ja jako mały chłopiec od świtu aż do późnych godzin nocnych pracowałem, by pomóc moim rodzicą, by choć troche im ulżyc w wysiłkach, pewnego dnia gdy jako czternastolatek pracowałem przy żniwach ujżałem pewną dziewczyne, miała piękne długie czarne włosy a z oczu wydobywał sie pewien blask, promień światła które świeciło wśród ciemności smutku, przepełniajacego jej twarz... jak sie później dowiedziałem była śmiertelnie chora, nikt nie znał dnia w którym może odejść... Zczasem gdy dorastałem, zaczołem baczniej obserwować świat i zaóważać pewne szczegóły ktore z czasem coraz częściej spędzały mi sen z oczu , odkryłem że na tym świecie nie ma już miłości...
Po jej śmierci długo nie mogłem dojść do siebie, Wraz z nią odeszła część mojej duszy, odeszło ostanie serce które przepełnione było miłością. Podczas mojej wędrówki odkrywałem wraz z każdą kolejną krainą, że ludzkość zatrzymała sie w ewolucji, każdy dąży tylko w swym egoiźmie i materialiźmie, poświęcając swe życie na gromadzenie nieprzydatnych dóbr....
Dziś stoje tu u wejścia do mrocznych wrót i czekam aż przyjdzie ktoś kto wprowadzi mnie do tego świata, gdzie wreszcie znajde to czego tak uciążliwie szukam...

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026