📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Artoros- wojownik człowiek
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 23 Nov 2005, 20:41
Imie: Artoros
Płeć: Meżczyzna
Rasa: Człowiek
Profesja: wojownik
Wiek: 45
Wzrost: 1m 80cm
Waga: 80
Oczy: szare
Włosy: czarne
Karnacja: lekko opalana

-ORKI!!!!!!..ORKI!!!!!
–przerażony wrzask obudził Artorosa ze snu. Znajdował się w obozie ludzi i krasnoludów na skraju lasu. Podróżował już niemal od tygodnia z dość sporą grupą wojowników, kapłanów i magów na północ. Można by powiedzieć, że była to niemal wyprawa wojenna gdyż ta „mała” armia zamierzała stawić czoła bandom orków, goblinów gigantów, które grasowały o tej porze na przełęczach. Takie wyprawy były organizowane co roku zaraz przed końcem zimy. Miało to na celu wygnanie potworów aby podczas całego roku karawany kupieckie i podróżnicy mieli bezpieczny przejazd przez szlaki w tym regionie. Artoros już po raz 3 uczestniczył w takiej wyprawie i szczerze powiedziawszy nawet mu się podobały. Dreszcz emocji pojawiający się za każdym razem przed wyruszeniem sprawiał, że nabierał coraz większej ochoty do walki. Jego wyszkolenie odbyło się w straży miejskiej. Spędził tam parę lat i pewnego dnia stwierdził, że musi zmienić miasto i region gdyż otaczający go ludzie zaczęli być dla niego po prostu nudni. Spodziewał się, że jako strażnik regoinu przeżyje przygody a było zgoła inaczej. Po tej decyzji jego miecze, teraz leżące zaraz przy jego głowie, zasmakowały krwi wielu stworzeń, w tym także ludzi. Nie był może jakimś wyśmienitym szermierzem ale potrafił dać sobie radę w różnych sytuacjach co pozwoliło mu na przeżycie nawet a najtrudniejszych warunkach.
-IDĄ Z POŁUDNIA!!!!...CIAGNĄ SIĘ Z NIMI GOBLINY!!!!
Artoros zerwał się na nogi, podobnie jak niemal cały obóz. Wojownicy byli już przygotowani do walki. Z resztą krasnoludom nie trzeba było powtarzać dwa razy kiedy chodziło o walkę z goblinami i orkami. Z różnych stron obozu można było usłyszeć inkantacje magów oraz śpiewy kapłanów przygotowujących swoje zabójcze zaklęcia. Artoros chwycił swoje miecze i pognał co sił w nogach aby stanąć wśród doborowego oddziału krasnoludów. Mieli dużo szczęścia gdyż przeciwnicy nie wykazując się zbyt wielką inteligencją nawet nie starali się obejść obozu z kilku stron ale atakowali tylko z jednej. Gdyby głupie orki i gobeliny wiedziały na co się piszą atakując akurat ten obóz na pewno by zmieniły zdanie. Niemal setka przeciwników zaatakowała obóz. Zwarzywszy iż obóz składał się z około dwudziestki wojowników, paru magów oraz kapłanów mogło by się wydawać, że mają znaczną przewagę. Ale w rzeczywistości było zupełnie inaczej.
Pierwsze gobeliny padły nie zdołając nawet dobiec do linii wojowników. Potężne kule ognia wypuszczone przez magów spopieliły ich na amen. Druga grupa potworów przedostała się do wojowników. Gobliny wbiegając w dym pozostawiony przez kule ognia chyba nie wiedziały, że po drugiej stronie znajduje się grupa niemal piętnastu krasnoludów i kilku ludzkich wojowników. Krasnoludy tylko czekały na nich. Orki i gobliny wypadające z dymu ogarnęło niemal przerażenie kiedy oddział wojowników z krasnoludami na czele natarł na nich z ogromną wściekłością. Artoros dopadł dwa gobliny nacierające na niego. Jedną ręką sparował atak goblina dzierżącego krótki miecz natomiast drugą przeciął goblina na wysokości klatki piersiowej. Atak nie zabił przeciwnika od razu ale poważnie go ranił wykluczając go z walki. Będąc na pełnej szybkości wykonał obrót, dzięki czemu drugi goblin przeciął mieczem powietrze. Artoros kończąc obrót wykonał przenięcie przebijając goblinowi płuca. Przeciwnik osunął się na ziemie. Nagle na plecy Artorosa wyskoczył Ork z toporem. Artoros nawet nie był świadomy co się stało. Oślepiający błysk przeszył powietrze i powalił go na chwile na ziemie. Gdy wzrok mu powrócił obejrzał się i zobaczył dwa spalone ciała. Chwilę zastanawiając się co mogło spowodować taką eksplozję ujrzał maga pare metrów przed nim uśmiechającego się do niego. Artoros podziękował skinieniem głowy, wstał i ruszył naprzeciw kolejnym gobelinom.
W tym czasie krasnoludy wykonały większą część brudnej roboty. Wraz z magami dobijającymi uciekające gobliny i orki wycięły w pień niemal cała grupe oponentów. Artoros także umoczył swoje ostrza w krwi goblinów i orków. Tym razem „zaliczył” 5 goblinów i 2 orki (nie licząc tych co zostały powalone przez maga). Bohaterowanie nie odnieśli ciężkich obrażen. Kilku wojowników było lekko rannych, co nie stanowiło problemu na kapłanów. Jedynie jeden z magów dostał się nie fortunnie na linie atakującego goblina i został poważnie raniony w brzuch. Ale dzięki magii kapłanów został na tyle uleczony iż jego życiu nie zagrażało już niebezpieczeństwo.
Na wschodzie pojawiły się pierwsze promienie słońca. W tym czasie obóz został już zwinięty i grupa było gotowa do wymarszu na północ. Artoros zwinął swój koc, zapiął pas z śmiercionośnymi mieczami i stwierdził, że tej wiosny jego ostrza posmakują krwi przeciwników jeszcze nie raz a ostatnia noc była tego zaczątkiem.

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026