|
Post #1
23 Nov 2005, 21:30
Wiek : 21 Wiosen
Wzrost : 155 cm Waga :47 kg Oczy : Piwne Miasto : Teldrassil Dość niski jak na swoją rasę jak i wiek ten elf wygląda ciągle na skrępowanego samym sobą, Nie przeszkadzało mu jednak to w bieganiu i walce których jednak próbował unikać chyba, że musiał. Uwielbiał nosić tak nazywane przez jego kolegów by go zdenerwować "Suknie". Ale nie, nie przez kolegów Elfów ! Zanim rozpętała się wojna a miłujący pokój Taurenowie stanęli po stronie Hordy, on i jego rodzice (którzy niestety ostatnio skierowali się w stronę domu starców) odwiedzali Taurenów i wymieniali się wiedzą Druidów. Uwielbiał te wizyty a szczególnie poznanego tam Taurena o imieniu "Shiyogun". Razem wymieniali się spostrzeżeniami i na temat roślin zwierząt i ogólnie natury. Z tym ,że o ile Elf chciał je podziwiać bez końca Tauren przepędzał dla rozrywki, no cóż ale nie ma co się dziwić. W końcu Tauren wygląda na pierwszy rzut oka jak wół i nic pozatym. A po wizytach obiecywali sobie, że spotkają ponownie bez względu na wiek. Gdy Shinde miał 19 lat właśnie zaczynała się wojna. Lecz utwierdzony w przekonaniu, że zawsze trzeba dochować obiętnicy, próbował znaleźć odpowiedni portal do wiosek Taurenów, ale bezskutecznie, najwyraźniej po rozpoczęciu wojny usunięto te portale z powodu niebezpieczeństw. Tęsknił za krajobrazem lądów Taurenów przez 2 lata a podczas tych 2 lat musiał ciągle spełniać zachcianki swoich rodziców już w dość podeszłym wieku. Nie raz rodzice w ramach treningu wysyłali go po jakiejś rzeczy albo tajemnicze receptury, dzięki temu Elf poznał dobrze wyspę oraz uczył się kontaktu z naturą jakiego wcześniej nigdy nie czuł. Jedna z jego przygód była szczególnie interesująca. Wybierał się na zwiedzanie (Lecz jednak nie pod jurysdykcją jego rodziców.)pewnej jaskini pająków używając naturalnego się wtapiania w tło którym próbował przechodzić od pająka do pająka. Niestety rodzice nieskutecznie próbowali mu wpoić, że ta umiejętność działa tylko podczas znieruchomienia. No i stało się. Oto on młody niedoświadczony Druid stojący w środku jaskini wielkich jadowitych pająków. Zaczął uciekać. W lewy tunel ,prawy ,prawy jeszcze raz lewy i tak w nieskończoność biegł mógłby gdyby nie trafił na lęgarnie. Było to wielkie pomieszczenie w którym echo przenosiło się z jednego końca pomieszczenia na drugi, a na środku leżała wielka sterta jaj. Pająki otoczyły całe pomieszczenie. Nie było możliwości ucieczki. Tylko on i sterta pająków oraz ich jaj. No i zaczęło się, poniesiony myślą, że tyle jaj mogłoby zakłócić równowagę natury zabrał się najpierw za nie. Kreatury zaatakowały zaczęły pluć kwasem, Druid postanowił porzucić plan i zaczął uciekać. Musiał przebijać się przez nie laską i jedynym znanym dotychczas czarem ofensywnym o nazwie Wrath. Nagle w środku walki której tak próbował unikać, na końcu zapełnionego pająkami korytarza zauważył człowieka w dość zabawnej czapce. Z jego dłoni wystrzelił nagle lodowy pocisk, Shinde nigdy nie widział takiego rodzaju magii ! Niestety pocisk chybił i zamiast w pająka trafił w i tak już ciężko rannego Druida. Jedyne co pamiętał to nadbiegającą postać z mieczem która krzyknęła - Moger ! Niech cię szlag ! -Cholera ! Później już tylko była ciemność przed oczami jak po jakimś mocnym alkoholu którego miał okazję się kiedyś napić, to chyba była „Menzurka” ? Zresztą nieważne, przerażająca ciemność ogarnęła jego wzrok. Lecz ktoś na górze chyba miał inne plany i nie pozwolił mu umrzeć. Gdy już mógł znów przejrzeć na oczy, widział maga który właśnie bandażował mu nogę, musiał się znać na pierwszej pomocy, a przynajmniej na leczniczej magii. -Nic ci nie jest ?- spytał. -Chyba nie…, co się stało ?- spytał przymroczony magią Druid. -eeee… kawałek skały z jaskini się obluzował i spadł ci na głowę – -Niech to ! A czy mogę wiedzieć kim jest mój wybawiciel ? – Spytał z elokwencją. -Moger- odpowiedział Mag -A kim był ten człowiek z mieczem ?- -To był Ronaldus- -Zaraz… on chyba wyglądał… jak Troll ?!- -Nie mylisz się- Odrzekł ze spokojem -Przecież trwa Wojna !- -Nam to nie przeszkadza- -Argh…- Shinde znów zemdlał, obudził się dopiero przed jaskinią. Moger i Ronaldus czuwali nad jego bezwładnym ciałem. -Idź swoją drogą Elfie, i pamiętaj, że granice mają tylko martwe umysły- Nagle zniknęli, i nie dość, że nagle to cicho, jakby ich tu w ogóle nie było. Po tym zdarzeniu tak samo wykonywał polecenia rodziców, z jedną różnicą, Teraz chciał zdobyć wiedze która pozwoli mu znów się spotkać przyjacielem i zaprowadzić pokój. I tak czas mijał. Gdy minęło tyle czasu, że właśnie gdy już miał 21 wiosen za sobą zauważył na ścieżce do Aldrasill jakiegoś stukniętego maga ludzi, który to swoją durnotą otworzył portal do Red Cloud Mesa, po czym zaczął gonić jakąś wiewiórkę. Cóż Shinde tęsknił za krajobrazem i nierozsądnie wszedł do portalu zaszedł trochę ale był zmuszony uciekać czym prędzej gdyż spotkał grupkę "Młodych Ambitnych" którzy definitywnie nie mieli pokojowych zamiarów. Uciec mu się udało z powrotem do portalu przez który na szczęście bali się przejść. No , teraz na pewno nie tęsknił, postanowił wręcz pójść do nauczyciela druidów i nie trwać dalej w głupocie z granicami. Niestety tuż pod samym drzewem w którym była rezydencja owego nauczyciela ktoś za plecami podsumował jego działania komentarzem : "Miłośnik Hordy !" po czym zdzielił Shinde dosadnie mówiąc, w łeb. Shinde wstał po paru godzinach, - To już nie jest Teldrassil – -Martwe umysły- usłyszał głos dobiegający z tyłu. -Tak… Czeka mnie wiele pracy- _________________ |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |