📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Laureluviel - Rozszerzenie :)
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 24 Nov 2005, 16:44
Opowiem wam historie pewnej postaci, był to elf o imieniu Laureluviel, który przemierzał bezkresne krainy. Był on młody jak na swoja rasę, miał zaledwie 91lat.
Miał długie białe włosy schodzące do ramion, a jego szczególnymi cechami wyglądu były zielone charyzmatyczne oczy oraz krzaczaste brwi.
Podróżował z wielkim szarym wilkiem, którego wilk uratował pewnego razu w górach, gdy panowała wielka śnieżna zamieć. I od tej pory zaczęła się ich przyjaźń Był on jedynym jego najwierniejszym przyjacielem. Nasz Elf oczywiście nie unikał towarzystwa swoich współbraci oraz innych raz z wyjątkiem orków, których nienawidził, lubił długie rozmowy przy ognisku, śpiewy i dobra zabawę. Lecz najbardziej upodobał sobie odkrywanie nowych terenów, nowej przyrody. Całe dnie spędzał na przechadzaniu się po lesie,oraz na odpoczynku, wędrował przeważnie nocami przy blasku księżyca oraz jego najukochańszej z gwiazd Elberech. Opuścił swój rodzinny dom w poszukiwaniu nowych przygód, ponieważ od najmłodszych już lat interesował się dalekimi krainami, oraz ich fauną. Gdy wyruszył z domu wziął ze sobą jedynie dwa stare sztylety, łuk, kołczan strzał oraz trochę zapasów na drogę. Gdy po ciężkim rozstaniu z rodzicami oraz rodzeństwem, wszedł na trakt i gdy tak szedł, gdy mijał jezioro, zatrzymał się na momenty i przypomniały mu się chwile dzieciństwa, które w okolicy jeziora spędził. Z ciężkim sercem opuszczał to miejsce. Popatrzył na swojego wilka i zauważył w jego wzroku pewną niepewność, która po chwili znikła i jego oczy wróciły do swojej dawnej postaci, dalej było widać w nich rozpalony ogień. Pierwsza noc poza granicami swojej okolicy była brzydka, księżyc ledwo było widać przez kłębiące się ciemne chmury, niebo było nimi wypełnione a na dodatek padał ulewny deszcz. Z chronił się w starym pniu drzewa, które i tak nie dało mu za dużo schronienia. Następnego dnia po skromnym śniadaniu, opuścił miejsce swojego noclegu.
Wszedł na gościniec i ruszył w drogę, podziwiając piękno natury. Tuż Kolo południa dotarł do osady położonej przy trakcie, była to jedyna droga prowadząca do portu. Gdy tak przemierzał kolejne uliczki osady, ludzie spoglądali na niego i wilka dość nieufnie. Pochwali wędrówki znalazł się przy tawernie Pijany Smok, bez chwili namysłu postanowił wejść do środka. Tuż po wejściu niewiadomo skąd znalazł się przed nim karczmarz, który przedstawił się jako Erwin Morrdirmer, zaczął zapraszać dalej naszego elfa nie zauważając wilka. Zaproponował mu miejsce przy ostatnim już pustym stole, tuż obok kominka. Laureluviel usiadł przy wielkim dużym dębowym stole, zamówił kufel pitnego miodu. Po chwili karczmarz przyniósł ów napitek stanął jak wryty przed oczami ukazał mu się wilk w pełnej krasie siedzący tuż obok naszego bohatera, widać było przerażenie w oczach Erwina, lecz elf zauważywszy to powiedział, aby ten się go nieba i ze wilk mu nic nie zrobi. Laureluviel chyba stracił z sympatii przyjaznego Erwina, jeżeli takowa była. Gdy traktował się pitnym miodem rozległ się trzask otwieranych z wielką siłą drzwi. Stał w nich krasnolud o długich czarnych włosach i brodzie. Broda była posplatana w warkocze. Był ubrany w zbroje płytową, u pasa wisiał mu wielki dwuręczny topór, a na plecach miał równie dużą tarczę.
Erwin przywitał krasnoluda, szukając oczami wolnego miejsca przy stole, lecz jedyne wolne miejsca były tylko Kolo elfa i jego wilka. Krasnolud, więc się do niego przysiadł, lecz nie było widać po nim wielkiego entuzjazmu. Większe zainteresowanie krasnoluda wzbudził wilk. Po dość długiej cisz krasnolud przedstawił się jako Ugluk Dębowa tarcza, poczym zaczął wypytywać o wilka. Rozmowa się odziwo zaczęła rozkręcać, tylko Erwin zerkał co chwile na nowych towarzyszy z tawerny czy zaraz nie zaczną bijatyki. Ponieważ jak wiadomo te dwie rasy nie przepadają za sobą. Gdy już nasi bohaterowi wypili coraz więcej trunków zaczęli ze sobą rozmawiać jakby się znali dość długo. Laureluviel zapytał się Ugluka, dlaczego ten ma przydomek dębowa tarcza, ten mu opowiedział dokładnie nie omijając żadnego choćby drobnego szczególiku, że pewnego razu wraz z swoim towarzyszami nad Ciemne jezioro, aby wygonić orków z okolic jeziora. Zaatakowali obóz orków z zaskoczenia, orków było około dwudziestu, atak odbył się z zaskoczenia to jednak orkowie tanio skóry sprzedać nie chcieli. Im bardziej ataki się zaostrzały tym bardziej zażarcie orkowie się bronili. Ugluk walczył z jednym z większych orków, walka była ciężka, ork roztrzaskał mu tarczę, nacierał coraz mocniej, krasnolud cały czas się cofał, w pewnym momencie niezauwarzywszy pnia potknął się o niego i upadł ork tylko na to czekał zacisnął rękę na toporze biorąc zamach, aby zabić krasnoluda, ten resztką sił podniósł ów dębowy pień i zdołał sparować śmiertelny cios. Ork był tak zdziwiony, że nie zdążył zablokować ciosu pniakiem, i upadł. Ugluk ogłuszył orka pniakiem, poczym dobił go toporem. Bitwa nie trwała już długo, powoli linia obrony zaczęła słabnąć. Gdy walka ucichła zaczęto opatrywać rannych. I tak skończył opowieść Ugluk. Za oknami w karczmie zrobiło się ciemno, wiec nasi bohaterowie postanowili zanocować, a mieli wyruszyć razem do portu, w grupie podróżuje się raźniej a potem dalej za morze na wielki kontynęt. Następnego dnia dwaj nowi towarzysze wyruszyli traktem w stronę portu…………..

Nocny Elf


Wzrost: 185cm
Waga: 72 kg
Włosy: Śnieżno-białe
Oczy: Kolor blasku słonca
Karnacja: Lekko zaróżawiona

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026