|
Post #1
26 Nov 2005, 15:12
Rozdział I
Khaorii urodził się w Ashenvale około 200 lat temu, już jako dziecko wykazywał niezwykłe pokłady energii. Jego rodzice byli zwyczajnymi elfami, ojciec zajmował się obróbką metalu a matka dbała o piękno swych ogrodów. Mimo iż Khaorii był jedynakiem rodzice nie przykładali uwagi co do jego wychowania. Wśród okolicznych chłopców był on znany jako rozrabiaka z wybuchowym charakterem, większość współziomków patrzyła na niego z delikatną odrazą. Młody elf szybko zaprzyjaźnił się ze strażnikami Ashenvale, podpatrywał ich podczas ćwiczeń a gdy nikt nie patrzył starał się ich naśladować. Z biegiem czasu Khaorii coraz bardziej rozwijał swe umiejętności we władaniu mieczem oraz strzelaniu z łuku. Poniosło to za sobą pewne konsekwencje, młody elf zapragnął wypróbować swe umiejętności w walce, polowanie na króliki już mu nie starczyło. Postanowił przepłynąć wielkie morze w poszukiwaniu przygód.Rodzice nie byli zachwyceni, jednak postanowili, że jeśli młody elf sam zarobi na rejs nie będą go zatrzymywać. Khaorii łapał się każdej pracy jaką mógł znaleźć, był gońcem, pomagał czasem strażnikom w ich obowiązkach po paru latach udało mu się zdobyć pieniądze na rejs. Niedawno Khaorii wyruszył w drogę wypróbować swych umiejętności, nauczyć się czegoś nowego oraz przeżyć coś ekscytującego… Rejs był długi, Khaorii już na samym początku zapadł na chorobę morską, większość rejsu spędził przy burcie dzieląc się z morzem każdym swym posiłkiem, pierwszy raz wtedy usłyszał pojęcie choroby morskiej. Po dopłynięciu na drugi kontynent Khaorii trafił do ludzkiego miasta Stormwind. Pierwszy raz widział ludzi, nie był zachwycony ich wyglądem oraz brakiem manier jednak potrzebował pracy. Wypytywał w każdej tawernie o prace najemnika jednak nikt nie chciał zatrudniać młodego niedoświadczonego elfa. Khaoriiemu kończyły się pieniądze, musiał zacząć polować na swe posiłki. Podczas jednego takiego polowania ktoś przypadkiem zobaczył jak dobrze i celnie elf wykorzystuje swój luk. Po tym incydencie udało mu się zatrudnić na okres próbny jako najemnik. Jego pierwsza misja był wypad wraz z grupą ludzi na bandytów czyhających na pobliskim szlaku handlowym. To była totalna klapa, zleceniodawcą był zwykły kupiec który poskąpił za dużo by misja mogła zakończyć się pomyślnie. Khaorii oraz dwójka najemników ledwo uszli z życiem, po takiej przygodzie młody elf docenił swoją nieśmiertelność, zapragnął powrotu do domu i spędzenia reszty swego życia w lasach Ashenvale. Resztę pieniędzy jaka mu została wydał na rejs powrotny, wydał wszystko co miał jednak Itak musiał sprzątać pokład by spłacić pełną wartość za bilet. Po długim czasie nieobecności Khaorii powrócił w swe rodzinne strony, jednak znając jego charakter nie usiedzi długo w tym miejscu i znów zapragnie jakieś przygody… Rozdział II Przez kilkadziesiąt lat Khaorii prowadzi życie typowego elfa w lasach Ashenvale, z każdą wiosną coraz intensywniej myślał o ponownym opuszczeniu rodzinnych stron. Rodzice zauważyli ze ich syn jest nieszczęśliwy, zaczęli z nim częściej rozmawiać na temat jego ponownego wyjazdu. Pewnego dnia, gdy Khaorii przechadzał się po swych rodzinnych ziemiach zatrzymała go grupa strażników. Dowódca oddziału wyjaśnił mu o co chodzi, niedaleko miasta zauważono spory oddział nieumarłych, Khaorii mimo swego młodego wieku jak na elfa miał już jako takie doświadczenie wojenne, dlatego też został poproszony o pomoc. Nieumarłych zauważono za późno żeby sformować porządną obrone, potrzebny był każdy elf gotów do walki. Dowódcy postanowili zniszczyć nieprzyjaciela jak najdalej od ich domostw, na obrzeżach lasu, atak zaplanowano na pojutrze… Khaorii podczas przygotowań spotkał swojego przyjaciela z dawnych lat młodzieńczych, okazało się, że jest on druidem i ma wspomagać atak elfów. Khaorii chyba z nerwów przez cały dzień wypytywał przyjaciela o tajniki jego magii. Przed snem dużo rozmyślał o jutrzejszym dniu, czy uda mu się wyjść cało, był wystawiony na pierwszych liniach elfiej armii. Dzień był pochmurny, zwiadowcy donieśli, że siły nieumarłych składają się głównie z zombich oraz szkieletów, nie powinno być żadnego problemu. Sztab elfi postanowił najpierw ostrzelać wroga, nie warto marnować elfich wojowników na takie ścierwo. Po paru minutach na nieprzyjaciela spadł deszcz strzał Khaorii patrzył i podziwiał celność łuczników, ale tak naprawdę nie mógł się doczekać aż sam zaatakuje. Po paru salwach piechota dostała rozkaz ataku, jednostka Khaoriego miała uderzyć w sam środek nieumarłych. Elfy z okrzykiem wbiły się w oddział zombich, walka była długa i zażarta Khaorii walczył jak lew gdy nagle poczuł zimna stal w żebrach, nagle wszystko stało się czarne elfa padł… Rozdział III Khaorii otworzył oczy, nic nie czuł nie wiedział gdzie się znajduje nie pamiętał nic, zbadał wzrokiem komnatę zdał sobie sprawę, że znajduje się w krypcie. Leżał na ołtarzu, od razu wstał i zaczął gorączkowo szukać wyjścia, setki myśli przewijało mu się w głowie. Nagle zobaczył światło, od razu pobiegł w jego kierunku na górę po schodach. Przed wejściem spotkał nieumarłego, od razu odskoczył ze strachu. Jednak nieumarły wyciągnał w jego kierunku dłoń „Witam jestem Mordo myślałem, że się już nie obudzisz” Khaorii spojrzał na swe dłonie. Były to same kości, nie mógł uwierzyć kim się stał, jednak zrozumiał, że nie może już wrócić do Ashenvale, ma teraz nowy dom… Mordo powiedział mu żeby porozmawiał z Sarvisem w pobliskim mieście. Khaorii zrobił jak mu kazano, podziwiał osobliwe piękno tych ziem, starał przypomnieć sobie coś więcej z jego poprzedniego życia, lecz pamiętał bardzo niewiele. W mieście spotkał się z Sarvisem po długiej rozmowie stwierdził on, że Khaorii nie może być wojownikiem, odkrył ukryty potencjał Khaoriego jako warlocka. Wysłał go na podstawowy trening do Maximilliona, po paru miesiącach udało mu się opanować podstawowe czary. Chciał jednak czegoś więcej, postanowił szkolić się w tym kierunku, i od tamtego czasu Khaorii przemierza ziemie nieumarlych rozwijając swą moc…. |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |