📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Gijjium
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 26 Nov 2005, 22:20
Imię: Gijjium
Rasa: Krasnolud
Płeć: Mężczyzna
Klasa: Łowca
Wzrost: 150cm
Waga: 105kg
Włosy: Krótkie smolisto czarne
Oczy: Ciemno zielone



Zwą mnie Gijjium i chcę wam opowiedzieć moją historię. Nie jest ona szczególnie ciekawa, a ja nie jestem jakimś tam cholernym bardem, który będzie se śpiewał lub grał gadając. No to zaczynam. Urodziłem się 56 wiosen temu w małej wiosce, a jak, krasnolud to, że w wiosce urodzić się nie może? Tak, mój ojciec jest tam ,dalej chyba jeszcze, kowalem. Nie był żadnym zapomnianym potomkiem króla czy kimś takim jak to zwykle bywa, ale nie tu. Staruszek pracował sobie w kuźni, kiedy żem ja sie urodził. Co tu będę gadał, ojciec i matka nie byli zwykli. Zamieszkali w wiosce w lesie wśród ludzi i innych tam takich. Co ich skłoniło do tego to nie wiem do dziś, ale gdyby nie to dziś mnie by tu nie było. Co tu będę gadał, ojciec zajmował się pracą w kuźni a matka ogólnie żarłem i tym podobnymi tam rzeczami jak polowania, ale nie na te cholerne elfy, bo to, ba!, Było, ale kiedy był czas na rozrywkę. No, więc ciągnąc tą opowiastkę dalej. No dorastałem se pracując raczej u ojca, choć, ni wiem, czemu, ale bardziej podobało mi sie bieganie po lesie i polowanie z ludźmi z wioski. Nie raz obrywało mi sie za to, bo to ojciec coś ode mnie chciał, kiedy mnie nie było. Ale przyzwyczaił sie z czasem, choć nie bardzo podobało mu się, że do młota ręki nie mam i że bije stal jak gówno (tfu) orka.
Co tu będę gadał? Dorastałżem sobie wśród ludzi raczej, przeważnie myśliwych. Nauczyli mnie wielu przydatnych rzeczy jak zdobywanie żarła w lesie czy inne takie. Co jak co, bo może żyłem z ludźmi, ale charakterek to mam po matce. No to znów was znudzę, bo normalnie jak żem słyszał opowieści, to moją wioskę by już dawno spalili, bo za dobrze mi sie żyło, ale nie tu. Tuśmy se żyli spokojnie, aż pewnego razu po prostu spokojnie przewoziliśmy drewno i takie tam do jakiegoś tam miasta, a co mnie tam obchodzi jego nazwa. No i... Tak, teraz musiało pójść coś nie tak. Ale aż tak bardzo, że przestaniecie sie tak głupkowato uśmiechać... No to jadymy sobie, a tu nagle z krzaków wyskakuje banda orków! Z dwie, a nawet trzy, setki ich były! To ja za strzelbę i strzelam! Raz, drugi, trzeci, dwudziesty padł...em... obudziłżem się ciągnięty po ziemi z łapami w sznurach, a te cholerne (tfu) orki chciały ze mnie zrobić potrawkę! A niech sie podławią... No to, jak zwykle w wielkich historiach, przybyła odsiecz zanim mnie te cholerstwa pożarły... Ale jaka tam odsiecz! Cholerne łowcy niewolników... Tak, tak, wiem, z rąk orków do łowców! Nikt tak nie trafił jak ja! Cholerne życie żem wtedy miał.
Co tu będę gadał? No żem sie trochę swoim strzelaniem ze strzelby pochwalił i żem ich zaufanie zdobył. Nie tak jak inni, w dzień jeden, ale z cztery wiosny mi to zabrało! Ha! Głupki myślały, że wybiorę sie z nimi na "polowanie", jak zwali łapanie nowych. No to, jak okazja jest to krasnoluda nie ma! Znaczy jest krasnolud, jeśli i piwo jest, a że piwa ni ma, to krasnoluda też nie. No to żem uciekał. Z trzy tygodnie żem się po lesie błąkał, aż żem w końcu zobaczył bramy jakiegoś miasta. Co tu będę gadał!
Uciekłem im! Tylko, cholera, nawet bez miedziaka, co zrobię w mieście? Na dodatek nie wiem nawet gdzie jestem. A czy powiedziałem, że te łowcy to oni nie mają obozu stałego, tylko cały czas po świecie sie szlajają? Nie? To tera mówię. No to nie wiem gdzie jestem i bez pieniądza nawet, poszedłem do miasta. Okazało sie, że szukają kogoś na tyle odważnego, co by sie wybrał na polowanie na gobliny na pobliskim bagnie. Ba! Nawet nieźle płacili! No to żem poszedł, żem posprzątał i żem wrócił. To żem do karczmy poszedł... No i tak przez pare miesięcy żem siedział w tym mieście i co jakiś czas nową prace żem dostawał! Stałżem się tak sławny, że posyłali po mnie z innych miast! Zacząłem pracować używając tego, co mnie u mnie w domu nauczyli. Tropienie i perfekcyjne polowanie. No i tak prace żem, co jakiś czas dostawał, aż i tu żem trafił...

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026