|
Post #1
27 Nov 2005, 00:29
Rasa: Elf
Klasa: Mag Wzrost: 187cm Waga: 72Kg Wiek: 173 lat Włosy: blond Oczy: blado-niebieski Karnacja: Jasna Vastar 23 lata temu opuścił swą rodzinną wioske, aby udać sie na poszukiwanie magicznego artefaktu który został skradziony z jego ojcu. Było to dokladnie w dniu narodzin Vastara. Grupa kilku zamaskowanych postaci wtargnęła do jego domu kilka godzin po jego narodzinach, szczęśliwi rodziciele nawet nie zauważyli kiedy wykradziono przekazywany z pokolenia na pokolenie Diadem Bogów, diadem dający nieograniczoną moc magiczną. Ojciec Vastara postanowił nic nie mówić synowi, ponieważ i tak nie potrafiono, kozystać z jego mocy. Młody elf szkolił sie od dziecka w sztukach magicznych u miejscowego Maga, i to właśnie ów mag Azrael, opowiedział mu co stało sie w dniu jego narodzin i jak potęzny jest Diadem Bogów. Wówczas Vastar poprzyśiągł znaleść artefakt i oddać go ojcu. Przez ponad 20 lat, podrózuje po świecie, przyłanczając sie do kilku grup poszukiwaczy przygów i awanturników, jenakże zawsze musiał je opuścić gdyż jego cel nie pokrywał sie z droga obraną przez współ towarzyszy. Jedno z ostatnich wydarzeń zmieniło całe poszukiwania Vastara. Gdy pewnego jeśiennego dnia elf zawitał do gospody "Pod pijanym krasnoludem" natknął sie na szajke łotrzyków - 5 elfów o dzikich rysach ciemniejszej karnacji i zielonkawych włosach. Widać było że są już pod działaniem solidnej dawki brendy, i zaczeli głośno rozpamiętywać dawne przygody. Jedna z nich do złudzenia przypominała zdażenie z dnia jego narodzin. Vastar podszedł do grupy i zaproponował im kolejke.Spojrzeli na niego nieufnie. -Jestem bardem- oświadczył z uśmiechem na ustach- szukam historii o których mógłbym śpiewać. -Nigdy nie słyszałem piosenek o łotrzykach - powiedział szef szajki. -Pieśni o dobrych bohaterach jest już aż zanadto - odrzekł Vastar. To stwierdzenie wywołalo na ustach wszystkich członków szajki uśmiechy. -Jestem Atoren, usiądz i słuchaj może opowiemy coś co Cie zainteresuje. -Właśnie usłyszałem, interesującą historie ... o kradzieży jakiś klejnotów. -Oooo ta historia miała miejsce lata temu- uśmiechnąłe sie Atoren- to był jakiś diadem, to zadanie zlecił nam pewien potężny wówczas mag. -Mag ? A skąd ten mag był. -A czy to ważne? - ironicznie spytał szef grupy. -W zasadzie nie ale po co, jak to ujołes, potężnemu magowi jakiś diadem. -To nie była nasza sprawa.. Derkon, o ile dobrze pamiętam jego imie chciał abyśmy mu go dostarczyli. To była cała nasza robota. Vastar dowiedział sie tego co chciał, dalszą część weczoru spędził z ową grupą na wysłuchiwaniu o ich "wielkich" skokach. Nazajutrz rano wyruszył do pobliskiego miasta Silvanoru. Chciał sie dowiedzieć kim jest ów Derkon i dzie mieszka. Poszedł na rynek pytają handlarzy czy nie znają> niestety żaden nie potrafił udzielic mu odpowiedzi. Dopiero pewien krasnal, kowal, wiedział coś o Derkanie. - Hoooo ho... tyn łotr dowien downa był potynżnym mogiem. Pomiętom jak w moji rodzinnej wioscy w góroch poszukiwoł moteriołów . Chciął dużej iliści adamotytu i mithrilu, pamintom że mój ojcic robił dla nigo te zlycynia. - A wiesz może gdzie mieszka i o teraz robi. - On miszkał w wiży na wschód od Lodowego jeziora u stóp Wielkich Gór, a co tyraz robi ... hymmm ni mom pojęcia jakieś 150 lot temu słuch o nim zaginął. -Dziękuje Ci krasnoludzi - Vastar położył na ladzie mieszek z dukatami i poszedł. -Powodzynia - krzyknąl krasnal. Vastar bez namysłu, wyrzył w storne Wielkich gór, potem wdłuż jeziora aż dotarł do wierzy. Była w okropnym stanie. Elf wszedł do środka. Wewnątrz widać było pozostałości po pięknych gobelinach i płaskorzeźbach na ścianach. Kierując sie instynktem Vastar zszedłw dół wierzy.Po kilku minutach był na dole. W komnacie znajdował sie tylko koksownik w środku namalonwanego na podłodze znaku i podest z otwartą księgą. Elf podszedł do księgi. Na stronie zauważył identyczny znak jak ten na podłodze podnim zaklęcie w znakach runicznych. Instynktownie odczytał je na głos poczół dziwną moc przechodzącą prze jego ciało. Ze znaków na podłodze buchnęly płomienie podobnie z koksownika. Vastar był zdesoriętowany, ale jego usta dalej samoistnie wypowiadały zaklęcie. Nagle pokój rozjaśnił połysk a prze jego oczyma wyrosły Morczne Wrota prowadzące w otchłań nieznanej przygody. Vastar bez namysłu ruszyłw ich strone, przestarszony ale w głębi ducha dumny z siebie. Wkroczył do nowego nieznanego świata... |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |