📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Bleazer
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 27 Nov 2005, 06:20
Rasa : Ork
Płec : Mężczyzna
Profesja : Szaman
Wzrost : 230cm
Waga : 95kg
Wlosy : Kruczoczarne
Oczy : Zielone
Karnacja : Ciemno zielona

Dosyć dawno temu do małej wioski orków przybyl siwy, niewidomy ork który poruszał sie o lasce. Wiadomość ta rozniosła sie po wiosce bardzo szybko. Legenda mówiła że jak do wioski przybędzie stary ork to wybierze on jednego z młodych żeby został jego uczniem i przejol całą jego wiedza jaką posiadł przez te wszystkie lata. Ork przeszedł między lepiankami, wszystkie młode orków w wieku od 11 do 14 lat stały i patrzyły uważnie, pewnie miały nadzieje ze to one zostaną uczniami jak potocznie nazywano starszych orków "starymi". Wszyscy stali, wszyscy prócz jednego młodego orka który z zapałem pomagał ojcu w jego kuźni. "Stary" wyczuł silną aure i skierowal swe kroki w tamtym kierunku. Właściciel kuźni wstał , a jego syn zapytał.
-Ojcze czy coś sie stało ?.
Ojciec milczał lecz pokazał palcem na starego orka który stał obok młodego. Młody ork obejrzał się chciał coś powiedzieć lecz niezdążył , "stary" był pierwszy.
-Witaj młody Bleazerze synu kowala Ondarina ,z pewnością wiesz po co przybyłem właśnie tutaj do tej wioski ?.
Bleazer milczał przez chwile.
-Tak wiem... przybyłeś tutaj żeby wybrać swojego następce.
Ojciec chciał skarcić swego syna za to jak sie odzywa do "starego" lecz stary ork ciągnoł dalej.
-Tak Bleazerze i to właśnie ty nim będziesz , emanuje z ciebie silna aura.
Bleazer patrzył na orka z niedowierzeniem.
-To chyba jakaś pomyłka ja... .
-Żadna pomyłka , duchy się niemylą.
Bleazer odpowiedział
-Jestem zaszczycony... mistrzu.
-Mów mi Eghrad.
I tak o to mistrz szamanów Eghrad zabrał młodego Bleazera żeby go uczyć sztuki szamańskiej w niedalekich górach. Mijały lata , Bleazer dorósł fizycznie i jak stwierdził jego mistrz duchowo. Pewnego ranka Bleazer obudził się już obok martwego mistrza. Na ciele mistrza niebyło widać żadnych obrażen cielesnych ale Bleazer wyczuł znikającą już aure magii która była mu nieznana , mimo że aura już znikała to była ona wystarczająco silna żeby szaman mógł ją wyczuc. Zgodnie z obrzędami pogrzebowymi orków Bleazer pochował swojego mistrza w jaskini która byla pusta i wyruszył w dalszą podróż. Bleazerowi chodziła po głowie myśl zemsty lecz szybko mineła gdy przypomniały mu się nauki swojego mistrza. Po długiej tułaczce dotarł do wioski w samym środku pustyni , zmęczony,głodny i spragniony Bleazer padł na samym środku targowiska, na początku nikt się nim niezainteresowal w ogólnym chaosie jakim panował na bazarze. Przechodzący Troll zauważył leżącego Bleazera.
-Te orku , ty żyć ?
Bleazer uniósł niewysoko rękę co mogło oznaczać że zyje.
-Mon`Ril pomódz mi ja zabrać tego wędrowca do chata.
I tak dwa Trolle zaciągneły Bleazera do swojej chaty gdzie go napoili oraz nakarmili. Bleazer podziękował im i chciał zapłacić lecz Trolle nieprzyjeły srebra które Bleazer im oferował. Bleazer pożegnał Trolli i ruszyl w dalszą podróż. Nieopodal oazy którą znalazł całkowicie przpadkowo wyczuł tą samą aure którą wyczuł w dniu zgonu mistrza. Wyjoł swoją maczuge z plecaka i poszedł zobaczyć co może emanować taką energią. To co ujrzał zdziwiło go i to bardzo , ujrzał orków w ciemnych szatach odprawiających jakies rytuały. Zchował maczuge i podszedł do nich , niespodziewał się niczego złego wkońcu to jego pobratymcy orkowie !. Gdy znalazł się w zasięgu wzroku orków , jeden którego wcześniej niewidział wyjoł miecz i ruszył na niego wrzeszcząc.
-GIŃ SZAMANIE !
Bleazer niezastanawiając sie zrobił unik i patrzył na orka jak by ten zwariował.
-Czemu mnie atakujesz ?. Powiedział - Przecież jestem orkiem tak samo jak i ty !.
Ork dalej szarżował na Bleazera a ten niewiedząc co robić odskoczył w bok żeby uniknąć ciosu. Miecz przeciwnika natrafił na kamień co w skutku pokruszyło trzon miecza. Bleazer niezastanawiając sie dłużej wykorzystał ten moment aby zadać cios. Zebrał w sobie całą energie jaką posiadał i rzucił zaklęcie pioruna. Ork padł na ziemie bez ruchu po uderzeniu pocisku Bleazera. Rytuał został przerwany i orkowie które wykonywały go skierowały swój wzrok na Bleazera , jeden z nich przemówił do niego.
-Jesteś bardzo odważny ale i tak samo głupi.
Bleazer popatrzył na orka przez chwile i z niedowierzeniem powiedział.
-Zaatakował mnie to miałem mu pozwolić żeby mnie zabił ?! I kim ty wogule jesteś magu ?
Ork zaśmiał mu się w twarz
-Niejestem magiem tylko Warlockiem , wspieranym przez demony.
Bleazer znów zebrał w sobie energie na wszelki wypadek gdyby miał się bronić.
-Warlock... demony... więc to był rytuał przywołania...
-Jesteś bardzo bystry lecz nasze spotkanie jest niestety jedno razowe.
Warlocy zaczeli wypowiadać słowa w jakims dziwnym, nieznamy Bleazerowi języku lecz mógł się domyśleć że są to słowa zaklęcia ktorym chca zabić go.
Bleazer miał kilka chwil na rzucenie zaklęcia na trzech warlockow, szybko zebrał w sobie reszte energii i rzucił w każdego z nich zaklęciem pioruna. Dwóch orków opadło na ziemie, nieżyli lecz jeden ten który z nim rozmawiał stał dalej, Bleazer niemiał juz energii a co za tym idzie stracił dużo siły. Ork wykorzystał to i rzucił się na niego ze sztyletem. Bleazer nie uniknoł tego ciosu i został raniony w ramię. Popadł w szał , wyjoł swoją maczuge i uderzyl orka w głowe a ten upadl. Szał byl na tyle silny że atakowal swojego przeciwnika gdy ten już nieżył. Z krwawiącą ręką Bleazer sięgnoł po liść i połozyl go na rane , działał kojąco lecz żeby rana sie zagoiła potrzebował ucisnąć ją i zawiązać czyms żeby mógł dalej wędrować. Wzioł sztylet martwego orka i odcioł kawalek jego szaty ,obwiązał wokół liścia i zacisnoł. Pozbierał kilka rzeczy które według niego mogły nadać się do sprzedania i wyruszył dalej. Po kilku dniach podróżowania dotarł do miejsca nazywanego potocznie "Jamą" (The Den). Spoglądajacy na młodego szamana podrózni widzieli wysokiego , dobrze zbudowanego i silnego orka. W jego oczach można było ujrzeć pełne opanowanie i spokój ducha. Czekał ... aż ktoś wkoncu poprosi go pomoc... być może wkrótce nadejdzie taki dzień... być może...

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026