|
Post #1
27 Nov 2005, 17:44
Imię: Grungnar
Nazwisko (nazwa klanu): Fellhammer Płeć: Męzczyzna Rasa: Krasnolud Profesja: Myśliwy Wiek: 53 lat Wzrost: 147 cm Waga: 89kg Oczy: Piwne lśniące Brwi: Gęste i dosyć długie Sylwetka: Umięśniona Karnacja: lekko opalona Kolor włosów: Śiwe Grungnar jest dobrze umięsnionym krasnoludem. Jego twarz zasłaniają długie wąsy i broda sięgająca do kolan spięta srebrnymi pierścieniami w 2 warkocze a włosy ma długie do łopatek i część nich spięta w kitke. Wzrostem nie rózni się wiele od swoich innych pobratymców i wagą równiez. Dłonie ma wielkie i silne którymi mógłby bez problemu objąc wiekszą część ludziej głowy. Nos ma duzo i zgięty w dół jak większosc krasnoludów. Na jego prawym policzku mozna dostrzec bliznę z 3 równoleznymi cięciamy która ciągnie się zpod oka az do ucha. Grungnar przyszedl na świat w górach niedaleko Coldridge valley. Klan w którym sie urdził zajmował sie kowalstwem. Zajmowali się równiez górnictwem lecz w małym stopniu poniewaz obszar na którym znajdował się klan był ubogi w minerały. Jego ojciec Kazrun był jednym z kowali lecz częsciej musiał ruszac do pobliskiej wioski w celach zdobycia minerałów do wyrobu broni. Matka Valanya była dobrą zoną, troszczyla sie o swojego męza i za kazdym razem się o nieog martwiła kiedy ruszał handlować. Dwa lata po narodzinach Grungnara przybył na świat Grungni jego młodszy brat. Kiedy jeszcze bylismy z bratem malymi krasnoludami ja obserwowalem często ojca kiedy wyrabiał broń i pomagałem mu podając mu narzedzia i paląc w piecu hutniczym a brata zainteresowal klanowy alchemic który był dobrym przyjacielem ojca więc pozwolil mu pomagac w laboratorium. Kiedy juz byłem w wieku dojrzewania często samotnie chodziłem po górach zwiedzając obaszary, znajdowalem minerały i rozpoznawalem ślady dzikich zwierząt. Kiedy zbyt daleko zapuscilem się w głąb lasu z nienacka zaatakowal mnie młody niedzwiedź który zaranił mnie swoimi trzema pazurami na poliku. Razem z bratem cwiczylismy walczyc, on najczesciej jakims młotkiem z drewna a ja toporkiem równiez zrobionego z drewna, Nikt z nas nie wygrywał, walczylismy tak samo dobrze az do zmęczenia bez wyniku. Pewnego dnia kiedy miałem 26 lal krasnoludzkich ludzie z klanu zachorowali na dzwiną chorobę. Ich ciała zaczeły pokrywać śine plamy które sie powoli rozrastały, z początku myślano ze to jakies zatrucie lecz po pewnym czasie kiedy juz plamy pokrywaly większą czesc ciała pękały ze skutkiem krwotoku. Naszi rodzice ani my nie zachorowalismy. Myślano ze alchemik znajdzie lek na tę chorobę lecz bez skutku. Kiedy juz większosc klanu zachorowała zdrowa część powoli odłączała się od niego. Kiedy juz nie było nadzieji równiez my się odłączylismy. Zabralismy częsc dobytku klanu mając nadzieje ze i my nie zachorujemy. Ruszylismy na północ do Coldridge Valley. Droga była niebezpieczna i niewygodna z powody skał i gór. W pewnym momencie usłyszałem coś w krzakach. Dałem znak ojcu który nie usłyszał nic za pierwszym razem jak i matka i brat. Nagle ponownie coś zaszelestało w krzakach i wyłoniło się wilk a po nim inne. Była to cała wataha i spośród niej mozna było wyróznic jednego wilka który nie miał jednego oka i był wiekzy niz reszta. Spojrzałem na wilka a on na mnie, klęknełem na ziemi i wyprostowalem w jego kierunku dłon trzymając w niej kawałek mięsa. Wilk niepewnie powąchał i łapczywie połknął miesą. Wilk Rozejrzał się swoimi lśniącymi oczyma i nagle zawył po czym obojętnie się wycował jak i reszta wilków. Ruszylismy dalej po dziwnym zjawisku dochodząc wkońcu do wioski. Tam ojciec zamienil częsc cennych przedmiotów zabranych z siedziby klanu na srebrne monety i kupił dom. Ojciec konynułował swoją pracę i często ruszał do Kharanos po minerały i my z nim. Ja nadal często podrózowalem po lasachsamotnie a brat szkolił się w Kharanos u Paladyna. Pewnego dnia ojciec nas zabrał nad pobliskie jezioro pytając się nas jak widzimy swoją przyszłosć i prosił nas równiez abysmy kontynuowali istnienie klanu Fellhammer jezeli on upadnie. Kiedy juz stali się obydwoje dojrzałymi krasnoludami nagle i rodzice zachorowali na chorobę i umarli po pewnym czasie a ojciec przed smiercią przypomniał nam jego słowa. Krasnoludy postanowiły sprzedać dom, za zaoszczędzone pieniądze kupić broń i ekwipunek, po czym wyruszyć, aby znaleźć innych członków dawnego klanu, lub inne krasnoludy chętne do wstąpienia do niego, a następnie powrócić do siedziby. |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |