📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Zagnar, krasnoludzki łowca
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 28 Nov 2005, 23:01
Imie Zagnar
Rasa Krasnolud
Klasa Łowca
Wzrost Cztery martwe elfy leżące jeden na drugim

Gdy widzę elfy oprócz dziwnej antypati czuje jedną rzecz. Ich sposób radowania sie bez niszczenia ziemi która nas zrodziła. Ale to jest jedyna pozytywna cecha spośród ich wad. Zostałem łowcą z jednego powodu - dzięki temu mogłem być bliżej z naturą bez kpin skierowanych do mnie przez moich pobratymców. Tylko mój brat, Tugnar, mnie rozumiał, on także był zaniepokojony zmianami jakie wprowadzamy w nasz świat. Pewien podróżujący Panderan (dziwne miał imie, nie do zapamiętania) opisał mi sposób działania świata. Nazwał to "Toka Koka". Wyjaśnił mi to że aby coś zyskać musimy coś zapłacić. Mój przypadek polegał na tym że aby być bliżej z naturą musiałem co jakiś czas ją niszczyć. Ale mój przykład został zaćmiony przez to co spotkało mój i sąsiedni klan. Stoneshield sie nasz zwał, ich Roughbeard. Żyliśmy w pokoju od pokoleń wydobywając granit i węgiel który był bogato rozprzestrzeniony w naszych stronach. Aż pewnego dnia, 20 pokoleń temu zaczął sie spór. Dziś już nie wiadomo o co chodzi, podobno wódz naszego klanu nazwał żonę wodza sąsiadów parszywą małą goblinicą o siekaczach wielkich jak rogi taurena. Przez następne lata albo mieliśmy między sobą wojne, albo zawieszenie broni połączone z podchodami w celu "zdobycia" surowców potrzebnych do następnej wojny. Walczyliśmy ze sobą wydzierając z ziemi surowce które moglibyśmy przeznaczyć na inny cel. I w końcu sie to na nas zemściło. Skończyły sie pokłady węgla,żelaza,a co najważniejsze złota. Została jedna żyła o którą stoczyła sie ostateczna walka. Widząc bezsensowność naszego postępowania odmówiłem wzięcia udziału w walce przenosząc sie w las by ją przeczekać. Walke wygraliśmy, lecz zostałem wygnańcem, bez klanu. Razem ze mną opuścił resztki wioski mój brat. Nie pytałem sie o przyczynę jego odejścia, ale widać było że nie będzie tęsknił za wioską. Może sie kiedyś dowiem dlaczego. Przez jakiś czas sie błąkaliśmy po lasach, ja dostarczałem pożywienia, a on pomagał w pobliskich wioskach. W ten sposób jakoś przetrwaliśmy. Aż dotarła do nas wiadomość o tym że król postanowił odkryć więcej o naszej przeszłości. Przeczuwając że nasi bracia będą próbowali sie dokopać tam gdzie im nie wolno wyruszliśmy do Dun Morogh by sprawdzić na własne oczy prace które tam trwają...

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026