|
Post #1
29 Nov 2005, 14:48
Rasa : Ork
Pleć : Mężczyzna Profesja : Szaman Wzrost : 230cm Waga : 95kg Włosy : Kruczoczarne Oczy : Zielone Karnacja : Ciemno zielona Dosyć dawno temu do małej wioski orków przybył siwy, niewidomy ork który poruszał się o lasce. Wiadomość ta rozniosła się po wiosce bardzo szybko. Legenda mówiła że jak do wioski przybędzie stary ork to wybierze on jednego z młodych żeby został jego uczniem i przejoł całą jego wiedza jaką posiadł przez te wszystkie lata. Ork przeszedł między lepiankami, wszystkie młode orków w wieku od 11 do 14 lat stały i patrzyły uważnie, pewnie miały nadzieje ze to one zostaną uczniami jak potocznie nazywano starszych orków "starymi". Wszyscy stali, wszyscy prócz jednego młodego orka który z zapałem pomagał ojcu w jego kuźni. "Stary" wyczuł silną aure i skierował swe kroki w tamtym kierunku. Właściciel kuźni wstał, a jego syn zapytał. -Ojcze czy coś się stało ?. Ojciec milczał lecz pokazał palcem na starego orka który stał obok młodego. Młody ork obejrzał się chciał coś powiedzieć lecz niezdążył , "stary" był pierwszy. -Witaj młody Bleazerze synu kowala Ondarina ,z pewnością wiesz po co przybyłem właśnie tutaj do tej wioski ?. Bleazer milczał przez chwile. -Tak wiem... przybyłeś tutaj żeby wybrać swojego następce. Ojciec chciał skarcić swego syna za to jak się odzywa do "starego" lecz stary ork ciągnął dalej. -Tak Bleazerze i to właśnie ty nim będziesz , emanuje z ciebie silna aura. Bleazer patrzył na orka z niedowierzeniem. -To chyba jakaś pomyłka ja... . -Żadna pomyłka , duchy się niemylą. Bleazer odpowiedział -Jestem zaszczycony... mistrzu. -Mów mi Eghrad. I tak o to mistrz szamanów Eghrad zabrał młodego Bleazera żeby go uczyć sztuki szamańskiej w niedalekich górach. Mijały lata , Bleazer dorósł fizycznie i jak stwierdził jego mistrz duchowo. Pewnego ranka Bleazer obudził się już obok martwego mistrza. Na ciele mistrza niebyło widać żadnych obrażeń cielesnych ale Bleazer wyczuł znikającą już aure magii która była mu nieznana , mimo że aura już znikała to była ona wystarczająco silna żeby szaman mógł ją wyczuć. Zgodnie z obrzędami pogrzebowymi orków Bleazer pochował swojego mistrza w jaskini która była pusta i wyruszył w dalszą podróż. Bleazerowi chodziła po głowie myśl zemsty lecz szybko minęła gdy przypomniały mu się nauki swojego mistrza. Po długiej tułaczce dotarł do wioski w samym środku pustyni , zmęczony,głodny i spragniony Bleazer padł na samym środku targowiska, na początku nikt się nim niezainteresował w ogólnym chaosie jakim panował na bazarze. Przechodzący Troll zauważył leżącego Bleazera. -Te orku , ty żyć ? Bleazer uniósł niewysoko rękę co mogło oznaczać że zyje. -Mon`Ril pomódz mi ja zabrać tego wędrowca do chata. I tak dwa Trolle zaciągnęły Bleazera do swojej chaty gdzie go napoili oraz nakarmili. Bleazer podziękował im i chciał zapłacić lecz Trolle nieprzyjeły srebra które Bleazer im oferował. Bleazer pożegnał Trolli i ruszył w dalszą podróż. Nieopodal oazy którą znalazł całkowicie przypadkowo wyczuł tą samą aure którą wyczuł w dniu zgonu mistrza. Wyjął swoją maczugę z plecaka i poszedł zobaczyć co może emanować taką energią. To co ujrzał zdziwiło go i to bardzo , ujrzał orków w ciemnych szatach odprawiających jakieś rytuały. Zchował maczuge i podszedł do nich , niespodziewał się niczego złego wkońcu to jego pobratymcy orkowie !. Gdy znalazł się w zasięgu wzroku orków , jeden którego wcześniej niewidział wyjoł miecz i ruszył na niego wrzeszcząc. -GIŃ SZAMANIE ! Bleazer niezastanawiając się zrobił unik i patrzył na orka jak by ten zwariował. -Czemu mnie atakujesz ?. Powiedział - Przecież jestem orkiem tak samo jak i ty !. Ork dalej szarżował na Bleazera a ten niewiedząc co robić odskoczył w bok żeby uniknąć ciosu. Miecz przeciwnika natrafił na kamień co w skutku pokruszyło trzon miecza. Bleazer niezastanawiając się dłużej wykorzystał ten moment aby zadać cios. Zebrał w sobie całą energie jaką posiadał i rzucił zaklęcie pioruna. Ork padł na ziemie bez ruchu po uderzeniu pocisku Bleazera. Rytuał został przerwany i orkowie które wykonywały go skierowały swój wzrok na Bleazera , jeden z nich przemówił do niego. -Jesteś bardzo odważny ale i tak samo głupi. Bleazer popatrzył na orka przez chwile i z niedowierzaniem powiedział. -Zaatakował mnie to miałem mu pozwolić żeby mnie zabił ?! I kim ty wogule jesteś magu ? Ork zaśmiał mu się w twarz -Niejestem magiem tylko Warlockiem , wspieranym przez demony. Bleazer znów zebrał w sobie energie na wszelki wypadek gdyby miał się bronić. -Warlock... demony... więc to był rytuał przywołania... -Jesteś bardzo bystry lecz nasze spotkanie jest niestety jedno razowe. Warlocy zaczęli wypowiadać słowa w jakimś dziwnym, nieznamym Bleazerowi języku lecz mógł się domyśleć że są to słowa zaklęcia którym chcą zabić go. Bleazer miał kilka chwil na rzucenie zaklęcia na trzech warlockow, szybko zebrał w sobie reszte energii i rzucił w każdego z nich zaklęciem pioruna. Dwóch orków opadło na ziemie, nieżyli lecz jeden ten który z nim rozmawiał stał dalej, Bleazer niemiał już energii a co za tym idzie stracił dużo siły. Ork wykorzystał to i rzucił się na niego ze sztyletem. Bleazer nie uniknoł tego ciosu i został raniony w ramię. Popadł w szał , wyjął swoją maczugę i uderzył orka w głowę a ten upadł. Szał był na tyle silny że atakował swojego przeciwnika gdy ten już nieżył. Z krwawiącą ręką Bleazer sięgnął po liść i położył go na ranę , działał kojąco lecz żeby rana się zagoiła potrzebował ucisnąć ją i zawiązać czymś żeby mógł dalej wędrować. Wziął sztylet martwego orka i odciął kawałek jego szaty ,obwiązał wokół liścia i zacisnął. Pozbierał kilka rzeczy które według niego mogły nadać się do sprzedania i wyruszył dalej. Po kilku dniach podróżowania dotarł do miejsca nazywanego potocznie "Jamą" (The Den). Spoglądający na młodego szamana podróżni widzieli wysokiego , dobrze zbudowanego i silnego orka. W jego oczach można było ujrzeć pełne opanowanie i spokój ducha. Czekał ... aż ktoś wkońcu poprosi go pomoc... być może wkrótce nadejdzie taki dzień... być może... |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |