|
Post #1
29 Nov 2005, 15:03
Imię: Nillaya
Płeć: Kobieta Wiek: 20 lat Rasa: Elf Profesja: Wojownik Wzrost: 178cm Waga: 50kg Włosy: Niebieskie Oczy: Białe Nillaya to bardzo młoda i zgrabna elfka o skórze fioletowej i długich, pofalowanych niebieskich włosach, które wyglądają jak fale na morzu. Jej delikatne rysy twarzy i lekko zmrużone białe, prawie dymiące oczy sprawiają, że wygląda bardzo niewinnie, ale jednocześnie w jakiś dziwny sposób groźnie. Nillaya z pewnością nie jest delikatna elfką, mimo że pochodzi z rodziny alchemików, jej fascynacją są walki wręcz. Zawsze chętnie brała udział w polowaniach, kiedy pewnego razu podczas jednego z takich polowań wraz z kilkoma towarzyszami zapuścili się w głąb puszczy zostali zaatakowani przez wielką, wygłodniałą, nieznaną im bestię. Nillaya dzięki swojemu sprytowi odciągnęła uwagę bestii a w tym czasie jej przyjaciele zastawili pułapkę. Jednak nie wszystko poszło po ich myśli, bestia okazała się twardsza niż przypuszczali, walka była trudna, kilku z jej kompanów straciło życie jednak Nillaya zachowała zimną krew, jako że pochodziła z rodziny alchemików wiedziała, w jaki sposób przygotować mocną truciznę. Znalazła potrzebne jej składniki i rozlała truciznę na jednego z zabitych. Kiedy bestia pożarła jego szczątki po kilku minutach padła. Kiedy po ciężkiej wyprawie wrócili cali do domu Nillaya została uznana za bohaterkę a miała dopiero 16 lat. To wydarzenie jeszcze bardziej pobudziło w niej chęć poznania świata. Kiedy dorosła i znudziło się jej proste życie zbieracza ziół, postanawia opuścić swoją rodzinną wioskę, za zarobione pieniądze kupuje sobie ekwipunek i wyrusza w dziki nieznany jej świat w poszukiwaniu przygód. ...I tak oto pewna siebie młoda elfka wyruszyła w podróż, nie spodziewając się, jakie niebezpieczeństwa na nią czyhają. Podczas swej wyprawy spotkała wielu ciekawych, ale i dziwnych ludzi, jednym z nich był pewien starego mędrzec, który powiedział jej, że stanie się coś bardzo złego, coś, co odmieni jej życie jednak Nillaya zignorowała to ostrzeżenie. Inną osobą, jaką spotkała na swojej drodze był legendarny, zapomniany przez wielu ludzi wojownik Cyrusa, który, jako że od wielu lat nie miał żadnego gościa, bardzo ucieszył się z wizyty a w zamian za to, że Nillaya spędziła z nim trochę czasu i wysłuchała jego opowieści, postanowił nieco podszkolić jej umiejętności we władaniu mieczem. Jednak jej podróż to nie tylko rozmowa z ciekawymi ludźmi. Elfka stoczyła wiele walk z różnymi potworami, pewnego razu omal nie straciła życia, kiedy podczas walki, z Venom Spiderem została przez niego ugryziona i zatruta jadem. I po raz kolejny przydała jej się znajomość alchemii, i sporządzenie odpowiedniego antidotum nie stanowiło dla niej problemu. Kiedy już zwiedziła spory kawałek świata zaczęła tęsknić za domem i rodziną, wiec postanowiła wrócić... Jednak, kiedy dotarła do swojej wioski jej oczom ukazał się przerażający widok, cała wioska była zrujnowana a mieszkańcy zabici, jedyną osobą, która przeżyła najazd był Wódz wioski, który powiedział jej, że to nie umarli są odpowiedzialni za masakrę wioski, a na ich czele stał tajemniczy czarnoksiężnik. Nillaya czuje się odpowiedzialna za całą sytuacja, dręczą ja wyrzuty sumienna, że opuściła swoją wioskę a powinna jej bronić, i gdyby tu w tedy była, to wszystko by się nie wydarzyło. Nillaya przysięga sobie, że pomści swoją rodzinę i przyjaciół. Po chwili koło niej pojawia się dziwny portal, z którego wyłoniła się zakapturzona postać... - Witaj Nillayo! - Kim jesteś? - To nie jest w tej chwili ważne. Musisz mnie wysłuchać. - Mów, kim jesteś i skąd znasz moje imię! Tajemnicza postać milczy... - Spytałam, kim jesteś! Zakapturzona postać ściąga kaptur, a jej oczom okazuje się znajoma twarz. - Ty, ty.... Ty jesteś tym dziwnym starcem, którego spotkałam w Narrut! - Zgadza się... - ... Dlaczego nie powiedziałeś mi, co się stanie! - Uspokój się! Musisz mnie wysłuchać... Niestety nie widziałem, co dokładnie się wydarzy. Od pewnego czasu zaczęły dziać się dziwne rzeczy. - Jakie rzeczy... - ... Nie przerywaj. Na północy kontynentu, łagodne dotąd zwierzęta zaczęły atakować ludzi. Ludzie zapadali na dziwne choroby, co gorsza ludzie, którzy na nią umierają po niedługim czasie wracają do życia, niestety już jako zgłodniałe krwi zombie. - Z pewnością to jakaś zaraza... - ... Nie, podobne zdarzenia miały już kiedyś miejsce, było to 1000 lat temu. Wszyscy ludzie myśleli podobnie, jednak jak się potem okazało bardzo się mylili. Z czasem armia nie umarłych opanowała połowę kontynentu, a na niebie pojawiły się smoki. Wszystkim tym zdarzeniom winny był okrutny czarnoksiężnik Marrus, o którym niestety nie wiele wiadomo. Z wyjątkiem tego, że chciał zniszczyć świat. - I co się stało... - Ludzie, elfy, krasnoludy, zjednoczyli siły i stoczyli największą bitwę, jaką kiedykolwiek widział ten świat, jednak siły wroga były zbyt potęrzne i z minuty na minutę wojska przymierza słabły. Jednak znikąd pojawił się tajemniczy mag, i podczas walki pokonał, Marrusa i - przy pomocy magicznego miecza - zaklął jego duszę w kamieniu, po czym natychmiast zniknął. Kiedy Marrus został pokonany jego moc prysła, armia nie umarłych w mgnieniu oka przestała istnieć, a zwierzęta się uspokoiły. Ludzie postanowili ukryć kamień na lodowcu, aby Marrus nigdy nie powrócił. - I.... - Kamienia tam niema. - Co?! - Kamień zniknął. Obawiam się, że pewien szczep Orków, przywrócił je go do życia. Narazie jego siła jest mała, jednak nie mam pojęcia gdzie on się znajduję. - I dlaczego mi to mówisz? - Gdyż musisz udać się do Kalimdoru, i poszukać tajemniczego miecza, od którego zginął Marrus. - Dlaczego ja?! - Dowiesz się w odpowiednim czasie... A teraz ruszaj, w porcie Sadim będzie na ciebie czekał statek, który zabierze cię do Teldrassil. Ja musze powiadomić innych ludzi... ... Po czym natychmiast zniknął. - Ale.... Nieco zmieszana i zdezorientowana Nillaya, postanawia wyruszyć w drogę, nie spodziewając się, co ją czeka, i jak wielką rolę ma odegrać... |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |