📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Darkestrah, krasnolud - łowca
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
zoe
Post #1 29 Nov 2005, 17:11
Wzrost: 147cm
Waga: 91 kg
Włosy: miedziane, długie
Zarost: bujny
Oczy: szare
Spojrzenie: wrogie, pełne mizantropii
Karnacja: jasna


Darkestrah wychował się w chacie pośród lasów Thuringii, gdzie jego rodzina była jedyną w okolicy. Jego ojciec Vugnar, był myśliwym słynącym w cały okręgu z nieprzeciętnych umiejętności łowieckich i doskonałego podejścia do zwierząt. Matka natomiast była fenomenalną krawcową, jej wyroby były pierwszorzędne.
Już od wczesnych lat Darkestrah podążał za swym ojcem towarzysząc mu podczas niezliczonych wypraw i polowań. Był pilnym uczniem, wzbudzającym podziw w oczach rodziców. Wykazywał się szczególnym talentem łowieckim, znakomicie tropił i polował, potrafił oprządzić swój
łup - wygarbować skórę, a nawet wykonać z niej odzienie. Swych przyjaciół odnajdywał wśród miejscowej fauny. Tak minęło jego dzieciństwo. Darkestrah był już na tyle dorosły aby polować samodzielnie, podczas jednego z takich polowań natrafił na obozowisko , na niesczęście jednak nie udało mu się oddalić z pechowego miejsca w porę. Został dostrzeżony.
Podczas próby ucieczki został ciężko ranny i pozostawiony na pastwę losu. Krwawił straszliwie, pełen czarnych myśli, przepełniała go gorycz, nienawiść do ludzi i wszystkiego co ludzkie. Pytał sam siebie - dlaczego go skrzywdzono ? Chciał jedynie oddalić się, zająć swoimi sprawami a mimo to ruszył za nim pościg. Zadręczał się tymi myślami do czas aż stracił przytmość. Nieświadom tego co się dzieje w około odnosił wrażenie że krząta się wokół niego jakiś wielki zwierz. Mijały minuty, może godziny. Stracił zupełnie poczucie czasu.
Gdy w końcu odzyskał świadomość, stwierdził że znajduje się w gawrze, po chwili poczuł również żę jego ranę na skroni coś liże. Dopiero wtedy przypomniało mu się jak do tego doszło. Otworzył oczy i ujarzał swego opiekuna, był to niedźwiedź, a raczej niedźwiedzica.
Wdzięczność.. Wdzięczność.. Wdzięczność. Był pełen wdzięcznośći dla tej bestii, bestii która mogła zabić go jednym uderzeniem łapy a zrobiła coś zupełnie przeciwnego. Jeszcze przez kilka kolejnych dni tracił i odzyskiwał na przemian przytomność, cały czas pod opieką swej wybawicielki. Niedźwiedzica ogrzewała go wlasnym ciałem, przynosiła mu przeróżne owoce i zioła, nakłaniając go do spożycia czułymi szturchańcami. Darkestrah wkońcu odzyskał dawne siły i czuł, że odnalazł bratnią duszę, czuł także że czas wracać - rodzina się martwi. Dobrze mu było tutaj, zdala od codziennych trosk. Ogarniały go sprzeczne myśli - wrócić? Zostać? Za wszelką cenę nie chciał rozstawać się z Nakilą, bo tak właśnie nazwał niedźwiedzia. Postanowił pozostać w tej oklicy jeszcze kilka dni. Zwiedzał okolicę, podziwiał niezmierne bogactwo tutejszej przyrody a Nakila dotrzymywała mu towarzystwa.
Czas mijał szybko a nietypowa przyjaźń kwitła. Czas jednak naglił, rodzice napewno się zamartwiają. Postanowił wracać. W drodze powrotnej podążała za nim Nakila, dopiero teraz zdał sboię sprawę jak daleko jest od domu, ale myśl że towarzyszy mu niedźwiedzica dodawała mu sił i otuchy. Po 5 dniach wędrówki dotarł do granic leśnych terenów Thuringii. Już niemal czuł w swych nozdrzach zapach domostwa. Jeszcze kilka godzin - pomyślał, zmrok jednak już był blisko postanowił przenocować i dotrzeć do domu o świcie, tak też zrobił, wtulony w futrzysko Nakili zasnął. Ponownie w drogę wyruszyli jeszcze gdy było ciemno. To co zastał w miejscu gdzie powinna stać jego chata wytrąciło go z równowagi. Czarne zgliszcza na tle szarzejęcego poranka. Miejscami żarzyły się jeszcze pozostałości domostwa, doszedł do wniosku że to dzieło tych samych łotrów którzy go nieomal uśmiercili. Czara goryczy się przebrała, postanowił ruszyć ich tropem i dokonać krwawej zemsty. Nie mogli być daleko.
Pościg trwał zaledwie kilka godzin, pod wieczór zlokalizował ich obozowisko. Noc była blisko, a ich było czterech więc zaplanował, że wymorduje ich podczas snu. Z napięciem oczekiwał nadejścia zmroku. Po zapadnięciu ciemności odczekał jeszcze jakieś dwie, może trzy godziny i ruszył z Nakilą przy boku aby wymierzyć sprawiedliwość. Pierwszemu poderżnął gardło, w tym czasie niedźwiedzica rozerwała krtań kolejnego, ten jednak nie zgasł odrazu, próbował krzyczeć, charczał jak zarzynana świnia czym obudził pozostałych dwóch, jeden z nich sięgnął po strzelbę i wymierzył w krasnoluda. Niedźwiedzica ruszyła na niego z furią, chwyciła paszczą za łeb, ułamek sekundy później rozgrzmiał huk wystrzału, Nakila padła wraz z obiektem swego ataku, gruchocząc mu w tym momencie czaszkę. Darkestrah oraz czwarty zbój stali bez ruchu. Darkestrah zszkowany kolejną bolesną stratą, łotr przerażony nagłym atakiem, wpatrywał się w krasnoluda próbojąc odczytać z jego oczu co zamierza. Darkestrah nietrzymał swej ofiary zbyt długo w tej niepowności, wyciągnął topór zza pasa, wziął zamach i uderzył.
Uderzył zdecydowanie, z całej siły, prosto w czoło złoczyńcy. Jego głowa zostałą dosłownie rozpłatana, krew trysła na na twarz krasnoluda, dopiero wtedy poczuł się spełniony, zemsta została dokonana, ale iacta es. Jego satysfkacja szybko jednak wygasła, straciła wartość wobec poniesionych strat. Po raz kolejny doszedł do wniosku, że całe zło rodzi się z ludzi, ludzie są źli, on też jest zły. Raz na zawsze postanowił zerwać swe stosunki z ludzkim światem, odizolować się. Postanowił wyryszyć w świat, jak najdalsze, jak najdziksze miejsce. Ruszył odrazu, jego tułaczka trwała kilka lat, przez te kilka lat unikał ludzi i wszystkiego co ludzkie, dziczał. Wędrówka taka zmęczyła go, postanowił osiąść gdzieś, może na kilka tygodni, a może na stałe. Pewnego dnia stanął u Mrocznych Wrót, wtedy pomyślał że to może być miejsce w którym pragnie szukać spokoju ducha. Nieświadom tego co go tutaj czeka.

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026