|
Post #1
29 Nov 2005, 20:06
Imię: Diego
Rasa: Troll Szczep: Berskerkerzy Płeć: Mężczyzna Profesja: Łowca Wiek: najstarsi mędrcy nie znają dnia jego urodzin Wzrost: 6 łokci i dwa groty Waga: 98kg wraz z nierozłączną dzidą Włosy: Włosy kruczo czarne, ozdobione czaszkami Oczy: fioletowe o niezwykle małych źrenicach Dzieje i historia Diego: Minęło wiele lat od dnia, kiedy Archimonde wraz z Płonącym Legionem poległ pod górą Hyjal. Od tego czasu drogi sprzymierzeńców rozeszły się. Druid Furion Storamage i Tyrande Whsiperwind wraz z resztkami nocnych elfów wrócili w cień lasu Ashenvale. Niedobitki Ludzi pod przywództwem czarodziejki Jainy osiadły na wschodnim wybrzeżu Pustkowia. Horda orków pod przywództwem Thralla również zamieszkała na puskowiu Kalimdoru i tam postanowiła rozbudowac i ochronić swój młody naród-Durator. Trolle, Orkowie, Taureny oraz inne mistyczne stowrzenia, współracowały ze sobą w celu jak najszybszej rozbudowy własnego imperium.Pewnego dnia zaufany szaman Thralla, niejaki Don Khur (niezwykle rozwinięty intelektualnie Kobold) potrzebował kilku śmiałków, którzy mieli zdobyć księgę arcymaga Regisa. Miała ona pomóc taurenśkim druidom i szamanom stworzyć czar, który za pomocą eterycznej bariery ochroni ich naród przed najeźdzcami. Sam Thrall wybrał grupę niezwykle silnych, odważnych, ale również wiernch władcy wybrańców. Byli to: -szaman Tauren Dreama (znany z niezwykle skutecznych eliksirów i śmiertelnych błyskawic), -Ork Kerios (słynny wojownik oraz kowal, mistrz władania toporem oraz zachęcających do boju okrzyków i pieśni) -Centaur Preat (magik oraz zaufany medyk naszego wodza, niestety tylko tyle o nim wiadomo) -Ja: wierny swemu władcy Troll Diego. (uważny za wyśmienitego łowcę o doskonałym wzroku) Czy to, co słyszałem o mnie jest prawdą? Tego nie wiem, ale zamierzam to sprawdzić podczas tej wyprawy. Wyruszuliśmy na swych wiernych wierzchowcach. Oniemieliśmy z wrażenia, gdy zobaczylismy Taurena Deama na olbrzymiej bestji kodo. Z letargu otrząsnął mnie krzyk Keriosa. Dosiedliśmy nasze środki transportu i wyruszyliśmy w drogę. Ścieżka, którą mieliśmy podążać była ledwo widoczna. W tym momencie zrozumiałem do czego byłem potrzebny. Prowadzić ich do celu. A celem naszej wyprawy była ukryta jaskinia ,w której prawdopodobnie była przechowywana księga. Podróż mijała nam bez większych przeszkód. Kilka krótkich starć z leśnymi bestami, przeprawa z oddziałami partyzanckimi elfów (tak zwanymi wiewiórkami) oraz spotkanie z gnomami. Ci ostatni uciekli na widok bestji kodo Dreama. Kilka dni pózniej zaczęliśmy się zbliżać do celu. Można to było poznać po magicznym zapachu, który panował w powietrzu oraz gejzerach many, które wybuchały tu i ówdzie. Minęła kolejna cicha noc. Za cicha! Czułem, że się coś czai, ale dlaczego nie atakuje w najbardziej korzystny dla niej czas, czyli w mroku?! Dowiedziałem się z o wschodzie słońca. Ranną wartę pełnił centaur Preat. Ze snu obudził nas przeraźliwy krzyk i jęk. Przy gasnącym już ognisku zauważyliśmy umierącego Preata. Chcięliśmy jemu pomóc, ale nie udało się. Stanął przed nami, wysoki na 21 łokci, demon znany nam tylko z opowięści ojców. Legenda mówiła, że w dzień nabiera siły a światło powoduje, że jego skóra jest odponiejsza na ataki. Teraz mieliśmy okazję stanąć z nim w szranki. Walka zaczęła się w mgnieniu oka. Nie sparaliżowany strachem Kerios, rzucił się z mordem w oczach na przeciwnika. Od razu za jego toporem poleciała błyskawica Taurena. Ugodzony dwukrotnie w pierś, demon nawet nie przyspieszył oddechu. Ja nie atakowałem, szukałem jakiegoś czułego punktu w tej potwornej bestii. Kompani atakowali zawzięcie przez cały czas, unikając ciosów demona. A ja się wciąż przygładałem i wreszcie pojołem. Skoro słonće daje mu odporność, to trzeba atakować w miejce, gdzie nie dociera światło. A tym miejscem były jego plecy, ponieważ ciegle stał przodem do słońca. Szbyko powiadomiłem o tym kompanów, którzy idealnie odciągnęli jego uwagę. Po pięciu sekundach demon niemal przygniótł Keriosa. Bestia padła trupem z włocznią między łopatkami. Szcześliwi z wyczynu i z tego, że bedziemy mieli o czym opowiadać synom, ruszyliśmy w dalszą drogę. W południe byliśmy już u Mrocznych Wrót jaskini. Teraz zostało przed nami największe wyzwanie, dostać się za bramę. Ale to, czy nam się uda, czy nie, zależy jedynie od Wielkiego Administratora Arcymaga Regisa... |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |