📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Melven - Druid
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 29 Nov 2005, 21:30
Imię: Melven
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Nocny Elf
Profesja: Druid
Wzrost: 178cm
Waga: 70kg
Włosy: Długie, kruczoczarne
Oczy: Niebieskie

Melven to bardzo młody i średnio zbudowany elf o skórze ciemno niebieskiej i długich, pofalowanych kruczoczarnych włosach, które wyglądają jak piękne zdobione frędzle. Jego ostre rysy twarzy z blizną na czole, która ciągnie się od prawego łuku brwiowego do środka czoła. Jego lekko zmrużone niebieskie, świecące niczym blask księżyca na tafli wody oczy sprawiają, że wygląda bardzo zagadkowo, ale jednocześnie widać jego przyjazne nastawienie.


==================


Droga ciągnęła się między wzgórzami, przecinając je wpół jak brzydka blizna. Dookoła lasy, zielone i rozświergotane leśnym ptactwem, wyglądały zwodniczo bezpiecznie i sielankowo. Wiedział coś o tym. Szedł tą drogą już od wielu tygodni i zdążył poznać las. Za naiwną wiarę w jego bezpieczeństwo zapłacił już kilkoma bliznami które dołączyły do wielu poprzednich. Nie miał nadziei na dotarcie do celu, lecz za późno było by się cofnąć, przeszedł już ponad połowę drogi dzielącej jej do Nagrody. Więc zmierzała dalej...

***

Melven wyszedł z chaty druida wściekły. Ten staruch nie chciał przyjąć do wiadomości że Jasna Strona zmieniła się od czasu gdy on ją poznawał . Zaskorupiały w swych poglądach , bał się że ktoś może zarzucić mu niewiedzę, więc nie przyjmował do wiadomości tego że Moce były niespokojne . Przecież nawet zielarka mówi że zwierzęta są niespokojne. Odkąd Bractwo przysłało ją na praktykę do tej wsi, miała problemy ze staruchem. Tej magii nie wolno tu używać… Ośmieszał go na każdym kroku. Dlaczego Bractwo wysłało go, najlepszego adepta, a praktykę do tego ... Och, miał dosyć. Najchętniej spuścił by Płomień na tego starucha. Wyobrażenie podskakującego na chudych nogach i błagającego go o litość druida przyniosło jemu częściową ulgę . Jeszcze dwa lata musiał spędzić z druidem , który oficjalnie miał go wprowadzać w magię praktyczną i zachowanie równowagi a praktycznie zmuszał go do prania , gotowania i zbierania ziół . W ciągu ostatniego pół roku nauczył się mniej niż w miesiąc pobytu w Akademii .
Wszedł do sypiącej się chaty , którą szumnie nazywano chatą adepta . Ściany trzymały się chyba tylko z przyzwyczajenia , a dach musiał uszczelniać przed każdym większym deszczem. Na stole porozrzucane były księgi , retorty i odczynniki nad którymi praca była niego jedynym zajęciem od dnia przyjazdu . Raz z nudów próbował przywołać demona Agoth’a , który podobno miał informować Magów co dzieje się po drugiej stronie Mocy , ale druid , który nie wiadomo jaki cudem dowiedział się o tym , jednym machnięciem ręki posłał formującego się demona w otchłań , a drugim rzucił jego pod ścianę . Na samo wspomnienie o tym przeszedł go dreszcz. Nie był tak upokorzony od dnia w którym przez głupi błąd zamiast zaklęcia czystości , wywołał w chlewie burzę z piorunami . Mało brakowało aby go wydalono z Bractwa . Musiał się komuś wyżalić .
Podszedł do zwierciadła które zapewniało mu stały kontakt z siedzibą Bractwa i skoncentrował się na Aranie , jego przewodniku . Lustro zmętniał i obraz zaczął falować . Swoją drogą ta Aranie jest całkiem ładna , słyszał wiele historii na temat jej przygód z co ładniejszymi adeptami . Na początku , w swej naiwności myślał że Aranie zwracając na nią uwagę jest zakochana do szaleństwa , lecz okazało się że było to typowe zainteresowanie nowym adeptem . Spojrzał na lustro .
Na kryształowej powierzchni , zamiast jak zwykle zagraconego biurka i Aranie w fotelu zobaczył Drogę . Nie jakąś tam zwykłą drogę , ale Drogę . Drogę na wzgórza Mocy , tam gdzie obydwie strony mocy stawały się jednym . Według legendy , gdzieś na wzgórzach był ołtarz który postawili jeszcze Przedwieczni , przy którym ten który tam dotarł , dostawał Dar . Jak sięga ludzka historia , tylko trzy osoby dotarły tam i zostały obdarowane . To Przedwieczni decydowali o tym co to za dar .
Jednemu z wędrowców dano dar powrotu do domu . Gdziekolwiek by nie był , nie mógł zabłądzić w drodze do domu . Drugim wędrowcem był Eoin , założyciel Bractwa . Dano mu dar wskrzeszenia Mocy i nauczania jej . Na temat trzeciego wędrowcy milczały kroniki . Wiadomo było tylko że dotarł do ołtarza Przedwiecznych i że otrzymał Dar . Tylko nikt nie wiedział co to za dar i co stało się z wędrowcem .
Sama Droga była ukryta , Mogła kryć się w każdej drodze , trakcie , ścieżce . Tylko ten który ponad życie pragnął złożyć ofiarę przedwiecznym mógł dostać się na drogę . Po prostu pewnego dnia normalna droga nagle zamieniała się pod jego nogami w twardy , czerwono połyskujący trakt . Melven w zdumieniu przyglądała się Drodze . Dlaczego zamiast Aranie - Droga ?
Nagle zauważył na Drodze wśród wzgórz samotną postać. Lustro , jakby odgadując jego życzenie , powiększyło postać . Zobaczył wysokiego , blond mężczyznę z mieczem na plecach . Długie włosy związane miał w warkocz sięgający daleko za łopatki , twarz zmęczoną i brudną .
-Więc znów ktoś dostał się na drogę - usłyszał za sobą głos druida . Skąd ten staruch wiedział o wszystkim co robił!
- Robisz takie zamieszanie w Mocy że ślepiec by do ciebie trafił - Na dodatek miał czelność czytać w jej myślach . Odwrócił się aby mu znów powiedzieć co o nim sądzi , lecz język stanął jemu kołkiem . Stał przed nim druid , lecz jakże zmieniony . Poorana zmarszczkami twarz wygładziła się , zwykle buro - żółte kłaki zamieniły się w śnieżnobiałe włosy a brudną i poplamioną kwasami i sosami koszulę zastąpiła biała , haftowana w Znaki
- Na co się gapisz - Na dźwięk znajomego głosu powróciła mu pewność siebie ale zanim zdążył się odezwać druid znów mu przerwał
- Szykuj się do drogi . Musimy iść za nim .
- Za nim . Na Drogę ? Jak tam niby mamy trafić ?
- Nie dramatyzuj - przerwał mu - Nadszedł czas na prawdziwą naukę , której nie uzyskasz na Akademii . Co dzień modliłem się żeby to nie stało się gdy ty będziesz moim uczniem ale trudno . Widać taka wola Przedwiecznych ... Zbierz swoje rzeczy i przygotuj się do długiej wędrówki . Jak będziesz miał szczęście to przeżyjesz . Masz mało czasu . Jak skończysz przyjdź z ekwipunkiem do mnie . Zobaczymy co tam napakujesz .Wyszedł .
Wciąż nie mógł wyjść ze zdumienia nad przemianą druida . Wykąpał się czy co ? Spojrzała na lustro . Obraz drogi zniknął i widział w nim już tylko swoją postać . Wyruszać na Drogę ?! Ten staruch oszalał . Tak , na pewno , a jedną z oznak jego niewątpliwego szaleństwa była ta jego przemiana . Oszalał na starość .
-BIEGIEM , MŁOZDIANINIE – rozległ się ryk w jego głowie . Zanim zdążył pozbierać się z polepy pomyślała jeszcze skąd ten staruch zna takie sztuczki...

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026