|
Post #1
02 Dec 2005, 15:48
Imię: Nuzifax
Płeć: Mężczyzna Rasa: Człowiek Wzrost: 185 cm Waga: 80 kg Włosy: Czarne Wiek: 25 lat Sposoby walki: Dystans, oraz pełne zwarcie Ulubione bronie: Kusza oraz sztylet Charakter: Neutralny Specjalizacja: Łotrzyk Zachowanie: Spokojny i opanowany. Chwilami porywczy, jednakże w walce skoncentrowany i uważny. Opis wyglądu zewnętrznego: Spoglądasz na młodego szczupłego, choć wysokiego człowieka o bojowym spojrzeniu. Jego węglowo czarne włosy są niezadbane, opadają na jego ramiona i twarz. Jego niebiesko świecące oczy krążą i badają wszystko i wszystkich dookoła. Na jego twarzy zawsze widnieje złośliwy, szyderczy uśmieszek. Porusza się zwinnie niczym skradająca się puma na swoją ofiarę. Historia postaci: Jest rok 4856 zgodnie z kalendarzem gwardii imperialnej. Dominująca rasą są ludzie, którzy dzięki wytrzymałości i rozumowi przetrwali miliony lat od powstania świata. Rozwój techniki stał się zagrożeniem dla jej twórców. Wojna trwająca miedzy dwoma wielkimi mocarstwami zniszczyła wiele cywilizacji oraz kultur. Imperium ziemskie wraz z koalicją układu słonecznego opracowało projekt na celu, którego było zapobiegnięcie tym wszystkim nieszczęściom, czyli powstrzymanie wojny przed jej początkiem. W tym celu została powołana specjalna grupa OMEGA. Do tej grupy należałem między innymi ja. Było nas sześciu. Każdy był szkolony w innej dziedzinie oraz miał inne zadanie do wykonania po skoku. Ja byłem szkolony na szpiega/zabójcę. Moim zadaniem było zabicie Gigola- głównego dowódcy wrogich sił zbrojnych. Byłem szkolony w sztuce skradania się, cichego zabijania oraz wykradania ściśle tajnych informacji. Specjalnie zmodyfikowane oczy pomagały mi lepiej widzieć w ciemnościach, a niesamowity słuch słyszeć niebezpieczeństwa, których nie da się dostrzec. Niestety opracowano jedynie prototyp urządzenia pozwalającego podróżować w czasie. Wrogie siły wkraczały do naszej galaktyki, więc zebrano ludzi i „dokonano” skoku do roku 1854 (5 lat przed początkiem wielkiej wojny). Niestety to był tylko prototyp, więc nawalił… Zostaliśmy cofnięci kilka set milionów lat wstecz albo przerzuciło nas do świata równoległego, którego nieznany. Dokładnie nie wiem… Po przebudzeniu w nowej rzeczywistości szukaliśmy wrogiej cywilizacji, aby wykonać zadania. Niestety spotkaliśmy na swojej drodze zamiast normalnych ludzi jakieś duże włochate zielone stworzenia. Rzuciły się one na nas z żądzą krwi w oczach. Więc zaczęliśmy uciekać po pewnym czasie dogoniły naszą grupę w lesie. Wszyscy moi ziomkowie zginęli. Mi jako jedynemu udało się uciec, podczas gdy te zielone stwory były zajęte pożeraniem moich towarzyszy. Następne kilka miesięcy błąkałem się po tym z pozoru spokojnym, lecz niebezpiecznym lesie. Wszędzie czaiły się niebezpieczeństwa. Dzięki odrobinie szczęścia Natrafiłem na kolejne niezwykłe istoty, lecz tym razem były one przyjaźnie nastawione. Były to wysokie, kształtem przypominające ludzi istoty. Po kilku dniach stałem się członkiem tej grupy i nauczyłem się ich języka. Wtedy dowiedziałem się, że te zielone istoty, co zabiły moich towarzyszy to byli orkowie. Kolejna cywilizacja to były elfy, które się mną zaopiekowały. Zamieszkałem w elfiej wiosce, aż do czasu, gdy znów przyszło mi uciekać. Wioska, w której mieszkałem została zaatakowana przez hordy nieumarłych. Znając jako tako świat, w którym się znalazłem postanowiłem uciec do ostatniego miasta ludzi, gdzie zamieszkałem na stałe i pracuje jako najemnik. Pod okiem sprawnych elfich łowców nauczyłem się polować i oprawiać zwierzynę. Tak, więc bez celu żyję z dnia na dzień zaspakajając swoje podstawowe potrzeby. |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |