|
Post #1
05 Dec 2005, 22:02
Imię: Quagord
Płeć: Meżczyzna Wiek: 120 lat Rasa: Elf Profesja: Łowca Wzrost: 198 cm Waga: 99 KG Włosy: Niebieskie Skóra: Szara Głeboki las, gdzieś pomiędzy Varrins a Veraans. - On tu jest... czuję to. - Co? O czym Ty mówisz? - Quagord... On tu jest, obserwuje nas. - Quagord? A kto to taki... - Łowca głów... Poluje na nas. - Ha! A kto ośmieliłby się nas zaatakować?! Z oddali słychać krzyki. - Co to było?! - Kragon i Timor nie żyją! - Co, co się stało? - Nie wiem, szedłem sobie spokojnie aż tu nagle usłyszałem krzyk. Kiedy się odwróciłem zauważyłem dwa trupy leżące na ziemi to byli Kragon i Timor, oraz sylwetkę wielkiego człowieka znikającą w cieniu. - To nie człowiek, to mroczny elf! - Mroczny Elf?!. Podobno oni potrafią znikać w cieniu. - Tak to prawda a Quagord jest w tym najlepszy. - Co?! Kim w ogóle jest ten cały Quagord? - Tak naprawdę to nikt nie wie skąd pochodzi, pewnego razu przypłyną na statku do Varrins, jednak został wtrącony do więzienia za podróżowanie bez paszportu. Odsiedział po roku. Swoją wolności wygrał w turnieju organizowanym przez psychopatycznego naczelnika więzienia. - Jakim znowu turnieju? - Naczelnik co roku organizuje specjalny turniej: "Bieg po wolność". Wszyscy więźniowie którzy dotrą do mety zostają wypuszczeni z więzienia. W czasie turnieju obowiązuje tylko jedna zasada: "Nie ma żadnych zasad!". Pięciu których dotrze do mety wygrywa. Quagord dzięki swojej niezwykłej zwinności, umiejętności znikania w cieniu i rozbrajaniu pułapek nie miał większych problemów z ukończeniem turnieju. A potrzeba wam wiedzieć, że turniej ten to mordercza przeprawa, do przebycia jest ogromna odległość. Turniej zaczyna się w lochach więzienia, a kończy aż w Derindam. - Chwila...! - Cholera! Gdzie jest Vedrin! - Znajdźcie go! Po krótkiej chwili... - Hej! Tu jest... - Żyje... - ...Nie wydaje mi się. - Co?! jak to możliwe, że nikt z nas nic nie usłyszał! Ten gnój to jest chyba jakiś duch! - Lepiej się pośpieszmy, zanim wszyscy zginiemy! - Durin opowiadaj dalej. Co stało się później. - Tak jak mówiłem, Quagord bez większych problemów wygrał turniej, po drodze stoczył wiele walk z różnymi potworami, podobno zabił nawet Fire Demona!. Jednak potwory nie były jego jedynym zmartwieniem. Inni więźniowie byli znacznie groźniejsi i lepiej wyszkoleni, a chęć wyjścia na wolność wyzwalała w nich wielką agresję jednak i oni nie byli zbyt wielkim wyzwaniem dla niego a Quagord wyszedł z tego bez większego szwanku, wykańczał wszystkich nim zdążyli się nawet zorientować!. - I co było potem. Tylko on przeżył. - Nie. Udało się to jeszcze kilku innym więźniom. - A co stało się z Quagord'giem. - Wyruszył w podróż, aż pewnego razu trafił do Veraans gdzie zainteresował się nagrodą wyznaczoną za Zarrana! - To on zabił Zarrana!? - Tak... - Tego ZARRANA?! - Dokładnie... - Ale jak tego dokonał, przecież Zarran to najlepszy i najpotężniejszy wojownik w całym Tarrinis!. - Porostu, przebił mu łeb strzałą. Dookoła rozlega się dziwny dźwięk... Nagle strzała z prędkością wiatru przebija głowę jednego z rozbójników. - Pięknie! Teraz zostało nas tylko trzech. On nas pozabija. Dlaczego nas nie uprzedziłeś!! - Nie martw się, nic nam nie będzie. Ja się nim zajmę. - Ty! Chcesz walczyć z duchem! - To nie żadne duch tylko zwykły elf! Kolejna rozbójnik zsuwa się na ziemię trafiony strzałą prosto w serce. - Kur**! Durin! Zrób coś! Nagle z cienia wyskakuje potężna istota, w mgnieniu oka zabija nożem kolejnego rozbójnika i natychmiast znika w cieniu. Dookoła rozlega się dziwny, przerażający szept TERAZ TWOJA KOLEJ!. Wokół zaczyna wiać zimny wiatr, drzewa wydają się wydawać dźwięki, po chwili zapada cisza, ciało Durina z poderżniętym gardłem bezwładnie opada na ziemię. - Wygląda na to że tutaj skończyłem, wracam po nagrodę i ruszam do Kalimdoru... |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |