📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Danur, krasnolud (2 postać)
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 06 Dec 2005, 18:09
PŁEĆ - mężczyzna
IMIE – Danur (nadane przez towarzyszy)
KLOR WLOSÓW - czarne
WZROST – 154cm
WAGA – 98kg
WIEK - nieznany
KLASA – wojownik

Opis postaci: Barczysty krasnolud o ciemnej karnacji. Ma czarne owłosienie na całym ciele. Nie jest znany. Wygląda na zagubionego w tym świcie, ale stara się zaaklimatyzować. Nie boi się ryzyka bo wie że nie ma nic do stracenia.

Historia postaci: Amnezja. Nie wie gdzie jest. Skąd się tu wziął. Nie wie kim jest. Nie wie nawet jak wygląda. Rozgląda się. Widzi piękny, śnieżny świat, ale to piękno go przeraża. Stara się wyszukać jakiś śladów świadczących o tym jak się tutaj znalazł. Nie wie co ma robić. Gdzie się udać. Tyle pytań! Żadnej odpowiedzi. Czuje, że jest tu obcy, inny, zapomniany. Nie jest częścią „tego czegoś”; świata, krainy, wszechświata?
A może? Nie! Nie może być! Tak być nie może! Ale jak być nie może? Co być nie może?
-Uspokój się! – myśli – wszystko będzie dobrze.
Tętno zwolniło, oddech się „uspokoił”. A może to sen? Uszczypnął się raz, drugi, trzeci. Nic oprócz bólu. Zamyka oczy, próbuje sobie przypomnieć co się stało. Nie widzi nic oprócz krwawej mgły. Strach go ogarnął.
- Nie mogę się poddać! Ktoś tu musi być z kim można porozmawiać, poprosić o pomoc!
Rozgląda się po raz kolejny. Zauważa dziwne stworzenia przechodzące obok niego, nie zwracają na niego uwagi. Przecież wcześniej ich nie było.
Czuje głód, nie wie jak to się dzieje, ale wyciąga z plecaka kawałek upieczonego mięsa. On tego nie zrobił. Coś nim kierowało, albo ktoś. Jakaś nieprzenikniona i wszechwładna moc. Wstaje. Czuje, że nie on kieruje swoim ciałem. Ma wrażenie że jest marionetką. Czyjąś zabawką. Idzie do pobliskiego jeziorka. Spogląda. Na tafli cudnej wody odbija się jego twarz. Długa czarna broda, czarne wąsy, czarne włosy. Przerażona twarz. Spogląda na dłonie, na ramiona, na nogi, na klatkę piersiową. Ciało umięśnione niczym bóg wojny. Postanawia się umyć zdejmuje ubranie i wchodzi do wody, pływa... Nagle niesamowity ból głowy. Z ledwością wychodzi na brzeg. Ból nie ustępuje. Pada na ziemię. Widzi bitwę, widzi siebie walczącego. Czuje zapach krwi i zgnilizny. Przygląda się; z prawej strony nadciągają nowe hordy orków, wilków, trolli, golemów. Słyszy ich ryki, przeszywające każdy cal jego ciała. Z lewej zastępy ludzi, elfów, krasnoludów i entów. Krasnoludy w pierwszym szeregu, obok nich enty, dalej ludzie, a na końcu elfy z długimi i pięknie zdobionymi łukami.
Budzi się. Leży na łóżku. Obok niego na stoliku stoi strawa. Dalej półki z książkami, schody w dół i w górę. Na ścianach: topory, miecze, młoty, morgenszteny, buławy, łuki, kusze, tarcze, włócznie, halabardy, zbroje, a nawet broń palna. Czyżby to była zbrojownia? – myśli – Nie. Raczej nie, za dużo tutaj rzeczy zwykłego użytku. Garnki, stół, krzesła, łóżka... Pokój jest tak wielki, że można go uważać za całe mieszkanie. Naprzeciwko miejsca w którym leży są duże ciemnobrązowe, okuwane złotem, drewniane drzwi. Są one szerokie i niewysokie co sprawia, iż wyglądają co najmniej dziwnie. Czuje się on bezpieczny jakby był u siebie domu. Domu? Przecież on nie wie jaki miał dom i czy w ogóle go miał. Przestał myśleć i zamknął powieki gotów ponownie zasnąć. W tej chwili drzwi się uchyliły, a we wejściu pojawiły się trzy postacie. Jedna ruda, druga blond, trzecie ma ciemnogranatowe włosy. Wszystkie są ubrane w ciężkie zbroje, ale żadna z nich nie ma przy sobie broni. To i tak nie jest konieczne zważywszy na to co się znajduje na ścianach. Ruda postać to prawdopodobnie kobieta, gdyż ma łagodniejsze rysy twarzy oraz dwa wybrzuszenia na zbroi w okolicach piersi mogące świadczyć o jej płci. Jest prawie tak samo zbudowana co jej dwaj towarzysze, ma brodę i wąsy. Dwie pozostałe postacie to mężczyźni z całą pewnością.
-Dobry dzień bracie. – powiedziała kobieta
- Ano dobry! – odpowiada blondyn. Na przód wysuwa się osobnik z granatowymi włosami.
- Witaj. Jestem Bogun syn Boliga. Kim ty jesteś?
- Nie wiem Bogunie, nie pamiętam.
- No nie! kolejny krasnolud z amnezją. – wyrywa się blondyn – Jestem Thor syn Thora. Posłuchaj Nazwiemy cię Danur. Może być?
- Jasne, jest dobre.
- Teraz ja - powiedziała kobieta – jesteśmy krasnoludami, ty także. O nic nie pytaj, dowiesz się w swoim czasie. Teraz odpoczywaj. Jutro idziesz na szkolenie, gdyż mamy wojnę i trza nam nowych rekrutów. – wyszła z blondynem.
- Dobrze, koniec wrażeń na dzisiaj – stwierdził Bogun – powiem tylr. Jesteś mile widziany, jak każdy z naszych braci i sióstr, ale nie nażucaj się, nie zadawaj zbyt wielu pytań i rób co każą, a będzie ci się tu żyło spokojnie i dobrze.
- Dziękuje – odpowiedział Danur – Nie ma za co – wyrzekł Bogun – To dopiero początek pracy.
I wyszedł.

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026