|
Post #1
07 Dec 2005, 09:09
Imię: Glingar
Wzrost: Ponad przeciętnie wysoki jak na Taurena Wygląd: Niezbyt umięśniony raczej szczupły jak na Taurena, o ile można powiedzieć o szczupłym Taurenie. Ciemne futro i oczy. ...Był bezchmurny słoneczny dzień i wbrew pozorom to nie był piękny dzień zwłaszcza dla grupy taurenów, zostali zaatakowani podczas patrolowania ziem własnych było to w lesie, ludzie przygotowali zasadzkę. Po długiej i zaciętej walce dużo ludzi poległo lecz taurenów także. Zostało ich już tylko trzech. Ormo, Migal i Tentel walczyli do ostatnich sił. Trzech taurenów przeciwko dziesięciu ludzi byli zacięci w boju i nie dopuszczali oręża wrogów do swych ciał pokrytych już ranami i bliznami po wcześniejszych bitwach. Nagle jednemu z nich przemknęła myśl, że sobie nie poradzą, że to już koniec, że zostaną tu zarżnięci... chwila nieuwagi Ormo... nagle poczuł ból, z wściekłości ryknął, zamachnął się swoim kafarem i niemal zmiażdżył człowieka który wbił swój krótki miecz w jego tors potem zrobił drugi wymach i znów trafił. uderzył z taką siłą że połamał chyba większość żeber człowiekowi stojącemu po jego prawej stronie, człowiek nie podniósł się już. Migal... walczył on wielkim oburęcznym toporem jak na taurena zręcznie blokował i odbijał miecze wroga, może dlatego że wspomniany topór obustronny i oburęczny miał średnicę mniej więcej małej tarczy. Ponieważ używał go jego ojciec i dziad bawił się nim w dzieciństwie i teraz doszedł niemal do perfekcyjnego posługiwania się tą bronią zrobił wymach raz drugi i trzeci ciała czterech ludzi padły pocięte i porozrywane. Tentel walczył dwóm małymi jak dla taurena toporami uderzył niemal jednocześnie w dwóch ludzi, zabił ich na miejscu pozostałych dwóch uciekło pozostawiając swoją broń na miejscu zasadzki. Gdy uciekli już Migal nagle spostrzegł że ma strzałę wbitą pod żebra. Rana krwawiła obficie zbyt obficie by mogła się szybko zagoić. Ormo także krwawił z mieczem w torsie którego nie mógł sam wyciągnąć. Wiedział że nie zostanie mu już dużo czasu. Poprosił jedynie by odprawili ceremonię i spalili jego ciało. Chwilę po tych słowach jego duch oddzielił się od Ciała. Ormo umarł. Tentel wraz z Migelem musieli jak najszybciej wrócić do wioski i uprzedzić że ludzie mogą wrócić z posiłkami. Ruszyli więc w drogę. Po dwóch dniach Migal wiedział już że nie dotrze do domu, jego rana poczerniała i zaczęła wydzielać dziwny zapach. Nie mówił tego swojemu towarzyszowi, nie chciał go tym martwić czwartego dnia gdy na szlaku nie miał już sił by iść dalej poprosił by jego syn który ma się niedługo narodzić przyjął imię jego ojca Glingar i przekazał mu jego broń. Tentel odprawił ceremonię i spalił ciało Migala. Po czterech dniach samotnej wędrówki dotarł do wioski. Okazało się że wioska została już zaatakowana lecz w odparła atak zginęło niewielu taurenów. Gdy został już powitany w wiosce dowiedział się że matka Glingara zmarła podczas porodu, przekazała mu tylko swoją szamańską moc w chwili śmierci i zaklęła że będzie go strzegła jako duch. Dziecko urodziło w miarę zdrowe, choć mogło by urodzić się zdrowsze. Zgodnie z prośbą ojca zostało one nazwane przez radę starszych Glingar. Dorastało wychowywane przez wszystkich mieszkańców wioski głównie przez przyjaciela jego ojca Tentela który uczył go walki. Posługiwania się magią szamańską uczyła go rada starszych oraz miejscowe szamanki i szamani. Uczył się tego wszystkiego niemal całe życie. Z magią radził sobie równie dobrze jak z walką wręcz, co nie znaczy ze radził sobie lepiej niż przeciętnie. Z czasem robił to coraz lepiej ale nie wychodził ponad przeciętność wszystkich młodych taurenów w wiosce. Przez długi okres czasu Glingar prowadził spokojne życie. Na tyle spokojne że nie musiał praktykować swoich umiejętności przez co też życie to wdawało mu się nadmiar nudne. postanowił że w chwili śmierci Tentela odejdzie z wioski. Po 3 latach Tentel zginął w niewyjaśnionych okolicznościach, po prostu wyszedł z wioski i już nie wrócił nie wiadomo czemu, gdzie ani kiedy. Zgodnie z Postanowieniem postanowił odejść z wioski. Wyszedł w nocy bez pożegnania... dla mieszkańców zaginął w równie niewyjaśnionych okolicznościach co Tentel zaczęli obawiać się czy nie grozi im jakieś niebezpieczeństwo. Glingar wyruszył w góry chodził szlakami, czasami z nich zbaczał ale zawsze znajdował drogę powrotną. Podróżował po różnych krainach aż pewnego razu trafił do dziwnej krainy była ona za razem piękna jak i przerażająca, była ona przede wszystkim niezwykła, i to tak zafascynowało Glingara że postanowił ją poznać, spędzić tu trochę czasu i zobaczyć jak się tu żyje. W ten o to sposób trafił do Mrocznych Wrót. |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |