📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Deafo Elfi Mag
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 09 Dec 2005, 17:38
Imię: Deafon
Płeć: Meżczyzna
Wiek: 110 lat
Rasa: Mroczny Elf
Profesja: Mag
Wzrost: 190 cm
Waga: 85 KG
Włosy: długie, kruczo czarne
Skóra: ciemny niebieski, ale nie granatowy
Oczy: Zielone

HISTORIA

Pochodzę z małej wioski z okolic Mrocznego Lasu. Ojciec zginął z ręki orków, które napadły go podczas polowania. Zostałem sam z matką, która trudniła się tajemną sztuką magii. W wieku 7 lat, zacząłem żmudny trening umysłu. Najpierw studiowałem lekkie książki, głownie sztuczki a nie czary. Mama mówiła, że jeszcze za wcześnie na poważną naukę, gdyż nie jestem jeszcze w stanie zapanować nad nieograniczoną potęgą magii. Gdy dorastałem uczyłem się władania bronią, głownie strzelecką., ale tylko dla własnego bezpieczeństwa, bo wolałem rzemiosło matki. Osiągnąwszy wiek, w którym mogłem zacząć prawdziwą naukę. Matka dała mi pierścień emanujący energią mówiąc : „Synu, jesteś już gotowy. Drzemie w Tobie wielki talent, ale by go rozwinąć musisz udać do pewnego pustelnika, który wskaże Ci drogę życia. Idź w głąb Mrocznego Lasu, tylko tyle mogę Ci powiedzieć. Żegnaj” Ocierając łzy wziąłem ją w ramiona i rzekłem, że nigdy o niej nie zapomnę. Będzie w moim sercu do końca ziemskiego życia. Słońce dopiero się budziło, a ja wyposażony w łuk, kołczan strzał i kilka wyuczonych zaklęć ruszyłem w stronę Lasu. Pełen strachu o siebie i o matkę, którą zostawiłem samą w domu.
Pierwsze dni były okropne. Bałem się każdego szelestu, szmeru. W końcu przyzwyczaiłem się i pewniej stąpałem po leśnych ścieżkach. W jedna noc, gdy księżyc błyszczał w pełni.
Leżałem pod wielkim dębem i rozmyślałem o moim życiu. Gwiazdy układały się w nieznane mi gwiazdozbiory przypominające twarze bliskich zmarłych. Zauważyłem wielką twarz uśmiechniętego ojca. Zrozumiałem, że nie ma co się martwić, gdyż jest szczęśliwy w Krainie Wiecznego Życia. Nagle zerwałem się na nogi, bo usłyszałem ciężkie sapanie. Stał o około 30 metrów ode mnie potężny ork dzierżący w dłoni potężną maczugę. Bałem się jak nigdy. Wystrzeliłem strzałę, ale nie miałem tyle siły, by mój pociski przebił twardą skórę bestii. Rozwścieczyło to potwora, który w wielkiej furii rzucił się na mnie. Szepcąc słowa zaklęcia odsuwałem się. Sztuczki nic nie pomogły. Twarda skóra tworzyła pancerz nie do przebicia. Gdyby nie wrodzona zwinność i umiejętność widzenia w ciemności leżałbym trupem. Gorączkowo szukałem w pamięci mocniejszych zaklęć. W chwili olśnienia przypomniałem słowa zaklęcia stożka ognia, najpotężniejszego zaklęcia jakie znałem. W pośpiechu nie zauważyłem konaru i potknąłem się. Mocno uderzyłem się w głowę, ale stanąłem. Wymamrotałem zaklęcie i z dłoni błysnął płomień prosto w oczy orka. Oślepiony potwór zamachnął się i trafiony maczugą upadłem na ziemię ze złamaną ręką i pękniętym łukiem brwiowym. Fala krwi zalała mi twarz i półprzytomny zobaczyłem wielką błyskawicę, którą został rażony stwór. To był ostatni widok, który pamiętałem,. Obudziłem się kilka dni później. Leżałem w chacie. Odruchowo chwyciłem się za łańcuch na szyi, na którym wisiał pierścień matki. Nie było go. Zerwałem się z łóżka, ale ostry ból przeszył me ciało i położyłem się. Usłyszałem w dali głos:
- Uspokój się, jesteś bezpieczny.
- Kim jesteś? I co ja tu robię? Gdzie mój pierścień? – spytałem
- Wycisz się, proszę. Jestem starym pustelnikiem, którego zapewne poszukujesz, gdyż znalazłem to obok twojego ciała w Lesie. – mówiąc to pokazał mój pierścień.
- Więc to ty uratowałeś mnie i zabiłeś orka?
- Tak, to byłem ja.
- Dzięki Ci Panie. Jak Ci się odwdzięczyć? – spytałem
- Na razie wypoczywaj i nie martw się niczym. – odrzekł starzec.

Dokładnie tydzień później byłem w stanie stać z łóżka. Stary elf przywołał mnie do mnie i rzekł:
- Dobrze, że czujesz się lepiej.
- Dziękuję. Zostałem wysłany do Ciebie przez moja matkę. Mówiła, że wskażesz mi drogę, którą muszę iść. – odrzekłem
- Sam ją wybierzesz ja ci tylko pomogę. Przed Tobą długa droga. Udał się w głąb kraju, aby uczyć się zdobywać doświadczenie. Powodzenia! – rzekł i jakaś siła przeniosła mnie w nieznaną okolicę.

I tak oto zostałem wysłany w świat w poszukiwaniu drogi mego życia. Mam nadzieję, że uda mi się przetrwać w tym ogromnym i niebezpiecznym świecie.

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026