📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Galdor Krasnolud Łowca
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 10 Dec 2005, 14:31
Opis postaci zamieszczę jak stworze postać na serwerze. Po prostu nie zdecydowałem jeszcze nad jego ostatecznym wyglądem.

Narazie wstawiam opowiadanie:


W oddali słychać wycie wilków, srebrna tarcza księżyca oświetla rzadki las. Siedząca na pobliskiej gałęzi sowa spogląda w wesoło iskrzące ognisko. Przy ognisku widzi trzech zbrojnych ludzi. Już na pierwszy rzut oka widać że są zaprawionymi w bojach poszukiwaczami przygód. Nagle z pobliskich krzaków dobiegł ich trzask łamanych gałęzi. Cała trójka bez zastanowienia skoczyła na równe nogi i dobyła broni. Lecz zamiast spodziewanego przeciwnika z chaszczy wyłonił się kulejący krasnal ciągnący za sobą masywne ciało jakiegoś stwora.
-stój kim jesteś-krzyknął jeden z ludzi
-ach wybaczcie że-odpowiedział krasnal wywlekając cielsko stwora z krzaków- was zaskoczyłem. Jestem...
-O cholera chłopaki popatrzcie co on taszczy-wykrzyknął najniższy z trójki wskazując na masywne zielone cielsko leżące u stóp krasnala.
-Toż to ork jak się widzi-stwierdził trzeci
-Ano ork i ciężko mu się było rozstać z życiem. Popaczcie wpakowałem mu kulkę w samo serce, a on dalej na mnie napierał. Dopiero mój toporek go ostudził- krasnolud dumnie wskazał na rozłupany czerep orka.
-wielkim wojownikiem musisz być mości krasnoludzie. Mam na imię Sigurd i jestem wojownikiem. A oto moi kompani kapłan Daegor oraz złodziejaszek Cahir .
-Miło mi jestem Galdor syn Hadora i żaden ze mnie wielki wojownik. Miałem po prostu szczęście
-Siadaj panie krasnalu poczęstujemy cię dobrym piwem.- odparł Sigurd
-Nie tak prędko najpierw uleczę Galdora bo go ten ork zranił.- stwierdził Daegor
-O nie ty cholerny medyku nie pozwolę ci. Jeszcze do dzisiaj wszystkie gnaty mnie łamią jak poplątałeś czar leczenia-zaoponował Cahir
-Naprawdę nie trzeba to tylko draśnięcie. To gdzie macie to piwo bom spragniony wielce.
-Siadajmy więc przy ognisku-zaproponował Daegor
Usiedli przy trzeszczącym ognisku, a Daegor rozdał wszystkim swój niezbyt pokaźny zapas piwa.
-Co cię sprowadza w te tereny Galdor?- zapytał Sigurd
-Ano słyszałem że ataki orków na pobliskie wioski się nasiliły i władcy szukają najemników do obrony. Ponoć dobrze płacą za tą robotę.-odpowiedział Galbor z wolna popijając piwo.
-Co do tych cholernych ataków to twoja zdobycz jest dobrym przykładem, ale najemników bardzo kiepsko opłacają-skwitował Cahir.
-Dokładnie przed miesiącem przybyliśmy tu w podobnych celach co ty. Niestety za te marne grosze ciężko jest wyżyć, a co dopiero się zabawić.-stwierdził Daegor.
-A to przypadkiem kapłani nie składają ślubów czystości?- zaciekawił się Galdor
-Składają, niestety ja nie dotrwałem do końca nauk. Zostałem wywalony za głupie upicie się.-odpowiedział kapłan.
-No nie wiem im raczej chodziło o to że pod wpływem upojenia porównałeś mistrza świątyni do bezkształtnego, cuchnącego zgnilizną dopplera, jednocześnie obnażając się na głównym ołtarzu.
-Cahir proszę cię nie rozgrzebujmy bolesnych wspomnień.
-Ech zaprawdę wyjątkowa z was kompania.
Minęło trochę czasu, piwo zaszumiało im w głowach i rozwiązało języki. Niestety niedoszły kapłan upił się i chciał pokazać wszystkim że jego Bóstwo chroni go przed płomieniami. Biedaczek zamierzał usiąść gołym tyłkiem na ognisku.... trzeba było go związać
-On tak zawsze jak sobie popije. A że wystarczy mu do tego niewiele trunku to tani z nim pić.
-Może dla ciebie Sigurd. Ja mam już dość jego wygłupów –stwierdził Cahir
-Zostawmy go do rana niech wytrzeźwieje bo czeka nas daleka droga.
-A gdzie zmierzacie jeśli mogę się spytać- zainteresował się Krasnolud
-Jasne, to żadna tajemnica. Zmierzamy do miasta portowego Tanaris i mamy zamiar zaciągnąć się na jakiś galerę płynącą do odległej krainy Mrocznych Wrót. Może tam znajdziemy sensowne zajęcie.
-hm... Mroczne Wrota słyszałem, że tam niebezpiecznie jest, a orków, troli i innego plugastwa jeszcze więcej niż tutaj. Mógł bym się przyłączyć do was?
-Niech się zastanowię. Co ty o tym myślisz Cahir?
-Ja nie mam nic przeciwko. A łowca na szlaku zawsze się przyda. Wytropi i upoluje zwierzynę. Przynajmniej nie będzie problemu z żarciem w drodze.
-No to my jesteśmy za. Tylko Daegor musi się wypowiedzieć. Ale to dopiero rano. Tymczasem opowiedz coś więcej o sobie.
-Ano oczywiście. Urodziłem się w małej wiosce u podnóży gór żelaznych. Cała wioska para się łowiectwem i zbieractwem by zaopatrywać w żywność kopalnie wysoko w górach. Wszyscy moi przodkowie byli mysliwymi, więc i ja wyuczyłem się tego fachu. Wszystko było świetnie oprócz jednej rzeczy. Mianowicie monotonia życia strasznie dokuczała młodemu niespełna czterdziestoletniemu krasnoludowi. Jako młodzieniaszek byłem spragniony przygód i sławy na polu bitwy. Dlatego też gdy rada wioski stwierdziła w moje pięćdziesiąte czwarte urodziny, że jestem dorosły i mogę o sobie decydować postanowiłem wyruszyć na szlak. I tak minęło mi niespełna piętnaście lat jak wędruje po świecie. Jak na razie nie spotkała mnie większa przygoda. Tutaj już raczej nic nie znajdę ale Mroczne Wrota...-popadł w zamyślenie- tam może znajdę to co szukam. Ech piwo mi się skończyło. Szkoda że nie ma więcej.
-Ano cholerna szkoda- odpowiedział Cahir
-Ciekawa ta twoja historia, posłuchał bym dalej ale wstajemy z rana i ruszamy. Idźmy spać dokończysz swoją opowieść innym razem-zaproponował Sigurd
-Tak ciężka droga czeka nas jutro.
Zasypiając Galdor zastanawiał się dlaczego postanowił wyruszyć z tak niecodzienną drużyną jaką jest kapłan pijak, łotrzyk i wojownik którego nie mógł rozgryźć. Jeszcze nie wiedział jakie plany mają wobec niego Bogowie.

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026