|
Post #1
10 Dec 2005, 20:46
Imię: Rhakmar
Rasa: Nieumarły Wzrost: 180 cm Waga: 70 kg Wiek: 35 lat Oczy: Ciemnoczerwone Włosy: Kruczoczarne Karnacja: Bardzo jasna Portret psychologiczny Rhakmar z początku był poczciwą istotą. Nie miał wrogów i dogadywał się ze wszystkimi. Zawsze był chętny do pomocy. Jego wnętrze zupełnie zmieniło się po przejściu przez Mroczne Wrota. Stał się taki jaki, jak się wszystkim wydaje, nieumały być powinien. Teraz jest mroczny, sieje strach. Pragnie mieć władze nad wszystkimi i wszystkim. Kto nie jest mu posłuszny nie ma według niego miejsca w świecie żywych. Wygląd fizyczny Rhakmar jak większość nieumarłych ma smukłą sylwetkę i jest niezwykle chudy. Skórę ma tak bladą, jak śnieg oświetlany przez słońce. Jego oczy są krwiście czerwone, wyglądają jakby płonęły żywym ogniem. Patrząc na niego bardzo łatwo jest się wystraszyć, a potęgują to dodatkowo jego kruczoczarne opadające na ramiona włosy. Nosi długą, ciemną i postrzępioną szatę. Historia Życie Rhakmara płynęło spokojnie. Był rolnikiem w rodzinnym gospodarstwie. Nie miał tam jednak dużo do roboty. A wiedzieć trzeba, że Rhakmar był rządnym przygód nieumarłym. Marzył, by pewnego dnia ktoś zapukał do drzwi jego przytulnego domostwa. Śnił codziennie o dalekich i niebezpiecznych wyprawach. Niestety jego marzenia były praktycznie nierealne. Było tak, dlatego że żył w państwie oddalonym o setki kilometrów od wszelkich krain ogarniętych konfliktami zbrojnymi, Nelandorze. W tym kraju nie działo się zupełnie nic. Większość mieszkańców była prostymi rolnikami. Największą przygodą jaką udało się naszemu Rhakmarowi przeżyć, był najazd jego pola ziemniaków przez złowrogie krety. Przyznacie, że nie była to jakaś szczególnie ekscytująca przygoda. Pewnego dnia miało się wszystko odmienić. Jak zwykle Rhakmar wstał z łóżka o poranku. Umył się i zaparzył sobie kawy zbożowej (wszyscy wiedzą, że jest obrzydliwa, jednak w Nelandorze nie znano innej). Dzień zapowiadał się więc zupełnie normalnie. Rhakmar nie wiedział jednak, że w jego strony zmierza orszak goblinów, mających do spełnienia ważną misję. Około południa ktoś zapukał do jego drzwi. Rhakmar zdenerwowany tym, że ktoś ośmielił się przerwać mu drugie śniadanie, podszedł do drzwi w celu dania nieproszonemu gościowi do zrozumienia jak bardzo jest zdenerwowany. Z impetem otworzył drzwi i… zupełnie go zamurowało. Jego oczom ukazał się tuzin niskich, zielonych stworzeń. Miały one szpiczaste uszy i krzaczaste brwi. Rhakmar próbował spytać kim są przybysze, jednak nie był w stanie wymówić słowa. – I co tak stoisz? – zapytał jeden stwór. – Nie ma czasu do stracenia – odparł drugi. - Ja…ja… - jąkał się Rhakmar. – Wyglądasz na odrobinę zaskoczonego – stwierdził trzeci stwór – może pozwolisz, że wejdziemy do środka i wyjaśnimy ci wszystko? – Ależ oczywiście – zdołał powiedzieć Rhakmar – właśnie jadłem drugie śniadanie, zechcecie się przyłączyć? – Nie mamy czasu do stracenia, pakuj swoje walizki i wyruszamy w drogę. Weź trochę suchego prowiantu – Usłyszał w odpowiedzi nasz bohater. Ale z życiem chłopcze, gobliny nie mają w zwyczaju czekać na kogoś. – A więc są panowie… - …goblinami – dokończył jeden z przybyszy. W tym momencie Rhakmar uświadomił sobie, że to może być początek tego o czym tak długo marzył – wielkiej przygody. Spakował się pospiesznie a zaraz potem był już w drodze wraz z goblinami. Nie wiedział nawet dokąd i poco idzie. Ale nie przeszkadzało mu to zbytnio. – Teraz możemy zacząć wyjaśniać co się w ogóle dzieje – powiedział najstarszy z gobelinów. – Zamieniam się w słuch – odparł nasz bohater. – Trzeba Ci przede wszystkim wiedzieć, że przybyliśmy do ciebie z bardzo ważną misją. Pochodzimy ze strasznych krain. Nie ma ich na żadnej mapie, w żadnym atlasie. Jedyną drogą tam są Mroczne Wrota, do których z resztą teraz zmierzamy. Przysłała nas do Ciebie władczyni naszego kraju – Gleismena. Nie pytaj dlaczego akurat ciebie wybrała, nie pytaj jaki jest cel naszej wędrówki, o nic nie pytaj. My mamy cię jedynie dostarczyć bezpiecznie Jej Królewskiej Mości. Wędrówka trwała wiele dni. Rhakmar zdążył już nauczyć się zręcznie posługiwać lekką bronią, ponieważ jak powiedziały mu gobliny, przyda mu się to po drugiej stronie Mrocznych Wrót. Po drodze Rhakmar stoczył wiele bitew z najróżniejszymi stworzeniami, od leśnych elfów czekających na swe ofiary w koronach drzew, aż po olbrzymów i trolle. Pewnego dnia, po wielu godzinach marszu bez odpoczynku, naszemu bohaterowi ukazał się dziwny obiekt. Pomiędzy dwoma drzewami rozciągnięta była jakby pajęczyna. Jednak Rhakmar nigdy w życiu nie widział tak dziwnej pajęczyny. Gdy podszedł bliżej zauważył, że owy obiekt to jakby rodzaj otwartych drzwi do innego wymiaru. - Nareszcie dotarliśmy na miejsce mój synu. – powiedział jeden z goblinów – Oto Mroczne Wrota. Tutaj musimy cię niestety zostawić. I nie czekając długo (jak już mówiłem gobliny nie lubią tracić czasu) pobiegli w głąb lasu. Rhakmar długo wpatrywał się w portal do innego świata. W końcu niepewnie przeszedł przez niego. Po drugiej stronie było wręcz przepięknie. Nasz nieumarły nigdy nie wyobrażał sobie, że kiedyś znajdzie się w tak cudownym miejscu. Wszędzie wokół krzątały się inne istoty. Od elfów po trolle. Rhakmar wiedział już, że nigdy nie wróci do swojego domu. To miejsce urzekło go i postanowił tu zamieszkać. – Przepraszam, gdzie jestem? – zapytał przypadkowego przechodnia. – Jak to? Nie wiesz gdzie jesteś? – zdziwił się rozmówca. – To Świat Warcrafta bracie… |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |