|
Post #1
10 Dec 2005, 20:48
Czas: nieznany
Miejsce: miasteczko Trigestrelu Cisza….. wszędzie cisza....... nie słychać nic po za zgrzytaniem metalu o koło ostrzące miecz. Wszyscy się zabrali pod kościół chociaż nie widzę tu prawie żadnych mężczyzn - co się dzieje? Nagle dostałem po głowie i słowo – cisza!! Była to cisza przed burza jaka miała zmienić mój codzienny tryb życia na zawszę. NAGLĘ usłyszałem róg i bębny, dzieci zaczynają płakać konie się niepokoją - co teraz…. Coraz dłużej słyszę prośby a raczej krzyki o pomoc. Wyszedłem….. Rozległ się krzyk – GDZIE MOJE DZIECKO!!!... lecz krzyk był coraz bardziej cichy a ja coraz dalej i dalej…. Ujrzałem jednak to czego nie chciałem ujrzeć teraz to wiem. Wszędzie krew, wszędzie krew i jakiś kolor Zielony… Tak ZIELONY. Słyszałem o nich tylko w opowieściach oni jednak istnieją. Tak to Orkowie. Nasi rycerze, coraz mniej, coraz mniej i znowu – co robić.., co robić…. Z tłumu wybiega Ork nie wiem na czym galopował lecz wyraźnie w moim kierunku. Poczułem tylko ścisk na mojej klatcę piersiowej, tak to była jego ręka a ja zwykły chłopiec niczym jego noga uniosłem się w powietrze i zacząłem się oddalać od domu coraz dalej i coraz dalej. Już nie mogę, zaraz nastąpi moje ostatnie tchnięcie…. Wtedy ujrzałem nade mną elfy? Tak ELFY na stworzeniach, chyba Gryfach. Otoczyły nas, już myślałem, że jestem uratowany, gdy naglę zaczęły do nas celować. Musiałem coś krzyknąć, lecz Ork miał na mojej buzi rękę gdyż zaczął mówić za mnie – odłóżcie tę łuki nie chcecie chyba zabić chłopca. Mówiąc z uśmiechem uniósł mnie tak, aby wszyscy mogli zobaczyć, Ork wyjął nóż i przyłożył mi go do gardła. Elfy opuściły broń, lecz gdy Ork zaczął się wycofywać jeden z nich podniósł ja z powrotem i z bliska zaczął celować Orkowi w głowę. Ork szybko wziął ostrzę i zaczął tworzyć bliznę na mojej ręce był to jakiś znak, wtedy Elf strzelił. Gdy mnie uwolnili ze ścisków tego olbrzyma poleciałem razem z nimi. Przelatywaliśmy właśnie nad moim miasteczkiem, kiedy Elfy zaczęły skręcać w stronę zachodu, zapytałem się – czemu nie lecimy do wioski przecież tam jest mój dom? lecz nikt nie odpowiedział. Lecieliśmy ponad godzinę albo dłużej zważywszy na to jak długo trwał mój sen, dolecieliśmy do nieznanej mi krainy Elfów. Nie pamiętam bądź nie dane było mi pamiętać jak się wychowywałem wśród nich lecz to nie jest chyba istotne. Pamiętam jeszcze tylko wydarzenie z powodu, którego stałem się tym czym się stałem. Gdy już wyrosłem na silnego przeciętnego mężczyznę wyruszyłem do mego małego miasteczka. Oczywiście oczekiwałem ciepłego powitania. To co zobaczyłem i poczułem było ciepłe ale nie na taki sposób jak to sobie wyobrażałem. Wszędzie było mnóstwo popiołu lecz ten popiół był wciąż ciepły! Minęło ok. 15 lat od kiedy Orkowie napadli na moje miastko, wyczułem wtedy jakieś przekleństwo, aurę zła. Wszedłem do mego byłego domku było cicho jak w grobowcu. Nagle rzuciła się na mnie jakaś postać od tyłu szybkim ruchem ręki wyjąłem z nogawki sztylet i zabiłem kreaturę. Patrząc na nią zorientowałem się, że jest człowiekiem człowiekiem dziwnie przypominała mi kogoś z dzieciństwa. !!!!!! To była moja MATKA. Lecz nie zastanawiałem się nad tym co zrobiłem tylko jak się czułem, odczuwałem pewnego rodzaju przyjemność nasycenie. Gdy zorientowałem się, że ogląda mnie jeszcze mój ojciec było już za późno. Zwołał wszystkich wszystkich miastka a raczej to co z niego zostało, wyraźnie mieli złe zamiary wobec mnie. Nie miałem wyjścia rzuciłem zaklęcie Blizzard na wioskę. Mnóstwo pyłu i krwi płynęło ścieżką gdy opuszczałem mój dawny dom. Postanowiłem więc, że udam się do Stormwind Lecz gdy tam dotarłem straże mnie schwytali i zanieśli do władcy i Szamana, powiedział - dopuściłeś się niewybaczalnego grzechu zabiłeś ludzi!! I to z satysfakcją bądź przeklęty !!!! Następnie pamiętam, że poczułem niewyobrażalny ból a następnie obudziłem się w mrocznym miejscu gdzie wszędzie wisiały pajęczyny a wilgoć nie odstępowała mnie na krok Spojrzałem jedynie na ręce me i doczekałem się tego, czego się obawiałem najbardziej Zostałem Nieumarłym. Ale dlaczego tu dlaczego tak?? Straciłem swe moce i znowu muszę się wychowywać w obcym środowisku jak za czasów kiedy byłem dzieckiem. Mój cel to dowiedzieć się dokładnie co zaszło w moim życiu czego ja dostrzec nie mogłem. Imie: Shaden Płeć: Meżczyzna Rasa: Nieumarły Profesja: Mag Wiek: 30 Wzrost: 1m 80cm Waga: 80 Oczy: Brak oczu Włosy: Czerwone Karnacja: Brak |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |