📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Ork, Kvazag
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 11 Dec 2005, 08:00
W karczmie był gwar... tu zaczyna sie cała historia...byliśmy grópą poszukiwaczy przygód. Byli w środ nas: Fendrigar- elf, Cadogan- drow, Iluvatar- krasnolud i ja ork Kvazag. Przed pólnocą wyszliśmy z karczmy. Wszystko działo się około północy. Wyruszyliśmy lasem i natrafiliśmy na krypte, zauważyliśmy w krypcie że ktoś nie dawno do niej wchodził... Gruba warstwa kurzu sprawiała wrażenie tak gęstej że można było się w nią zapaść, długi ciemny korytarz był jak scieżka śmierci, wyprawa przez ten korytarz nie zadawalała nikogo prócz Cadogana. Szliśmy około 15 minut tym korytażem i natrafiliśmy na drzwi. Powoli je otworzyłem, stare, skrzypiące, drewniane drzwi, a w środku ciemność, było tak ciemno i przeraźliwie... zauważyliśmy tylko za stolikiem gargulca... Miał zabandażowane skrzydło i był garbaty, najwyraźniej wiedział po co przyszliśmy nawet nie musieliśmy się pytać, od razu powiedział chrypiącym głosem "To czego szukacie pobiegło do Nashkil..." Po plecach przeszły mi ciarki, zrobiłem się sztywny jak słup i powoli się wycofaliśmy. Biegliśmy nie patrząc na droge, był wieczór zauważyliśmy ognisko, postanowiliśmy podejść bliżej, Fendrigar jako najbardziej charyzmatyczny wystąpił. Przy gonisku był ork szaman, odprawiał modły...i nagle.

- Witajcie przybysze, siądźcie.
Sięgnał po mięso i chciał usadzić je na ruszcie wykonanym własno ręcznie
(można było zauważyć od razu). Jednak podziękowaliśmy i powiedzielismy, że sie spieszymy, a ja zaproponowałem mu, żeby wyruszył z nami. Zgodził się, ale nizbyt pewnie. Staneliśmy po 2-óch godzinach drogi w kręgu wtworzonym z drzew... Noc zapadła nagle... była pełnia,. Drzewa poczerniały... Serce waliło mi jak młotem... z resztą nie tylko mi. Tylko szaman był spokojny.

- Noc mrocznych zjaw- wybełkotał Cadogan.
- Co tom buczysz sy pod nosym mroczna siroto?- zapytał krasnolud
- Noc mrocznych zjaw grubasie! - krzyknął Cadogan
- Co to takiego?- zapytał Fendrigar
- Dziś w lesie nie jesteśmy bezpieczni- rzekłem- tę noc najlepiej spędzić w karczmie...

Zapadła gęsta mgła... widać było tylko otaczające nas postaci... Z mordy wyglądały jak worgi jednak były jakieś dziwne stały na dwoch nogach, miały około 180cm i kolce na plecach. Przenocować w tym mjejscu byłoby błędem, było jednak też zbyt wilgotno by odpalić pochodnie, jednak drow miał coś z podmroku kleistego i łatwo palnego. Obkleiliśmy tym pochodnie ... i...bieg! Dobiegł do nas worg, Cado rzucił mu na twarz flakonik z kwasem, ten potłukł się i tyle go widzieliśmy, postanowiliśmy pobiec zanim wygaśnie pochodznia, ruszyły za nami wilki, także nie były normalne... Pierwszy biegł Fendrigar następnie Iluvatar Cadogan, szaman i ja. Nagle... krzyk! Fendrigar leży, a na nim wilk, wbilem w wilka wilka swój ogromny topór, krew bryzgnęła, ale nie była czerwona lecz czarna jak zauważyliśmy rzywica drzew także była czarna. Drzewa były w nij prawie całe. Uciekliśmy. Zdyszani przystaneliśmy, mieliśmy wrażenie, że ten koszmar się nigdy nie skończy. Stało się najgorsze... Krasnolud siadł na kamieniu i zaczł się śmiać jak obłąkany... przeszyły nas dreszcze, byliśmy tak wystraszeni, że nie mogliśmy się nawet skupić... Las wydawał się bez końca. Jednak jakieś 100 metrów dalej zauważyłem polane. Wybiegliśmy na nia z ulgą... Słyszeliśmy jak by coś łamało drzewa w kolejnym lesie, który był jakieś 2 godziny drogi po lewej.

- to polana niedzwiedzi- rzekł szaman
- co teraz?- spytał Fendrigar
- Wyjdą złowieszcze niedźwiedźie...

Momentalnie zbladłem, zauważyliśmy wychodzące stworzenia z lasu, złowieszcze niedziwiedzie i wilki wychodzące z drugiego lasu za nami...

- Jesteśmy otoczeni!- Krzyknąłem
- Szybko będą walczyć, a w tedy zyskamy czas na ucieczke- powiedział Cadogan

Biegliśmy w prost nie zważając na otoczenie, byliśmy zmęczeni, że prawie nie mogliśmy się ruszać. Natrafiliśmy na trakt i słyszeliśmy jak by laska uderzała o kamienie.

- szybko idzie ktoś- rzekł Fendrigar- może nam pomoże wyjśc z lasu
- nie chwol dnio przyd zachodym słuńca!- Wydarł się Iluvatar

Przyspieszyliśmy jednak. Zauważyliśmy starca który szedł traktem, przynajmniej wydawał się starcem. Dogoniliśmy go. Spojrzał na nas z pod kaptura, spostrzegliśmy czrwone świecące oczy.

- Czego szukacie w tym lesie o tej porze roku w noc mrocznych zjaw?- rzekł chrypiąc szeptem.
- Starcze?- zapytałem.
- Czemu nazywasz mnie starcem?- odpowiedział
- Możesz nam powiedzieć gdzie jesteśmy?- zapytałem
- 3dni drogi do naszkil...- powiedział starzec
- Jak to siuę stało? Przecierz wyruszyliśmy minimum 5 godzin temu...- odpowiedziałem zdziwieniem
- Jak to możliwe, że człowiek może latać?- zapytał starzec
- Nie może chyba, że... za pomocą magii!- powiedział Cado
- Właśnie... jedna odpowiedź na dwa pytania...- rzekł starzec

Starzec wydawał się wyjątkowo dziwny. Spostrzegłem jednak że jego laska dotyka ziemii w przeciwieństwie do niego... Po chwili się rozpłynął w powiertzu. Ruszyliśmy traktem, w krótce napotkaliśmy worga na trakcie, nie bliśmy w formie do walki, ale nie mieliśmy wyboru. Worg zaczął wydawać dźwięki jak by się chciał porozómieć z innym worgiem... Iluvatar rozbił jego czaszkę potężnym uderzeniem młota, a w tym czasie szaman oberwal pazurami po plecach odpowiadając kontratakiem rzucając na niego oplątanie. Cadogan zciął mu głowe jednym cięciem swej srebrnej katany... Powoli schował miecz i ruszyliśmy dalej... Fendrigar omdlał tak nagle, poraz kolejny na przeszył mnie dreszcz. Próbowaliśmy go ocucić ale nic z tego... Otworzył oczy i próbował coś wybełkotać, ale krew lała mu sie z ust jak strumień z gór. Usłyszeliśmy tylko jego bełkot i znowu omdlał. Potężny ork wziął go na swe umięśnine bary i niósł... Droga wydawała się coraz bardziej dziwna po bokach traktu stały lasy krzyży zbitych z drewna w blasku słońca. To oznaczało koniec tego koszmaru, wszyscy się ucieszyliśmy, jednak za wcześnie to tylko iluzja była... Jednak w krótce zaczęło się przejaśniać, aż zrobiło się widno i udaliśmy się do najbliższej karczy, a w krótce się rozpadliśmy. Fen założył rodzine, Ilu oddał się kowalstwu, a Cado zapisał się do straży w podmroku. Ja trafiłem do Mrocznych Wrót.

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026