📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Glingar - Tauren - Szaman (poprawka)
« Wróć do forum  •  1 post(ów) w temacie
Post #1 11 Dec 2005, 08:01
Pewnego razu, w górach kiedy to ludzie urządzali polowania na Taureny zdarzyło się coś rzadko spotykanego. Bardzo rzadko zdarzało się spotkać doświadczone aczkolwiek dosyć młode Taureny. Choć, fakt zdarzały się takie i było to bezchmurnego, słonecznego dnia, wbrew pozorom na pewno nie był piękny. Zwłaszcza dla grupy Taurenów, którzy wpadli w zasadzkę przygotowaną przez Ludzi. Rzecz jasna patrolowali oni swe tereny łowne oraz pastwiska. Ludzie przygotowali się i ustawili się na drzewach z sieciami oraz bronią dystansową. Nagle obserwator spostrzegł idącą wcześniej wspomniana grupę Taurenów. Dał znak gestem ręki by inni się przygotowali. Taurenów było około piętnastu, szli powoli, pełni spokoju (w końcu byli u siebie )wymieniając krótkie zdania między sobą. Byli coraz bliżej i bliżej zbliżali się bardzo powoli. Kiedy byli już blisko jeden z nich spostrzegł człowieka na drzewie. Wydarł się tylko i zaczął uciekać jeden z ludzi wycelował i wystrzelił z kuszy, trafił go. Bełt przeszył jego ciało(kusza ma około 1t nacisku cięciwy na bełt, potrafi przeszyć na wylot rycerza w pełnej zbroi płytowej i trafić tego który był za nim), Tauren upadł zaczął silnie krwawić i mimo trudów i wysiłków nie podniósł się już. W tym samym czasie spadły sieci uwięziły około czterech Taurenów. Zostali oni niemal natychmiast zastrzeleni inni po chowali się za drzewami, ludziom zostało tylko zejść i walczyć wręcz. Zeszli wiec błyskawicznie. Kiedy tylko wszyscy byli na ziemi Taureni zaatakowali jednocześnie. Dwóch jeszcze padło od wystrzału ze strzelb. Niemal w jednym momencie dziewięciu Taurenów dobiegło i zaatakowało skupionych w grupie dwudziestu siedmiu ludzi. Przy pierwszych cieciach i uderzeniach poległo około ośmiu. Podczas walki padło jeszcze dziewięciu ludzi i sześciu Taurenow. Ormo, Migal i Tentel walczyli do ostatnich sił.
Trzech Taurenów przeciwko dziesięciu ludzi byli zacięci w boju i nie dopuszczali oręża wrogów do swych ciał pokrytych już ranami i bliznami po walce. Nagle jednemu z nich przemknęła myśl, że sobie nie poradzą, że to już koniec, że zostaną tu zarżnięci... chwila nieuwagi i przerażenia... Ormo poczuł ból w piersi. Z wściekłości i bólu ryknął głośno i przerażająco, zamachnął się swoim kafarem i niemal zmiażdżył człowieka który wbił swój krótki miecz w jego tors. Potem zrobił drugi wymach i znów trafił. uderzył z taką siłą że połamał chyba większość żeber człowiekowi stojącemu po jego prawej stronie, człowiek nie podniósł się już. Migal... walczył on wielkim oburęcznym toporem. Jak na Taurena zręcznie blokował i odbijał miecze wroga, może dlatego iż wspomniany topór obustronny i oburęczny miał średnicę mniej więcej małej tarczy. Ponieważ używał go jego ojciec i dziad, bawił on się nim od dziecka. Migal niemal do perfekcyjnie posługiwał się tą bronią. Zrobił wymach raz drugi i trzeci ciała czterech ludzi padły pocięte i porozrywane. Tentel walczył dwoma małymi jak dla taurena toporami uderzył niemal jednocześnie w dwóch ludzi. Zabił ich na miejscu, pozostałych dwóch uciekło pozostawiając swoją broń i tarczę na miejscu zasadzki. Gdy uciekli już Migal nagle spostrzegł, że ma strzałę wbitą pod żebra. Rana krwawiła obficie zbyt obficie by mogła się szybko zagoić. Ormo także krwawił z mieczem w torsie którego nie mógł sam wyciągnąć. Wiedział że nie zostanie mu już dużo czasu. Ostatkiem sił poprosił by odprawili ceremonię oczyszczenia ducha i spalili jego ciało. Chwilę po tych słowach jego duch oddzielił się od Ciała. Ormo umarł.

Tentel wraz z Migelem musieli jak najszybciej wrócić do wioski i uprzedzić, że ludzie mogą wrócić z posiłkami. Ruszyli więc w drogę. Po dwóch dniach Migal wiedział już że nie dotrze do domu. Jego rana poczerniała i zaczęła wydzielać dziwny zapach. Nie mówił tego swojemu towarzyszowi, nie chciał go tym martwić. Czwartego dnia gdy na szlaku nie miał już sił by iść dalej poprosił by jego syn który ma się niebawem narodzić przyjął imię swgo dziada „Glingar” i przekazał mu jego broń. Tentel odprawił ceremonię i spalił ciało Migala.
Po czterech dniach samotnej wędrówki dotarł do wioski. Okazało się że wioska została już zaatakowana. Odparła atak zginęło niewielu Taurenów, a zniszczenia były naprawdę niewielkie. Tentel został głośno i hucznie powitany. Wszyscy już wiedzieli co się stało. Gdy tylko wszedł do wioski dowiedział się że matka dziecka przeznaczenia zmarła podczas porodu, przekazała mu tylko swoją szamańską moc w chwili śmierci i zaklęła że będzie go strzegła jako duch. Dziecko urodziło w miarę zdrowe, choć mogło by urodzić się zdrowsze. Zgodnie z prośbą ojca zostało one nazwane przez radę starszych Glingar. Dorastało wychowywane przez wszystkich mieszkańców wioski głównie przez przyjaciela jego ojca Tentela który uczył go walki. Posługiwania się magią szamańską uczyła go rada starszych oraz miejscowe szamanki i szamani. Uczył się tego wszystkiego niemal całe życie. Z magią radził sobie równie dobrze jak z walką wręcz, co nie znaczy ze szło mu lepiej niż przeciętnie. Z czasem robił to coraz lepiej ale nie wychodził ponad przeciętność wszystkich młodych taurenów w wiosce. Drażnił go ten fakt ponieważ podobnie jak swój ojciec zawsze chciał być we wszystkim najlepszy. Przez długi okres czasu Glingar prowadził spokojne życie. Na tyle spokojne że nie musiał praktykować swoich umiejętności przez co też życie to wdawało mu się nadmiar nudne. postanowił że w chwili śmierci Tentela odejdzie z wioski. Po 3 latach Tentel zginął w niewyjaśnionych okolicznościach, po prostu wyszedł z wioski i już nie wrócił nie wiadomo czemu, gdzie ani kiedy. Glingar zmartwił się tym bardzo. Nie wiedział co ma robić. Pomyślał że wyruszy na poszukiwania wiedział mniej wiecej gdzie go szukać. Niestety nie znalazł go w żadmym z miejsc do których udawali się razem. Postanowił wiec wyruszyć w dalszą wyprawę. Mimowolnie stało się tak jak planował.

Tentel zaginął nie było go już w wiosce wiec odszedł z wioski. Glingar wyruszył więc w góry bez pożegnania. Chodził szlakami, czasami z nich zbaczał ale zawsze znajdował drogę powrotną. Podróżował po różnych krainach czasami ciekawych czasami nadmiar nudnych, aż pewnego razu trafił do dziwnej krainy. Była ona za razem piękna jak i przerażająca, była ona przede wszystkim niezwykła, różniąca się od wszystkich innych które do tej pory zwiedził i to tak zafascynowało Glingara że postanowił ją zwiedzić bardziej szczegółowo od wszystkich poprzednich, spędzić tu trochę czasu i zobaczyć jak się tu żyje. W ten o to sposób trafił do Mrocznych Wrót.

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026